środa, 16 września 2026

Włochy Sardynia 15 września 2026

 15 września

Na śnaidaniu mnóstwo ludzi . Ruszamy do miejscowości Bosa. Okołó 40   kilometów od Alghero.Droga cudnie wije się wzdłuż wybrzeża. Zatoczki wysokie klify i  niesamowity kolor wody. Jesteśmy urzeczone. Docieramy do Bosa. Już widok kolorowych domków  wprawia nas w doskonały hhumor. Znajdujemy parking. Nawet bez problemów poradziłam sobie z parkomatem  gadjącym tylko  po włosku. Jest to stare  włoskie miasteczko z  wąskimi i wąziutkimi uliczkami. Domy z malutkimi balkonami za to z pięknymi balustradami. Wyypijamy kawe w  kawiarence ze stolikami przy ulicy. Jest bajecznie. Cieszymy się z pieknego miejsca i z tego że tu dotarłyśmy.  Miasto jest pocztówkowe.  Labirynt wąskich  uliczek, kolorowre domy i dumnie wznoszący się na szczycie góry zamek tworzą urocze miasto. Wchodzimy do katedry  ozdobionej freskami . Oczywiście nie brakuje tu wszechobecnego marmuru. Ołtarza bronią dwa  marmurowe lwy walczące ze smokami. Salon miasta ulica Corso Vittorio Emanuelle to uliczka z pięknymi domami pełna  kawiarni restauracji i innych włoskich jadłodajni. Ruszamy na zamek . Dojeżdżamy prawie pod bramę.  zamek Malaspina wybudowany w XII wieku zapewniał widok na okolice . Widok z murów zamku pozwala na zobaczenie topografii miasta i dodatkowo no rzeką Temo wpadająca do morza. na terenie  zamku stoi malutki kościółek z XIV wiecznymi freskami przedstawiającymi sceny z Ewangelii, pokłon króla, Ostatnią wieczerzę na której jest spożywana hiszpańska potrawa narodowa paella.Wracamy do miasteczka na lunch. Tym razem po włosku lasane bolognese oraz carbonara. Jak to we Włoszech pycha. Objadłyśmy się niesamowicie. Ruszamy do kolejnej atrakcji . Położonej niedaleko  fontanny w miasteczku Cuglieri. Do miasta dotarłyśmy bez problemów. Zalezienie  fontanny to już wyzwanie. GPS  albo mówi kieruj się na  pa za moment na południowy wschód albo za chwilę pokazuje że mamy jeszcze 7 kilometrów. Na ulicy nikogo nie ma łazimy jak kołowate tym bardziej  ze słońce daje nam się we znaki. W końcu pytam kobietę gdzie to jest . Mówi że prosto 100  metrów. Idziemy, ale na wszelki wypadek  pytam kierowcę samochodu który akurat zatrzymał się koło nas. on omówi ze około 500-600 metrów  Bierzemy samochód i dojeżdżamy. Fontanna   ma wielowiekową historię. Została wydrążona przez pierwotne ludy Sardynii nuragejczyków.  Oni czerpali wodę  na cele spożywcze. Potem była pralnią. Teraz jest źródłem wody pitnej, która według  legendy doprowadza ludzi do szaleństwa. Na wszelki wypadek nie spróbowałyśmy. Następny punkt programu to wodospad. Wyjeżdżamy z Cugliari. W przewodniku było że  droga łatwa  i można dojść od fontanny. My postanowiłyśmy jechać samochodem. Po przejechaniu 6 kilometrów straciłyśmy internet i konie naszej wędrówki. Gdy sprawdziłyśmy w internecie to  okazuje się że godzinę to się schodzi od miejsca do którego dojechałyśmy a potem powrotna drga pod górę. No trudno nie zobaczymy wodospadu. Musimy zadowolić się zdjęciem.

Wracamy do Alghero. Po drodze robimy zdjęcia  licznym zatoczkom.  

wtorek, 15 września 2026

Sardynia 15 września 2026

 15 września 2026

Wstajemy przed siódmą bierzemy plecaki i idziemy na śniadanie. Potem szybko do samochodu bo przed nami droga do Caligari. caligari to stoloca Sardynii. Droga dosyć długa, ale  postanowiłysmy  odwiedzić miasto ktore ma bardzo długą historię. Samo położenie powodowało że to miejsce było łakomym kąskiem.Droga prawie cały czas trasami szybkiego ruchu. Ale w standardzie Sardyńskim a nie Polskim. Ale  nie było źle. Parkujemy na ulicy Belverede. Piękny widok na całe miasto i morze. .Ruszamy na zwiedzanie miasta. Pełno tu turystów. Nauczona wczorajszym doświadczeniem pytam faceta w kiosku o możliwoścć parkowania. Zapewnia mnie że można bezpłatnie. Stojący obok ludzie mówię mi po polsku że jeśli są białe pasy to można bezpłatnie. Ruszamy w drogę na plac pałacowy. Tu są najważniejsze zabytki miasta. Stary ratusz.,palac królewski i  Katedra wniebowzięciaNMP. Marzy nam się kawa, ale ndwie kawiarnie są blegane. Wchodzimy do katedry. Ma wspaniały  fasadę. Wnętzre jeszcze piękniejsze. Zdobione polichromią  marmurową i zotem. Robi na nas niesamowite wrazenie. szczególnie kaplica pizneńczyków gdzie znajdują się  tablice z nazwiskami osób pochowanych  w tym miejscu.. Obok katery stoi  stary ratuszw barokowym stylu. My jednak  postanowiłyśmy zwiedzić pałc królewski. Był on siedziba  wiekróla  sardynii. Jest tam galeria obrazów wszystkich wicekrółów Sardynii. największe wrażenie zrobiła na nas ogromna klatka schodowa. Pałac  był też siedzibą króla Sabaudii w czasie panowania Napoleona I.  Pokoje na pierwszym piętzre  maja przepiękne żyrandole. Największe wrażenie zrobiła na nas slala Rady. Przepiękne  freski na suficie i stiuki  na ścianach.  Droga prowadzi nas do Bastionu Remigiusza. najpierw zapowiadałó się neiciekawie. Jakiś remonu wielki taras. Nie bardzo wiedziałyśmy o co chodzi z tym bastionem.. Został on wzniesiony na murach obronnych  średniowiecznego miasta. Ogromny  tars to nie wszystkoOgromne piękne schody z tarasu Umberta prowadzą nas  na zadaszoną promenadę. Celem budowli było połazcenie  dolnego i górnego miasta. Budynek zbudowany z  z białego i żółtego wapienia robi na nas ogromne wrażenie. Jeszce większą radośc sprawia nam widok  otwartych parasoli co wskazuje że  są otwarte restauracje. zasiadamy przy stoliku. kelner przynosi kartę. czekamy pół godziny. Gdy zamawiamy okazuje się nie ma dań ktore chciałyśmy zamówić, przesiadamy się dalej. zamawiamy   danie dla dwóch. Przynoszą nam ogromny talerz owoców morza. Wygląda imponująco. Ośmiornice, kraby,  mule , sercówki. Wrażenie wspaniałe a do tego jeszcze smak.Pychota. Podane z drobnym makaronem w kształcie kuek . To podobno makaron sardyński. Najadłyśmy się  do syta. Wracamy na trasę zwiedzanie. szukamy wieży słonia.Wybudowana  z białego wapnia  przytłacza swoim ogromem. Marmurowy posąg słonia umieszczony  w połowie tej 30 metrowej wieży miał przynosić szczęście pizeńczykom. . Z wieży słonia ruszamy do krypty św. R Restytuty. szukamy dość długo bo GPS    nie bardzo nam  chciał pomóc. Pytam spotkanego chłopaka w  kryptę. On mówi ze jest tu pierwszy raz. inna kobieta pokazuje  mi drogę. Wołam Bożenkę żeby przyszła. Chłopak po polsku mowi do mnie  ze też jest z Polski. Uśmailiśsię  . Krypta  to ogromna jama w skale z licznymi korytarzami. Znajdują się w niej prochy św, Restytuty. Krupta była  ozdobiona licznymi freskami. Praktycznie został tylko jeden. . Nie zrobiło to na nas większego wrażenia. Wracamy do samochodu praktycznie pustymi uliczkami. Całe maisto ma sjestę. Ruszamy samochodem do hotelu. Po drodze mija nas samochód na polskich numerach z Warszawy. Stwierdzamy że jednak Polacy dużo podróżują. O 19. 30 docieramy do hotelu. Kolacją dobra . Przyniosłyśmy swoją wodę. z pokoju hotelowego. Teraz tylkopraca nad blogiem i zdjęciami a potem  plany na jutro. 

poniedziałek, 14 września 2026

14 września

 14 września

14 września

Pobudka  po zóstej. Zbieramy się szybko i idziemy po lunchboxy. Facet na recepcji zakręcony. Mówię mu że  chcę lunchboxy a on chce ode mnie klucz do pokoju. Zaskoczona daję mu. On lata porecepcji cały czas powtarza numer naszego pokoju. Sprawdza w jednym komputerze w drugim. Wreszcie przychodzi i pyta czy my dzis wyjeżdżamy. Oczywiście mówię mu że chcę śnaidanie w postaci lunchboxu.Wreszcie załapał. lecimy do samochodu. Ruszamy. Droga z poczatku pusta. Potem zaczynają się  zakręty. jest brdzo wąska i kręta. Jedziemy i jedziemy, zaczynam się denerwować, że  nie zdążymy na dzisiątą, bo GPS pokazje coraz późniejszy czas przybycia do Palau, gdzie mamy wyjecjhać na wycieczkę na wyspy.Kadę wolno. Za mną kolejka  bo linia ciągła. Bożena się śmieje, że mogli nie wyjeżdżac jak ja jadę. W pewnym momencie dojeżdżam do traktora. On jedzie jeszzce wolniej.Teraz już nie jestem tą ktora tamuje ruch. Dojeżdżamy do Palau. Tu korek pzreogromny bo samochody wjeżdżają na praom. Zatrzymuję się na poboczu i lecę zapytać gdzie nasza łódć. W końcu znajduję nasz statek.  Wracam do samochodu. Pytam kobietę ze4 stacji benzynowej czy mogę tu stać a ona że tylko godzinę .  Jadę dalej. Znajduję fajne miejsce. Stoi już sporo samochodów. Szukam informacji czy  można parkować ewentualnie  czy parkowanie płatne. Nic nie ma . Idziemy na łódkę. Pytam obsługi czy mogę tam stać i czy się płaci. Oni że nie. Ruszamy w drogę. ArchipelagMadalenas jest nazywany europejskimi malediwami. Jestam bardzo ciekawa jak to wygląda. Najpierw  przystanek na wyspie madalena. Mieasteczko jedyne na wyspie pełne turustów. Oczywiście nabrzeże. Wyżej nikt się nie fatyguje. MY poszłyśmy w poszukiwaniu  sklepu spożywaczego, bo to co dostałyśmy z hotelu to godne pożałowania. same ciastka suchary i dżem. Do tego sztućce. Kupiłyśmy bułki i ser. Wracając pozwoliłyśmy sobie na lody, Pyszne właściwa konsystencja.. Lodziarnia znajdowała się przy pięknych schodach. Gdy siedziałyśmy i lizałyżmy lody czekałam az  będą puste by zrobić zdjęcie. Przyuważyłam moment. Gdy podeszłamzobaczyłam jak na schodach rozsiadła sie kobieta. Mówię do Bożeny. Tyle czasu zcelkałam a ta się rozsiadła. W tym momencie  słyszę głos nie rozsiadła sie tylko robię jej zdjęcie. Przeprosiłam i kolejna nauczka. Trzymaj język za zębami/Madalena piękne miasteczko z mnóstwem schodów. Ruszamy dalej na wyspę Cala Granara. Droga piękna widoki niesamowite, ale słońce praży. Docieramy do Cala Granara. Tu czas na kąpiel. Zatoczki cudo. Wybieramy tę z mniejszą ilością ludzi. Szukamy cienia. Rozkładamy moją szmatę biskupa zostawiamy plecaki i do wody. Plaża cudna miękka, woda bosko krystaliczna. Jest cudownie. W pewnym momencie widzimy że pod naszym dzrewkiem rozłożyła się rodzina z dwójką dzieci i babcią. Tak się rozłozyli  ża nasze rzeczy w srodku pomięzy nimi. Trudno nie ma co robić zadymy. Pływamy moczymy się . Wracamy n a nasze miejsce  . Godzina mija bardzo szybko. Wracamy na statek Traz wyspa Budelli. Tu z morza mamy podziwiać różowy pisek  na plaży. Powiem szcerze nie widziałam. Bożena tez. Ale znów   skok ze statku do morza i chwila kąpieli w cedonie czystej wodzie.   Teraz czeka nas  czwarta wyspa Santa Maria. Tu na widok zatoczek aż nas zatkało. Po prostu cuda. kolory  morza niesamowite do tego piękna skały  i woda  odpowiednio ciepła czysta i taka otulająca. Siedzimy do ostatniej chwili. Teraz powrót. W porcie niestety niespodzianka. mandat za brak opłaty za parkowanie . Wszyscy, którzy tam stali dostali mandaty/ Ruszamy w drogę powrotną. jedziemy inną trasą. prawie cała droga to  droga ekspresowa.  Robimy zakupy w Lidlu i wracamy do hotelu. W restauracji niestety po godzinie od jej otwarcia tylko nędzne resztki. Niczego  nie donoszą. Ale mięso bylo pyszne. W pokoju pogfawędka o mijającym dniu i plany na jutro


















.

Sardynia 13 września 2026

 13 września 

 Wstajemy wcześnie, lecimy na śnaidanie i z buta do przystanku autobusowego, by dojechać na lotnisko, Kupuję bilety w automacie. Na lotnisku kolejka Odbieram kluczyki do samochodu i ruszamy w drogę miał być mały suv  a dostałam  Cuprę limuzynę. Ruszamy do Sassari. Walczymy z GPS bo się nie chce słuchać, ale pokonujemy go i juz prowadzi dobrze, Dojeżdżamy po  niecałej godzinie do Sassiere. Przyjechałyśmy tu by zobaczyć śliczną fontannę.. fontanna  rzeczywiście śliczna. Ale otoczenie pozostawia wiele do życzenia. Zarośnięte, wejście na plac przez zardzewiała bramę. Taki włoski bałagan, albo urok.Postanawiamy darować sobie liczne kościoły w Sassari i ruszamy do Castesardo.  Droga niezła z wyjątkiem jednego odcinka, którym poprowadził nas GPS. Była tak wąska że dwa samochody nie mogły się minąć. A ciągnę się parę kilometrów. jechałam z duszą na ramieniu. Widoki miasteczka, które wyłoniło się zza zakrętu  to był jeden okrzyk radości. Wysoka góra na niej  mnóstwo kolorowych domków z czerwoną cegła a na szczycie zamek z wysoką wieżą. Wjeżdżamy do miasteczka. Parkujemy w pierwszym możliwym miejscu i wspinamy się do góry. Bożenka dzielnie pokonuje trudności. Widzę że nie ma siły zwalniamy tempo. Oglądamy piękną biżuterie z koralowców czerwonych. W końcu docieramy do zamku  Doriów. Chodzimy po komnatach wypełnionych  eksponatami   wikliniarstwa Śródziemnomorskiego . Największe wrażenie zrobił na nas widok ze szczytu  zamku. Widok na zatoki  oszałamiający. . Po zwiedzeniu zamku czas na coś dla ciała. Idziemy do restauracji z widokiem na zatokę. Tu szaleństwo owoców morza. Najpierw na start  przegrzebki, tuńczyk  coś do czego lepiej się nie przyznawać bo można stracić stanowisko czyli ośmiorniczki ,i wspaniały łosoś. Potem z grilla kalmary langustynki   jakieś rakowate,  ryba nie wiemy jaka,  kałamarnica i wiele innych. Wszystko pycha, Najadłyśmy się  i dalej w drogę. wchodzimy do kościoła Matki Boskiej łaskawej  gdzie znajduje się krucyfiks czarnego Jezusa.  Teraz droga prowadzi do katedry Antoniego Pustelnika Ma ona kolorową majolikową kopule. Tu też z tarasu widok marzenie. Przy katedrze znajduje się  przeniesione z katedry krypty  oraz rzeźby  z nagrobków.  Wracamy zadowolone . Jedziemy do skały słonia. jest to skała powulkaniczna , którą natura wyrzeźbiła w kształcie słonia. Z daleka robi niesamowite wrażenie. Po tych przygodach postanawiamy pojechać jeszcze na plażę la Pelosa. Jest to jedna z najpiękniejszych plaż. Trudno się na nią dostać bo ilość osób jest limitowana i trzeba zamawiać bilety z wyprzedzeniem. Sprawdzam. Dziś mogłam kupić bilet na 30 września. Ale po 18 można wejść za darmo. Pojechałyśmy wiec żeby się wykąpać. rzeczywiście piasek mięciutki  jasny wejście do morza cudowne długo płytkie sam piasek na dnie. Woda cudownie przejrzysta i ciepła. Wykąpałyśmy się  chwilę  odpoczęłyśmy i trzeba wracać. Dojechałyśmy na 8.30 do hotelu. Miałam kłopot ze znalezieniem miejsca parkingowego ale udał się. Idziemy bezpośrednio na kolację a potem pokój blog i wieczorne podsumowanie dnia.
































Sardynia 12 września 2026

 12 września

Dziś z Bożenką wywlatujemy na Sardynię. Planowałysmy na Rodos ale ostatecznie padło na Sardynię. Wylot z Modlina  5.45. Planuję  o którejmusimy wyjechać z domu. Padło że parę minut przed 4. W nocy się budze i postanawiam jeszcze raz sprawdzić informację o odlecie. W ulotce  jest napisane, ze odprawa zaczyna się  dwie godziny przed wylotem. Postanawiam  jednak wyjechać wczesniej. Ruszamy troche po trzeciej. Droga pustaa, ale remont utrudnia jazdę. Docieramy przed czwartą na lotnisko. Przed terminalem zosatwiamy samochód. Odprawa jest w trakcie. Oddajemy walizki i  czekamy na samolot. Wszystko odbywa ssię o zcasie . Jestem zadowolona, że przyjechałyśmy wcześnjiej, bo  wszystko odbyło się na spokojnie. W samolocie natychmiast padam ze zmęczenia. Właściwie budzę się tuż przed lądowaniem. Busikiem dojeżdżamy do hotelu.. Tu okazuje się że zakwaterowanie dopiero o 14. a spotkanie z rezydentką o 11.30. Idziemy  do baru. Kupujemy po kawału  pizzy i kawę. . Idziemy na spotkanie z rezydentką.. Nazywanie tej pani rezydentką to  wielka przesada.Jej przekaz był taki. Macie szcęście miszkacie w najładneijszym mieście Sardynii.  Proponuje dwiewycieczki. Na inne się nie zapisujcie, bo i tak ich nie zrealizuję. Nie ma co podróżować po Sardynii bo komunikacją jest  byle jaka drogi też, i można mieć kłopoty z powrotem  do hotelu. Gdy zapytałam o dojazd do lotniska odesłała mnie do google. Zostawiamy walizki i idziemy z Bożenką na spacer po Aghero. . Jesst bardzo ciepłó. Idziemy zacienionym chodnikiem . ktory jest promenadą wzdłuż wybrzeża.Wchodzimy do kościoła sw. Michała, oglądamy wieże pozostałości murów obronnych.kościół Sw Michała zpiękną majolikową kopuła jednym z symboli miasta i katedrę z wysoką dzwonnića Idziemy na obiad. zamawiamy  makaron i  bruschetę. Zapychamy żołądki i wracamy  się zakwaterować.Szyba kąpiel i z powrotem do lghere. Po zakwaterowaniu ruszamy do Alghero jeszce raz. Teraz idziemy  nad morze. Tu piękna marina i dlugi falochron. Zdziemy  molem  przy falochronie. Wiaterek i cień  daja nam komfort w temperzeturze ponad 30 stopni. Szukamy ulicy via Kaledonia , bo stamtąd odjeżdżają autobusy na lotnisko. Ustalamy wszystko na następny dzień. Chodzimy po wąskich uliczkach. Zaglądamy do slkepików. próbujemy pysznych serów. Miasteczko jest urocze. Wracamy na kolację. zaskakuje nas mały wybór potraw. Ale są samczne, Woda i inne napoje niestety dodoatkowo płatne. Trochę nas to dziwi że w restauracji nie można dostać wody za darmo ale trudno. Wracamy do pokoju. Tu  pogawędka  na balkonie przy lampce wina. Jest cudownie ciepło. i fajnie.