6 maja
Znowu pobudka o 7. Nie dokończyłam wczoraj bloga i dzisiaj z samego rana przed śniadaniem kończyłam. Monika też wstała wcześnie. Po śniadaniu jedziemy z kierowca do pałacu Timura W Szachrisabs. Kierowca się spóźnia.Przeprasza nas serdecznie. Ruszamy w drogę. Ale jest korek Jedzie jakaś kolumna rządowa. Potem pełno policji. Zatrzymują kierowcę. Coś tam nie gra . Przychodzi żeby mu dać 100 dolarów. zapłacił ruszamy. Dojeżdżamy do jakiegoś miejsca wyglądającego na park zabaw dla dzieci sprzed lat. On nas namawia żebyśmy zrobiły zdjęcia na górce. Mówi o jakimś aktorze . Nam nazwisko nic nie mówi. Wchodzimy. Rzeczywiście widok jest ładny ale tylko ładny natomiast park zabaw raczej przestarzały. Gdy widzę zdjęcia bohaterów Winnetou to już wiem o jakim aktorze mówił kierowca. Jedziemy dalej. Droga się ciągnie. Wjeżdżamy w góry. Już liczyłyśmy że tu są te gondole na górę, ale nie. Mijają dwie godziny a my jeszcze w lesie. Monika zaczyna się wkurzać że tak długo jedziemy. Wyjechałyśmy z gór. Kierowca mówi że za 25 minut będziemy na miejscu. Nie bardzo mu wierzę, O 12 dojeżdżamy do gondoli. Wjeżdżamy gondolami na górę. Widok turkusowego jeziora wśród gór poprawił nam humory ale nie do końca Cieszymy oczy widokiem robimy fotki i wracamy na dół. Teraz już prosto do Szahrisabz. Jest to miasto założone 2700 lat temu przepełnione historią bo i Aleksander Wielki i inni wielcy wodzowie tu zostawiali swoje pamiątki. W Szahrisabzie znajduje się Polski cmentarz wojenny Pochowano tu 256 żołnierzy i cywili zmarłych tutaj z powodu tyfusu, głodu klimatu i ciężkiej podróży. jak zwykle w takich przypadkach gdy widzę cmentarz z Polskim Orłem coś mnie ściska w gardle. Nazwiska wszystkich pochowanych są wymienione na tablicach. Serce krwawi gdy się widzi że ktoś maił 14. 17 czy 21 lat .. Z cmentarza ruszamy do najważniejszych zabytków Szahrisabs. najpierw biały pałac. Pozostały po nim tylko dwa pylony wejściowe . Obecnie mierzę 38 metrów ale według badaczy mogły mieć do 70 metrów wysokości a wieże do 80 metrów. Same pozostałości robią wrażenie, na nich są pozostałości zdobień w stylu Temurydów. Wnętrza były zdobione kolorowymi płytkami. Wynika to z odnalezionych pozostałości Budowę zakończono w 1395 r. Pałac został prawdopodobnie zniszczony przez chana Buchary. Szkodą że pałac nie przetrwał do dzisiejszych czasów. Teraz kolej na medresę Czuin , ale po drodze mijamy pomnik Timura Chromego stojący po środku miejsca gdzie był pałac. Medresa Czubin mieści w sobie muzeum Timura Znajdują się tam różne pamiątki z okresu Timura oraz makiety różnych mauzoleów. Zachodzimy do meczetu Mulk Asztor. Ponieważ nie ma nikogo w meczecie siadam na schodku kazalnicy imama i czytam Monice o tym meczecie. zagląda do meczetu imam. Gdy widzi że czytamy macha ręką, Wybiegam za nim by zapytać o drogę do innych obiektów on że możemy sobie tam czytać. Oczywiście pokazał nam drogę do bazaru czorsu i meczetu Kok Gumbaz. Idziemy przez pięknie utrzymany park. bazar Czorsu jest w remoncie. Natomiast meczet piątkowy Kok Gumbaz wybudowany w 1434 r jest śliczny. Ma niebieską kopułę . Wnętzre pięknie odrestaurowane w kolorach błękitu, Takie lekki delikatne i eleganckie.Obok tego meczetu znajdują się dwa mauzolea. Przykryte 3 kopułami o turkusowym kolorze Wnętrza są pięknie udekorowane. Schodzimy na dół do kompleksu Dorus Siadat. kupuję bilety. Zbudowane jest tu mauzoleum Timura meczetu i salir dla pielgrzymów. Ściana główna była zdobiona marmurem. Niestety nic z tego nie zostało. Gołe ściany . Tylko w krypcie grobowej znajduje się sarkofag Timura z białego marmuru. Ale tu nie ma ciała Timura bo został przeniesiony do Samarkandy. Gdy wchodzę na teren kompleksu już po zwiedzeniu krypty zaczepia mnie kobieta pytając czy potrzebuję przewodnika. Gdy odpowiedziałam, że nie zaczęła pytać mnie czy kupiłam bilet. Zażądała bilety. Wyciągam z portfela wszystkie bilety. Ona mówi że nie mam biletu. Pokazuję jej na telefonie że płaciłam za bilet . Zaczynam pokazywać jej bilet z godziną zbliżoną do tej o której kupowałam bilet. Ona żebym poszła z nią do kasy. Ja nie mam zamiaru latać i coś udowadniać,. Wreszcie odczepiła się. My weszłyśmy do meczetu. Gdy wracałyśmy ona szła z kasy i przeprosiła mnie. Podjechał kierowca. Ruszamy w drogę powrotną, Po drodze zawozi nas do restauracji. Zachwala że jest wspaniałe mięso pieczone w piecu Tandoor. Wygląd restauracji nie jest zachęcający. Kierowca prowadzi nas na zaplecze i pokazuje wiszące tusze zwierząt. Potem piec tandoor i pieczone mięso. Zamawiamy pół kilo mięsa i sałatkę na dwie. ja biorę jeszcze kefir. Przynoszą nam pocięte kawałki mięsa, Niestety nie jest ciepłe, Do tego chleb. Monika upomina się o ciepły chleb, ale nie mają. Powiem szczerze. Nie rzuciło mnie to na kolana.Oczywiście nie zjadłyśmy tego mięsa w całości. Zabrał to kierowca. Na koniec odwiedzamy mauzoleum Timuta. To co zobaczyłam to mnie zatkało. Już sam budynek robi wrażenie.Piękna fasada Cudownie nieieska kopuła pokryta turkusowymi płytkami na dodatek jeszcze zdobionymi. Wnętrze mauzoleum to cudo. Kopuła w piękne wzory złoto i trochę błękitu . To samo całe ściany. Trudno opisaćn piękno tego wnętrza. Stoimy i stoimy i się gapimy. Trzeba jednak wracać. jesteśmy w niedoczasie. Docieramy do hotelu o 18 zamiast planowanego powrotu o 15. Chwile odpoczywamy i jedziemy na pokaz światło i dźwięk w Ragistane, Gdy przyjeżdżamy jest niewiele ludzi, ale po pół godzinie jest tłum.. My mamy wspaniałą miejscówkę z tarsu widokowego.Pokaz to gra świateł zgrana z muzyką uzbecką. Pokaz trwa 15 minut. Kobieta stojąca obok mówi mi że czytała że będzie jakiś drugi pokaz. Wszyscy jednak wychodzą. Ja zamawiam taksówkę przez Yandex Go. Ma być za 11 minut. Patrzymy jak odjeżdżają autobusy wycieczkowe a naszego samochodu nie ma. Dzwonię do niego nie odbiera, piszę maila nie odpisuje. Latamy jak poparzone po obu stornach ulicy ale nie znajdujemy go. za to dostaję wiadomość ze już mi stawka za przejazd rośnie za czekanie kierowcy. rezygnuję z tego przejazdu i wołam drugą taksówkę. Okazuje się że rozpoczął się drugi pokaz. Monika zerka na niego. jest inny jakaś bajka. Ja oczywiście wypatruję taksówki. Jest podjeżdża i wracamy do hotelu. Jutro lotnisko i Taszkient. Teraz zobaczyłam, że bagaż rejestrowy może mieć 10 kilo .My mamy po 20. Ciekawie będzie na lotnisku.





































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz