sobota, 12 stycznia 2013

19 listopada 2021 Madagaskar

Madagaskar
Ranohira Isalo Park Narodowy

19 listopada 2021
 Po nieprzespanej nocy wstajemy o dużo za wcześnie. Śniadanie o 7.30 ale my jesteśmy przed czasem Bułka z dżemem to marzenie każdego podróżnika. Dobry podkład przed całodzienną wędrówką. Kupujemy bilety do parku po 25000 ariali i opłacamy przewodnika. 115000 ariali. Ruszamy w drogę po sprawdzeniu przez przewodnika, iż mamy odpowiednią ilość wody do picia środki przeciw komarom,  środki przeciw opalaniu i kurtki deszczowe. Pierwsze trzy kilometry ma nas podwieźć nasz samochód. Na skutek wczorajszych opadów nie może przejechać więc musimy iść na piechotę. Jest ósma rano, a słońce już pali niemiłosiernie. Okazuje się że w poprzek  drogi powstała dzisiaj w nocy rzeka. Próbujemy ja pokonać suchą stopą, ale jest za szeroka. Szukamy przejścia  Wreszcie udaje się. Buty trochę przemoczone, ale przecież są wodoodporne. Wspinamy się pod górkę - jest dosyć stromo. Przewodnik pokazuje nam pozostałości po plemieniu Bara. Przede wszystkim  są to grobowce i puste trumny. Grobowce to miejsca gdzie to plemię składało zwłoki przodków przykrywając je kamieniami. Po kilku latach  dokonywali obrządku zwanego famadihana. Polega on na tym, że zwłoki te są  po upływie kilku lat wyciągane spod tych kamieni myte czyszczone zawijane ponownie i składane we właściwym grobie. Taki grób jest wysoko wykuty w skale. Puste trumny są oznaką, że  zmarły przeszedł ten obrządek. Oprócz tego  plemię to układa  stosy kamieni w kształcie piramidy jako pamiątka po zmarłych przodkach. Wspinamy się na punkt widokowy Wokół panoramiczny widok. Niesamowite stożkowate skały piaskowca  Są różnokolorowe w zależności od składu mineralnego. Żółte, czerwone zielone  pomarańczowe i szare. Widok imponujący. Na niektórych skałach rosną miniaturowe baobaby. Są śmieszne maja gruby pękaty i krótki pień na końcu gałązki. powyginane w nienaturalny sposób. Wyglądają jak baobaby bonsai. Przewodnik pokazuje nam owada tak podobnego  do gałązki że Lidka nie może odnaleźć owada. Potem kolej na owada trochę przypominającego naszego konika polnego ale jest bardzo kolorowy i żywi się trującymi roślinami i owadami Dochodzimy do kanionu do którego wpada z hukiem wodospad. Pod nim naturalny basen. Jest okazja do kąpieli. Po wędrówce w upale i kurzu  taka kąpiel to marzenie. Woda cudownie chłodna rzadka i mokra w sam raz balsam na zmęczone ciało. Orzeźwione ruszamy w dalszą drogę  Najpierw idziemy po płaskowyżu. Całe ochłoda z baseniku została utracona. Znowu gorąco. Zaczynamy schodzić w dół. Przewodnik pokazuje nam mapę Madagaskaru w kamieniu. Kształt został stworzony przez naturę. Dochodzimy do miejsca piknikowego. Tu czeka nas niespodzianka. Na drzewach siedzą brązowe lemury  Jest ich sporo i nie są takie płochliwe. Robimy im sesję zdjęciową. Gdy siadamy by zjeść kanapki  siadają koło nas na drzewie. Nie odmawiają poczęstunku. W pewnym momencie przewracają stojąca colę a to co się wylało spijają. Wyraźnie Coca Cola jest ulubionym napojem lemurów. Po odpoczynku ruszamy do niebieskiego i czarnego jeziora. Doga wiedzie dnem kanionu wzdłuż rzeki. Kanion jest wąski i wysoki na około 100 m . Do połowy porośnięty jest bujną roślinnością a powyżej goła różowo-żółto-pomarańczowa skała. Słowo bujna roślinność nie oddaje tego co znajduje się w kanionie. Ilość i różnorodność   roślin rosnących na skałach niespotykana. Do tego po  wcześniejszych opadach z góry wszędzie płyną potoki a ściany  są nasiąknięte wodą jak gąbka Woda, złociste kamienie, strumyk na dnie i wszechogarniająca roślinność  nasuwają na usta jedno słowo to EDEN. Do tego wszystkiego mnóstwo tu wszelkiego rodzaju ptactwa ,gadów i owadów  Pomiędzy liśćmi wypatrujemy z pomocą przewodnika liczne ptaszki bardziej lub mniej kolorowe. Piękne niebieskie, rude motyle.. Pomiędzy zielonymi liśćmi ukrył się wąż. Dochodzimy do końca kanionu. Tu znajdują się dwa naturalne baseny . Jeden niebieski drugi czarny. Do obydwu spadają z gracją piękne wodospady. Niestety czarny  basen zmienił kolor na kawę z mlekiem bo wcześniejsze opady naniosły mnóstwo mułu. Ale i tak nam się tu podoba. Woda w błękitnym basenie czyściutka i orzeźwiająca. Niestety nie decydujemy się na kąpiel bo zaczyna grzmieć i jest ryzyko że nie zdążymy wrócić do samochodu przed burzą, Wracamy tą samą droga ponownie podziwiając cudowny wąwóz. Fotografujemy kapiące się ptaszki, słyszymy kukula- taką madagaskarską kukułkę.
Po drodze niespodzianka. Spotykamy tańczące lemury. Białe z czarnymi mordkami. Są śliczne. Nie przejmują się naszą obecnością tylko zajadają liście na drzewie i bawią się. Jeszcze nie skończyłyśmy z tymi lemurami a na sąsiednich drzewach usadowiły się lemury kaata. Ich pręgowane ogony zwisają poniżej gałęzi, Robią sobie wzajemnie toaletę. Też nie zwracają na nas uwagi Kolejna sesja zdjęciowa. Zmęczone ale szczęśliwe wracamy na piechotę do wioski. Nasz samochód gdzieś tam na nas czeka. I rzeczywiście po pokonaniu kilku nowo powstałych rzeczek i strumyków dochodzimy do samochodu. Skonane wracamy do hotelu. Najpierw prysznic  potem łóżko z nogami na poręczy łóżka. Po godzinnym odpoczynki krótki spacer w celu dotlenienie się i kolacja Wioska jest bardzo biedna. Domy  z cegieł ale  biedę widać wszędzie. Po wodę  trzeba chodzić do pobliskiej studni ale jest racjonowana. A my w hotelu mamy wodę bieżącą bez limitu.. Dzisiaj nawet upał nie będzie przeszkodą w spaniu.

grobowiec  członka  z plemienia Baro

jak to pokonać suchą stopą


z suchej stopy niewiele wyszło

tego patyczaka trudno dostrzec

jak "gałązka" się poruszyła to widać że to patyczak


ze szczytu był imponujący widok
jaskrawe porosty
rośliny rosną nawet na skałach
podobno to mini baobaby
widok z góry przypominał mi Grand Canyon
w Stanach
Lidka wśród mini baobabów
widoki były przecudne
Tutaj jakieś  okrągłe skały
powygryzane przez wiatr i deszcz mienia się w słońcu

szliśmy ścieżką w prażącym słońcu

to mapa Madagaskaru naturalnie
wyrzeźbiona w skale

skały miały różne kolory

Imponujący widok

Zdarzały się też ostańce

trumna pozostawiona  w grocie

mrowisko na drzewie

Po wędrówce to miejsce to raj

mogłyśmy się wykapać w  przyjemnej wodzie

to ta rzeczka dostarcza wody rosnącym wokół roślinom

ten owad żywi się trującymi dla ludzi  roślinami

wędrówka wzdłuż rzeki

ukryty wśród liści owad

pająk ze swą misterna pajęczyną


poszarpane skały wyglądały groźnie
widoki były wspaniałe


rude lemury

mała przekąska

błagam już dość tych zdjęć

lemury były wszędzie

zarzucony z gracją ogon

a potem wypiły rozlaną Colę
całkiem wygodnie jest tak siedzieć
w  wąwozie było mnóstwo wodospadów

na dnie kanionu leżały ogromne głazy
kolorowy ptaszek przyleciał się napić
wąwóz to wspaniała roślinność i mnóstwo wody
wąż ukryty wśród liści

na 100 metrowych skałach do połowy
były rośliny a wyżej goła ściana
a ten zażywa kąpieli

słynny kukul
musiałyśmy pokonywać głazy leżące na drodze
na dole zielono a wyżej gołe skały



droga dnem wąwozu


bogactwo przyrody oszołomiło nas

wszędzie z góry ściekała  woda


niebieski basen

ogromny głaz na dnie kanionu

tutaj kanion jest wąski

pozycja horyzontalna czemu nie
to są tańczące lemury
bialutki lemurek jak maskotka


   
lekka przekąska
na koniec pojawiły się lemury katta





do samochodu wpadł taki owad
punkt wydawania wody





jeden z domów we wiosce




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz