poniedziałek, 4 maja 2026

Uzbekistan 4 maja Samarkanda

 4 maja

Pobudka o 8,30 Idziemy na śniadanie, Nie nadzwycajnego. Od razu z marszu raszamy  zwiedzać Samarkandę.. Zaczynamy od placu Registan. To reprezentacyjny plac miasta od XV wieku. Najpierw powstała ogromna medresa  Uług bega . Została zbudowana w XV wieku. jest ogromna. Fasada medresy o wysokości 35 metrów przytłacza ogromem. Po bokach piękne minaety. Oczywiście wszysto zdobione  niebiesko turkusową  majoliką. Nauczana tu przyrody, filozofii matematyki i astronomii. Dla celów naukwych wybudowano  nawet obserwatorium astronomiczne.Naprzeciwko niej stoi medresa lwów ze względu na fakt iz na jej portalu znajdują się lwy  Trzecia medresa powstała jako uzupełnienie placu Trzy piękne medresy zrewitalizowane z ogromną pieczołowitością  za czasów ZSRR zostały wpisane w roku 2001 na listę UNESCO Powiem tak jest to tak piękna kompozycja budynków  tak misternie zdobionych z takim smakiem że   brakuje słów,. Ziwdamy oczywiście wszystko. Oglądamy jeszce sześciokątny budynek galerii Chorsu i pomnik Isłama kazirowa pierwszego prezydenta Uzbekistanu.. Zaczepia nas facet proponując wycieczkę do Tadżykistanu. Myślałam o tej wycieczce ale jakoś nie  mogłam  pogodzić tego ze zwiedzaniem. On proponuje nam obwiezienie taksówkę po najważniejszych obiektach, ktore chcemy obejrzeć  i jutro możemy jechać do Tadżykistanu. Zagadzamy się. Pokazuję mu co chcemy zobaczyć.Facet najpierw wiezie nas do obserwatorium astronomicznego.  Wybudowane w XV wieku jako pomoc naukowa dla studentów. Posiadała sekstans   o długośc 11 metrów . Duża jego częśc znajdowała siępod ziemią. Teraz pozostała tylko ta podziemna częśc . Jedziemy doAfrasib. To stanowisko archeologiczne wraz z muzeum. Po drodze zajeżdżamy do mauzoleum Hodży Danijara. jest to święty muzułmański. W tym miejscu było źródło w którym wypływała cudowna woda oczywiście uzdrawiająca. Mauzoleum Hodży  znajduje sią powyżej źródła. Jego trumna ma  28 metrów bo Hodza cały czas rośnie Stanowisko Afarsib  to pozostałości po wykopaliskach archeologicznych. Natomiast zbiory muzeum to kolejne nasze achy i ochy. W trakcie wykopalis wykopane  reski z sali audiencyjnej pałacu.  Rozmiar fresków i ich stan zachowania  oraz żywe kolory stanowią dowód wysokiego poziomu cywilizacji  w VII w na tym terenie.. dwiedzamy miejsce pochówku pierwszego prezydenta  Uzbekistanu. Tu  wszyscy się modlą do niego jak do nświętego . Jego grób znajduje się  na placu meczetu Hazrat Hyzr  i nosi nazwę legendarnego świętego.. jedziemy do Szach i Zinda. To co tam zobaczyłyśmy przeszło nasze oczekiwania. Po pierwsze tłumy zwiedzających.. Po drugie podchodzę do kasy wartownik mi pokazuje żebym się wróciła drugi widząc moją zdziwiona mine każe mi wchodzić. Jak każe  to ja idę. Po wyjściu okazało się że kasa biletowa jest kawał drogi od wejścia. Szah i znada to niezwykła ulica z monumentalnymi mauzoleummi. Coś nieprawdopodobnego. Ogromne cudownie zdobione portale  jako wejścia do mauzoleum i wnęrza mauzoleów przepięknie zdobione. Juz myślałam że po Chiwie nie zakręci mi się w głowie od ilości zgromadzonych tuz przy  sobie  cudów myśli i pracy ludzkiej ale to co ujrzałam tutaj powaliło mnie na kolana. Znajduje się tutaj 20 budowli Pierwsza powstała  w XIV w ostatni w XVI Prawie wszystkie są bogato zdobione. Od nadmiaru wrażeń wszystko nam się poplątało i nie mogłyśmy znaleźć   mauzoleum  kumasa ibn  Abbasa. Wyszłyśmy  tak oszołomione pięknem tego miejsca że nie chciało nam się juz nic zwiedzać, co nie oznacza że zrezygnowałyśmy został nam meczet Bibi Chanum , który jest kolejną wizytówka miasta. Meczet jest ogromny. Wnętrza nie są udostępnione bowiem  trzęsienia ziemi naruszyły jego konstrukcję która została zabezpieczona, Natomiast  front i boczne ściany oraz kopulę za czasów ZSRR z wielkm pietyzmem odrestaurowano Obok meczetu stoi mauzoleum Bibi Chanum. Jest ono o tyle cieka ze że  znajduje się w podziemiach a jak się wchodzi to podobnie jak  w grobie Napoleona  jest barierka i można się pochyli,cby zobaczyć trumnę pokrytą suknem. Po drodze do hotelu zajeżdżamy do synagogi. Rozmawiamy z rabinem który pokazuje nam torę przywiezioną z Polski w czasie wojny. Zydzi  askenazyjscy znaleźli schronienie w Samarkandzie e. Pokazuje te stosy książek ktore przywieźli z Polski. Po drodze  umawiamy się z kierowcą na jutro na wycieczkę do Tadżykistanu. Dziś są imieniny Moniki. kupujemy wino Uzbeckie  i różne orzeszki iw ten sposób po taniości robimy imprezę. 

Uzbekistan 3 maja Buchara

 3 maja

Pakujemy się  i po śniadaniu zostawimy bagaże w hotelu i ruszamy na dalsze zwiedzanie. Zaczynamu od najbliżej połozonych obiektów. śpimy w hoteku Samani tuż przy placu Liab-i-Hauz.  Wokół placu  znajdują się bardzo ważne  dla Uzbeków obiekty.Medresa Kukultasz  . Jest vto szkoła koraniczna  w ktorej uczyło si 160 studentów. Jest bardzo duża . W porównniu z tymi w Chiwien to  gigant. Jest pięknie zdobiona zarówno  frontowa ściana jak i  wewnętrzny dziedziniec. Obok znajduje się medrrsa i chanaka Diwan Bega. Była zaprojektowana  jako karawanseraj ale na otwarciu  chan powiedział że  ma służyć  na chwałę Allaha i wobec tego trzeba było ją przekształcić w medresą.. Jest  zaprojektowana w stylu takim jak medres Kukeltasz. Teraz meczet Magok i Atarii . Jest to połącznie  islamskiego meczetu i żydowskiej synagogi.Okazuje się że możn życ wspólnie i dzielić zarówno pokojowo sąsziedztwo jak i religię, Trzeba dodać że Zydów jest tu garstaka. Chcę wymienić dolary. Okazuje się ze tylko wtedy gdy wyminiam je z karty. Dziś niedziela i banki zamknięte, ale  myślałam, że uda mi się dokonać tego w automacie. Niestey. Postanawiamy iśc do najdalszgo punktu nasego zwiedzania do Tore Minor. Pięknej medresy będącej jednym z symboli miasta.  Zaczepiamy faceta pytając o drogę. Ten nam proponuje wycieczkę  poza miasto  do letniego pałacu Mohi Hosa,  kompleksu grobowego Imama Bahuddina nakszbandigo  i nekropolii Czar bakr oraz do Tore Minor. Ponieważ większość atrakcji już zwidziłyśmy  a miałyśmy jeszce czas to za 40 dolarów zgodziłyśmy się na wycieczkę. Najpierw jedziemy do Grobowce Bahaudina nakszabandiego. To ważny   mistyk suficki dla Uzbeków uwazany za potomka Mahometa. . Znajduje się tu meczet  chanaka (rodzaj kalstoru). Wszystko w pięknym otoczeniu przyrody. Znajduje się tu  ogromna nekropolia w której pochowano tego świętego i jego matkę. . Miejsce to jest nazywane Mekką Uzbeków. Teraz ruszamy do pałacue emira.. Pałc wykończony w stylu europesko-rosyjskim ma bardzo  ładnie wykonne wnętrza. Jedna z sal Biały Hol wykonanna cała z alabastru. W pałacu mnóstwo luster i lustereczek  stanowiących element dekoracyjny.. Harem budynek stojący w głębi ogrodu również wykończony z pietyzmem . Stoi tuż przy basenie. Obok ciekawa wieża obsrewacyjna (ciekawe kto kogo wtedy obserwował). Wszystko w pięknym parku . Teraz kolej na nekropolię Czar Bakr. Nazywana jest miastem zmarłych. Najpierw wchodzimy na cmentarz gdzie znajdue się  niesamowita ilośc grobów. Są groby stare i nowe. Potem  docieramy do grobowców  z X wieku. Grobowiec to budowla składająca się z    dziedzinca otoczonego  murami z pięknie zdobioną bramę wejściową.. Krązymy po tych grobowcach przez dłuższ y czas. W końcu wracamy do samochodu. Cmentrzysko zrobiłona nas ogromne wrażenie. Jedziemy do Czor Minor czyli 4 minary. Był to kiedyś fragment bramy wjazdowej do miasta. . Jest to budowla niewielka ale posiadająca cztery wieże zakończone 4  turkusowymi minaretami. Każda symbolizuje inną religię.. Budowla śliczną, zgrabna. cacuszko. Kiertowca zawozi nas  do miasta.. Jesteśmy głodne a tu pora lunchu się skończyła. Znajdujemy restaurację Old Terrase w ktorej pracują bez przerwy. Zamawiamy chleb  zupę  i ja co zaskoczył Monike Coca colę.. czekamyi czekamy. Liczyłyśmy na to że zupę to naleją nam z gara i  będzie szybko, a tu nic z tego trzeba swoje odsiedziec. W koncu dostałyśmy wcale nie goraącą zupę. może to i dobrze bo temperatura powietrza i tak wysoka. Wychodziy z restauracji i zaczyanmy się snuć po zaułkach. Prawdę mówiąc najbardziej to lubię w moich wyjazdach. Pochodzić nieznanymi ścieżkami zobaczyć coś czego nie ma w przewodniku.. Odkrywamy urocze zakątki nieznane nam medresy jakieś pracownie rzemieślnicze,wypijamy kawę i soczek podpatrując miejscowych. Przed 18 idziemy na lekką kolację. Oczywiści do restauracji Labi I Hauz . Zamawiamy pilaw bucharski. Wcześniej jak przechodziłyśmy koło restauraccji widziałyśmy jak się go przyrządza,. Wygladało smakowicie. Wszystko dochodziło w wielkiej beczce przykrytej folia aluminiowa. Pilaw pycha. Wracamy do hotelu. Zamawiam taksówkę przez Yandex go . Uświadamiam sobie, że nie mam kasy  w walucie uzbeckeij. Facet z hotelu  chce mi pomóc, ale nie ma rownowartości 20 dolarów, ktore chcę wymienić. W końcu wymienia mi 2 dolary, bo tyle miał kosztować przjazd na  dworzec kolejowy Kierowca podjeżdża ale znowu nie pod hotel . Facet  z hotelu znowu mi pomaga. Ustala na moim telefonie numer do kierowcy, dzwoni ze swojego telefonu, łapie nasze walizki i goni po wąskich dziurawych uliczkach do kierowcy. My za nim. Musze przyznać że widok byl cudny.. Kierowca wezie nas na dworzc. Droga bardzo długa. jedziemy prawie 25 minut za 2 dolary. Dworzec okazały. Czekamy na pociąg, W końcu ustawia sie jakas kolejka do wyjścia na peron. Wyjście na peron tylko po zeskanowniu biletu przez pracownika koilei.. Pytam czy to Taszkient. Chór przejazd odpowieda mi że tak Stoimy w kolejce. wychodzimy na peron. Nadjeżdża pociąg. My mamy numer wagonu 25, a tu same małe numery. Pytam konduktora, okazuje się ze to nie ten pociąg. Żadnej inforormacji nigdzie nie ma. Pociąg odjechał. na peronie tylko kika takich sierot jak my. ale po jakimś czsie wjeżdżam pociąg i ku naszej radości ma numer wagonu 25. Wsiadamy i trochę szok.. Przynajmniej dla Moniki. Kupiona była kuszetka. Chyba inaczeej sobie wyobrażała. Tu nie ma przedziałów. Kuszetki są tak jak w polskich wagonach  w poprzek wagonu ale równeż  wzdłuż wagonu tak  jakby w dłuż korytarza. Na dodatek nasze walizki ciężkie więc wysoko pod sufitem nie chcemy ich umieszczać, bo kto nam je potem zdejmie. My jedziemy do Samarkandy, a pociąg dalej do Taszkentu.  Monika szybko rozwija pościel i materac i rzuca się spać. Ja zastanawiam się co zrobić z walizkami które stoją w i tak wąskim przejściu. Obok kuszetka jest pusta. wciskam jedną walizkę pod stolik, a drugą stawiam na wierzch kanapy. Naiwnie myślałam, że  pociąg zatrzyma się dopiero w Samarkandzie. Wtłaczam się na górę. Miejsca mało . Nawet nie da się wyżej podnieść głowy, bo nade mną półka na bagaże. Przykrywam się prześcieradłem, próbuje zasnąć, ale co to za spanie, co chwilę budzę się. Nastawiłam budzenie żeby wysiąść w Samarkandzie i nie pojechać dalej. Przed godziną 2  konduktor przychodzi i nas budzi. No dobre zwyczaje jednak panują. Dworzec w Samarkandzie  piękny. Nie mogę zamówić taksówki, bo nie działa mi internet. Kobieta mówi mi, że na dworcu jest wi-fi. Wracam Ochroniarzowi mówię o swoim problemie. On łapie mój telefon,, coś klika i jest wi-fi a ja zamawiam taksówkę. Po chwili podjeżdża. Szybko docieramy do hotelu chociaż nie beż kłopotów . Recepcjonistka czeka na nas. Teraz szybko spać ,bo czeka nas dzień zasną wrażeń.

sobota, 2 maja 2026

Uzbekistan 2 maja Buchara

 2 Maja

2 maja

 Dziś niespiesznie  zbieramy ię na śniadanie,Podane w patio hotelowym ser jajecznica naleśnik ze szpinakiem,pierożki   i wiele innnych produktów. sie da się zjeść. Ruszamy do cytadeli. Jest to ogromny  obiekt. Po drodze na bazarze Monika kupuje piękny szaliczek. Koloru marzenie.Docieramy o krótkim spacerze do cytadeli. Więzienie  mmijamy ijamy bo byłysmy wczoraj z kierowcą meleksa i nie mamy ochoty juz tego oglądać. Wejście do cytadeli to piękna brama z dwiema wieżami, Murry cytadeli mają wysokość około 20 metrów. Cytaela to obiekt o powierzchni około 4 hektarów. Większośc budynków wewnątrz została zniszczona przez  bolszewickiego generała Frunzego w 1920 r. Wcześniej była to rezydencja emira uzbeckiego  i służby pałacowej. Była zamieszkała od V wieku . Przed bombardowaniem mieszkało tam około 3000 ludzi. Teraz zostały tylko nieliczne pozostałości. W ocalałych budynkac znajsują się  ekspozycje  muzeum Buchary, muzeum przyrodnicze numizmatyczne pozostałosci wyposażenia pałacu piękny meczet. Jednk obejście tego wszystkeigo zajmuje nam ponad 2 godziny. . Na terenie cytadeli tak jak wszędie  są  stoiska z pamia tkami. Znowu jemy się wciągnąc w zakupy  szaliczków. cytadela robi nisamowite wrażenie. Nejbardziej mnie wkurzA to że dzieła  które przetrwały setki lat jeden idiota potrafi zniszczyc w jedną chwilę. ruszamy do mauzoleum Samani Przed cytadelą znajduje sie wieża  Szuchowa. Jest to wieża ciśniń zaprojektowana trochę jak snopek żyta. Teraz nie jest użytkowana. Jest oczywiście wyśmiewana jako brzydota socjalizmu.   Ja  i Monika  nie uważamy że jest brzydka. Chciałam dodać że wczoraj byłysmy w więzieniu Zindan. Było to bardzo ciężkie  więzienie . Więzzień przeżywał średnio po kilku niach. najbardziej odporni jeśli przeżyli rok mogli wyjść  by się przjśc po  terenie a emir decydował czy jeszcze pożyje czy tez trzeba go stracić. Przyczyna krótkiego pobytu w więzieniu była ogromna ilość robactwa.  skorpionówi inyych jadowitych owadów. To one przyczyniały się do sierci skaznych.Ruszamy do  mauzoleum  Smanidwów. Znjduje się on w parku. Parkpięknie zadbany. Pełno kanałów z wodą ktora dodatkowo schładza powietrze  w upału. Mauzoleum zbudowane jest z  cegły o kolorze kremowym ale tak ułożonej że tworzy piękne wzory.Bodynek jst śliczny. Stanowi perełkę sztuki pochodzącą z VIII-IX wieku. To wtedy juz  t społeczności tworzyły takie cuda.. z  mauzoleum idziemy do mauzoleum Czszma  Ajub. W parku zaczepia nasz straszy facet oferując  mapę Buchary za 1 dolara.. Kupujemy zachęcone ceną. Facet  wygląda bardzo ubogo. Dodatkowo nie ma zębow w górnej szczęce po prwej stronie a w dolnej po lewej, albo odwrotnie Gdy dowiaduje się że jesteśmy z Polski  zaczyn woją opwoeść. W 1956r  zamordowaiw Moskwie Bieruta. nastał Gomułka, potem Girek . On byłPół Polakiem pól Francuzem. Przywiżli go z Francji. Był górnikiem. W Moskwie by 3 razy. Potem przez 6 miesięcy był Kania a potem Jaruzelski. W latach 19181-1983 był stan wojenny  a po Jaruzelskim system kaput. Byłyśmy zaskczone jego wiedzą.. Pożgnałyśmy sięii idziemy dalej komentując wiedzę faceta na temat Polski. Monika stwierdziła że musimy sobie zrobić zdjęcie z nim. Wracamy. Robimy zdjęcie. Pan zastrzega zeby nie było w Internecie. Oki. Gdy odchodzimy od niego zaczynam swoją gadkę że takie spotkania to wartość  dodana to indywidualnych wyjazdów bo gdybyśmy były na wyjeździe zorganizowanym to byśmy przeleciały chłopa i nie zauważyły go. Monika tylko wyczaiła słowa przeleciały chłopa i zaczęła się chichotać ja razem z nią. Tak się uśmiałyśmy tego że dwie  babcie miały przelecieć bezzębnego dziadka że aż się popłakałyśmy. dobra ale idziemy dalej prze park. Dochodzimy do  mauzoleum Czaszma Ajub. Jest to bardzo nietypowe mauzoleum. Po drodze kupujemy sobie  kapelusiki w czeresienki i wyglądamy jak sisrer sieters. Mauzoleum jest nietypowe bo ma na szczycie  kopułę stożkową. Powstało w XII wieku. Związane są z mauzoleum różne legendy. Jedna z nich mówi  o Hiobie  który widząc straszną klęskę suszy i związaną z tym śmierć  wielu ludzi uderzył w  ziemie laską i wytrysnęła woda        . Do tej pory   w mauzoleum jest kran z którego można napi się wody. Jak byłyśmy niestety wody w kranie nie było. Tylko  widać  mokre otoczenie kranu.  Idziemy do meczetu Bolo hauz. jest to meczet piątkowy . Też nietypowy . Przed  wejściem  bogato zdobione wejście  . okap wsparty na  na pięknych12 metrowych kolumnach.Wnętzre też bardzo bogato zdobione. Z meczetu idziemy do dwóch stojących  naprzeciw siebie meders. Meresy Uług Bega i Abdula Aziza  chana. Pierwsza z nich wybudowana w Xv wieku należy do  nastarszych szkół koranicznyc w Azji Srodkowej. Posiada ona piekny ejwan wejściowy. Miała 80 pomieszceń dla nauki i studentów. Druga medresa wybudowana ponad 200 lat później ma piękne kolorowe sklepienia jak plaster miodu. Cieszymy się że zobaczyłyśmy te medresy. Wielkoi czas powstania wskazują na potęgę nauki na tym terenie.  Człapiemy do meczetu baliand jest to niewielki meczet wsparty na pięciu kolumnach. jest niestey zamknięty, Obok znajduje się drugi budynek z którego dochodzi jakiś jednostajny głos. zaglądamy przez otwarte okno. Widać ze to mecet. Obchodzimy dookoła. Przed wejściem stoją tylko jedne klapki. Zdejmujemy buty i wchodzimy. na podłodze siedzi facet ma na kolanach księge i śpiewa. Mowi nam  dzień dobry i śpiewa dalej. Pytam go o zamknięty mecze ale nic  nie wie kto i kiedy go otworzy. Wracamy do miasta i na teren kompleksu Po i kalon. jest to charakterystyczny plac miasta  wytyczony przez meczet kalon i medresą Miri Arab .. Góruje nad nimi piękny  minaret  kalon. jest wysoki na 47 metrów, Zbudowany w XII wieku stoi i ma się dobrze. nawet czyngis Chan go nie zniszcył chociaz jak głosi legenda  musiał się pokłonić minaretowi bo gdy podniósł głowę by zobaczyc jak jest wysoki minaret spadł mu chełm i musiał się po niego schylic kłaniając się minaretowi. e szczytu minateru wykonywano wyroki śmierci zrzycając ich z 47 metrów.Meczet kalon jest ogromny . Powstałw XII wieku . jednak został rozbudowany w XVI wieku by stanowić  rywalizację dla meczetu Bibi Chanum z Samarkandy.. Może pomieścić 10 000 osób. Wejście do  meczetu to ogromny ejwan pięknie udekorowany . Potem potężny dziedziniec a wokół arkady z 209 kolumnami. , dach wygląda na plaski ale   znajduje się na nim  288 kopuł. . ponieważ dziedziniec jest odkryty szukamy tradycyjnego pomieszczenia gdzie modlą się muzułmanie. Gdy podchodzimy do miejsca gdzie stoją buty  słyszymy  rozmowę że turystce powiedzieli że nie może wchodzić. Gdy pooglądałyśmy wszystko pytam na bramie kasjerkę czy można wejśś do meczetu. Podchodzi do mnie facet i mówi że ten dziedziniec to meczet i te podcienie też. Pytam się gdzie się modlą. On tłumaczy mi że rozkładają dywany na dziedzińcu i modlą się . prowadzi mnie do żeńskiej części meczetu, ale wiadomo że w niej  nigdy nic ciekawego nie ma . Mówi ze w męskiej w której  teraz modlą się muzułmanie  też jest skromnie bo meczet to właśnie dziedziniec i podcienia. Pokazuje mi mihrab miejsce dla imama. na dziedzińcu stoi okrągłe podwyższenie z którego imam głosi swoje kazania. Z meczetu idziemy do stojącej naprzeciwko medresy Mir-i Arab. jest to wciąż działająca medresa Powstała w XVI w, Działała nieprzerwanie nawet w okresie ZSRR. ma przepiękny ejwan wejściowy. Ogromny dziedziniec ze 100 pokojami dla studentów. Teraz  szukamy jakiej kafelki bo jesteśmy niemożebnie głodne . Trafiamy do restauracji Xano Atlas. mają menu lunchowe. Mijałyśmy kilka restauracji i miały przerwę . kelner namawia nas na danie z wołowiny. zamawiamy jedną porcję na dwie. Przynosi  gotowaną wołowi nę  ziemniaki i kapustę. Wszystko w dobrym sosie. Zajadamy na spólkę. Gdy weszłyśmy w restauracji siedziała trójka młodych ludzi. Okazuje się że to Polacy. Po chwili wchodzą dwie dziewczyny też Polki. Okazuje się że Ci wychodzący polecili im tę knajpę. Głód  pokonany. Szukamy łaźnie Kunjak. Miejscowi pokazują nam drogę. Wchodzimy lekko do podziemia. Kobieta prowadzi nas  do pomieszczenia jest bardzo gorąco. My chcemy zwiedzić je jako turystki. Nie mogę zrobić zdjęcia bo wszystko natychmiast zaparowało. Kobieta proponuje nam kąpiel z masażem peelingiem ziołami . Oczywiście nie byłabym sobą żeby nie spróbować. Trzeba zapłacić po 40 dolarów za ę przyjemność. Prowadzą nas na górę. każą rozebrać do naga. Owijają w szmatę. Do mojej przywiązują kluczyk od szafki. Wchodzimy do gorących pomieszczeń. Kolejne jeszcze bardziej gorące. zabierają nam szmaty nas okrywające. Sadzają na kamiennych ławkach i każą się relaksować. pot płynie po nosie plecach i człowieku relaksuj się. Po jakimś czasie przychodzą polewają wodą i prowadzą do łaźni. Tu szorstkimi szmatkami szorują jakbyśmy z rok się nie myły. Znowu polewanie wodą Teraz droga do pomieszczenia gdzie jest kamienny stół. Tu zaczyna się masować. Gniotą klepią szorują drapią po stopach.. Gdy ta męka się kończy smarują nas miodem z kurkumą i imbirem. Kładziemy się w innej niszy i leżymy. Czuję jak ta maść  najpierw  grzeje a potem pali plecy. Na koniec  płukanie  ręcznik i  szmata do okrycia ciała   i droga na górę na herbatę.  Suszenie włosów i koniec zabawy . Trwało  to ponad półtorej godziny. Wymyte i wymasowane wychodzimy na bucharskiego. W między czasie do łaźni przyszło mnóstwo kobiet.Kierujemy się  w stronę naszego hotelu. Po drodze mijamy kolejne orkiestry Mijamy wielki karawanseraj który niestety jest zamknięty. Docieramy do medresy Ułu Bega. Jest ona wilka. Znajduje się w remoncie ale jest udostępniona. Widać że po zakończeniu prac będzie kolejnym cacuszkiem.  a po drugiej stronie stoi medresa Abdulla Aziza Chana która ma przepięknie dekorowany ejwan wyglądający jak plaster miodu.. Teraz czas dla ciała. Wracamy do hotelu. Jednak po drodze decydujemy się zatrzymać w restauracji bo dobiega 19 a za chwilę nie będzie stolików w restauracji Liab i Haus. Po kolejnej próbie udaje nam się dostać stolik bezpośrednio przy stawie. Staw jest centralnym punktem miasta. Pływają po nim łabędzie kaczki jest kolorowa fontanna i stoliki ustawione wokół stawu. zamawiamy jagnięcinę sałatkę i za radą Zbyszka butelkę białego bucharskeigo wina. Kolacja mija cudownie. jedzenie pyszne wino też. Po dziewiątej wracamy do hotelu  zadowolone ze spędzonego dnia.















































piątek, 1 maja 2026

Uzbekistan 1 maja Buchara

 1 maja

1 maja

wstajemy dużo za wcześnie. O siódmej idziemy na śniadanie. Okazuje się że przygotowano dla nas suchy prowiant bo śniadanie jest od ósmej, Ale chłopak z recepcjo zaproponował nam kawę. Gdy zeszłyśmy wszystko było gotowe więc ze stołu szwedzkiego wzięłyśmy to na co miałyśmy ochotę. Kierowca już czekał. Zapłaciłam za taksówkę  w hotelu i wio na lotnisko w Urgenczu. Terminal malutki. odprawiamy się szybko i sprawnie. Przelot? Zanim wystartowaliśmy już lądowaliśmy. 50 minut  lotu to naprawdę więcej czasu na start i lądowanie niż przelot. Buchara powitała nas chmurami. Leciała z nami jakiś ważna osoba, bo stał komitet powitalny . przez Yandex zamawiam taksówkę . Przyjeżdża za 6 minut. Dostaję informację że jest taksówka, ale jej nie widzę, Dzwonię do kierowcy. Po chwili podjeżdża. Okazało się że stanął gdzie indziej. Jedzie jak wariat. Oświadcza nam że do hotelu nie da się dojechać. Ja mu na to że mnie to nie obchodzi. Nie wiem gdzie jest hotel i on ma z nami iść i zanieść walizki. Zgadza się. .Uliczki wąskie jakieś dziurawe. Zastanawiam się jak ja mogłam w takim miejscu zarezerwować hotel. Ale po chwili widzę ze w każdym budynku jest jakiś hotelik. No może jest nadzieja że Monika mnie nie zabije. Docieramy do hotelu. Pokój jeszcze nie jest gotowy ale pan przynosi nam kawę i orzeszki. To umila nam czekanie. Gdy pokój jest gotowy zaczynam się upierać że miał być z trzema łózkami. Daję za wygraną . Pokój fajny. Prz y samym patio/ Gdy czekałyśmy na pokój Monika poszła zobaczyć okolicę. Przybiega zachwycona. Nasz hotel jest 100 m od deptaku. Wychodzimy na miasto.  Niestety zaczyna padać. Optymistycznie przyjęłyśmy, że jak zjemy lunch to przestanie. padać. Ja wzięłam baranie szaszłyki z mielonego mięsa a Monika  pilaw. Dania smaczne ale bardzo tłuste. Wychodzimy z restauracji a tu pada. Wracamy do hotelu. Monika ucina sobie drzemkę a ja walczę z blogiem. Gdy  przestało padać ruszamy na miasto. Monika chce objechać je meleksem. Jak tak chce to nie ma sprawy. Mamy objechać w godzinę wszystkie obiekty i zobaczyć je z zewnątrz. Jedziemy do wiezienia potem pod cytadelę. Napnie piękne medresy. na jednej z nich znajduje się gniazdo bocianie, a w nim bociany. Okazuje się że to atrapy bazar i koniec wycieczki/ Łazimy jeszcze chwilę wokół centrum miasta . Kupujemy sobie różne rodzaje sezamków i wracamy do hotelu. herbatka parę sezamków  i chwila  relaksu. Monika o siódmej stwierdza że idziemy zwiedzać miasto nocą. Nie bardzo mi się chce bo czuję się jakoś zmęczona, ale ruszam bez słowa. Podchodzimy do restauracji przy jeziorku. A tam gra muzyka ludzie tańczą. Potem idziemy trochę na oślep. Trafiamy na bazar. I się zaczęło  Zobaczyłam piękną apaszkę. Uznałam że jest za droga i odłożyłam. Monika szuka kubraczka,który nam się spodobał w Chiwie. Wreszcie znajduje. Ja szukam straganu z szalem który mi się spodobał, ale nie znajduję. Zbliża się 22 i bazar zamykają. Wracamy do hotelu. Trochę błądzimy ale w końcu docieramy na miejsce. Jutro można pospać. 



więzienie

mury cytadeli

pomnik w urgenczu


komitet powitalny

wejście do cytadeli


fontanna w centrum Buchary

restauracja w parku

biały kot


Monika w szynszylach