29 listopada 2010 Wietnam
Po śniadaniu grupa się rozdziela. Część osób wybrała 3 dniową opcję wycieczki. Elwira i Andrzej należą do tej części. Zegnamy się z nimi i obiecujemy kontakt po powrocie. My zaś wracamy Hanoi. Ponownie możemy podziwiać piękne widoki, niesamowite kształty skał. Droga trochę nużąca, ale są wyjątki. Widzimy jak na motocyklu z tyłu na siedzeniu facet wiezie krowę. Niestety nie zdążyliśmy zrobić zdjęcia. Do Hanoi przyjeżdżamy o 16.30.W hotelu zostawiamy rzeczy i idziemy coś zjeść. W torebce urwało mi się ucho. Zastanawiam się co z nią zrobić. W tym momencie podchodzi pucybut . Okazuje się, że ma ze sobą cały warsztat. Za parę groszy przyszywa mi urwane ucho. Problem z głowy. Wracamy do hotelu. Przepakowujemy się na podróż do Sa Pa i taksówką jedziemy na stację kolejową. Tym razem podróż pociągiem. Wagony sypialne 4 osobowe. Standard nie jest najwyższy, ale trudno jakoś się przeżyje. Na pociechę zostało nam piwo. W przedziale z nami jest para Wietnamczyków.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz