Madagaskar
Ranohira Isalo Park Narodowy

19 listopada 2021
Po nieprzespanej nocy wstajemy o dużo za
wcześnie. Śniadanie o 7.30 ale my jesteśmy przed czasem Bułka z dżemem to
marzenie każdego podróżnika. Dobry podkład przed całodzienną wędrówką. Kupujemy
bilety do parku po 25000 ariali i opłacamy przewodnika. 115000 ariali. Ruszamy
w drogę po sprawdzeniu przez przewodnika, iż mamy odpowiednią ilość wody do
picia środki przeciw komarom, środki przeciw opalaniu i kurtki deszczowe. Pierwsze trzy kilometry ma nas podwieźć nasz samochód. Na skutek wczorajszych opadów nie może przejechać więc musimy
iść na piechotę. Jest ósma rano, a słońce już pali niemiłosiernie. Okazuje się
że w poprzek drogi powstała dzisiaj w
nocy rzeka. Próbujemy ja pokonać suchą stopą, ale jest za szeroka. Szukamy przejścia Wreszcie udaje się. Buty trochę przemoczone, ale przecież są
wodoodporne. Wspinamy się pod górkę - jest dosyć stromo. Przewodnik pokazuje
nam pozostałości po plemieniu Bara. Przede wszystkim są to grobowce i puste trumny. Grobowce to
miejsca gdzie to plemię składało zwłoki przodków przykrywając je kamieniami.
Po kilku latach dokonywali obrządku
zwanego famadihana. Polega on na tym, że zwłoki te są po upływie kilku lat wyciągane spod tych
kamieni myte czyszczone zawijane ponownie i składane we właściwym grobie. Taki
grób jest wysoko wykuty w skale. Puste trumny są oznaką, że zmarły przeszedł ten obrządek. Oprócz tego plemię to układa stosy kamieni w kształcie piramidy jako pamiątka po zmarłych przodkach. Wspinamy się na punkt widokowy Wokół panoramiczny widok. Niesamowite stożkowate skały piaskowca Są różnokolorowe w zależności od składu mineralnego. Żółte, czerwone zielone pomarańczowe i szare. Widok imponujący. Na niektórych skałach rosną miniaturowe baobaby. Są śmieszne maja gruby pękaty i krótki pień na końcu gałązki. powyginane w nienaturalny sposób. Wyglądają jak baobaby bonsai. Przewodnik pokazuje nam owada tak podobnego do gałązki że Lidka nie może odnaleźć owada. Potem kolej na owada trochę przypominającego naszego konika polnego ale jest bardzo kolorowy i żywi się trującymi roślinami i owadami Dochodzimy do kanionu do którego wpada z hukiem wodospad. Pod nim naturalny basen. Jest okazja do kąpieli. Po wędrówce w upale i kurzu taka kąpiel to marzenie. Woda cudownie chłodna rzadka i mokra w sam raz balsam na zmęczone ciało. Orzeźwione ruszamy w dalszą drogę Najpierw idziemy po płaskowyżu. Całe ochłoda z baseniku została utracona. Znowu gorąco. Zaczynamy schodzić w dół. Przewodnik pokazuje nam mapę Madagaskaru w kamieniu. Kształt został stworzony przez naturę. Dochodzimy do miejsca piknikowego. Tu czeka nas niespodzianka. Na drzewach siedzą brązowe lemury Jest ich sporo i nie są takie płochliwe. Robimy im sesję zdjęciową. Gdy siadamy by zjeść kanapki siadają koło nas na drzewie. Nie odmawiają poczęstunku. W pewnym momencie przewracają stojąca colę a to co się wylało spijają. Wyraźnie Coca Cola jest ulubionym napojem lemurów. Po odpoczynku ruszamy do niebieskiego i czarnego jeziora. Doga wiedzie dnem kanionu wzdłuż rzeki. Kanion jest wąski i wysoki na około
100 m . Do połowy porośnięty jest bujną roślinnością a powyżej goła różowo-żółto-pomarańczowa skała. Słowo bujna roślinność nie oddaje tego co znajduje się w kanionie. Ilość i różnorodność roślin rosnących na skałach niespotykana. Do tego po wcześniejszych opadach z góry wszędzie płyną potoki a ściany są nasiąknięte wodą jak gąbka Woda, złociste kamienie, strumyk na dnie i wszechogarniająca roślinność nasuwają na usta jedno słowo to EDEN. Do tego wszystkiego mnóstwo tu wszelkiego rodzaju ptactwa ,gadów i owadów Pomiędzy liśćmi wypatrujemy z pomocą przewodnika liczne ptaszki bardziej lub mniej kolorowe. Piękne niebieskie, rude motyle.. Pomiędzy zielonymi liśćmi ukrył się wąż. Dochodzimy do końca kanionu. Tu znajdują się dwa naturalne baseny . Jeden niebieski drugi czarny. Do obydwu spadają z gracją piękne wodospady. Niestety czarny basen zmienił kolor na kawę z mlekiem bo wcześniejsze opady naniosły mnóstwo mułu. Ale i tak nam się tu podoba. Woda w błękitnym basenie czyściutka i orzeźwiająca. Niestety nie decydujemy się na kąpiel bo zaczyna grzmieć i jest ryzyko że nie zdążymy wrócić do samochodu przed burzą, Wracamy tą samą droga ponownie podziwiając cudowny wąwóz. Fotografujemy kapiące się ptaszki, słyszymy kukula- taką madagaskarską kukułkę.
Po drodze niespodzianka. Spotykamy tańczące lemury. Białe z czarnymi mordkami. Są śliczne. Nie przejmują się naszą obecnością tylko zajadają liście na drzewie i bawią się. Jeszcze nie skończyłyśmy z tymi lemurami a na sąsiednich drzewach usadowiły się lemury kaata. Ich pręgowane ogony zwisają poniżej gałęzi, Robią sobie wzajemnie toaletę. Też nie zwracają na nas uwagi Kolejna sesja zdjęciowa. Zmęczone ale szczęśliwe wracamy na piechotę do wioski. Nasz samochód gdzieś tam na nas czeka. I rzeczywiście po pokonaniu kilku nowo powstałych rzeczek i strumyków dochodzimy do samochodu. Skonane wracamy do hotelu. Najpierw prysznic potem łóżko z nogami na poręczy łóżka. Po godzinnym odpoczynki krótki spacer w celu dotlenienie się i kolacja Wioska jest bardzo biedna. Domy z cegieł ale biedę widać wszędzie. Po wodę trzeba chodzić do pobliskiej studni ale jest racjonowana. A my w hotelu mamy wodę bieżącą bez limitu.. Dzisiaj nawet upał nie będzie przeszkodą w spaniu.
 |
| grobowiec członka z plemienia Baro |
 |
| jak to pokonać suchą stopą |
 |
| z suchej stopy niewiele wyszło |
 |
| tego patyczaka trudno dostrzec |
 |
| jak "gałązka" się poruszyła to widać że to patyczak |
 |
| ze szczytu był imponujący widok |
 |
| jaskrawe porosty |
 |
| rośliny rosną nawet na skałach |
 |
| podobno to mini baobaby |
 |
widok z góry przypominał mi Grand Canyon
w Stanach |
 |
| Lidka wśród mini baobabów |
 |
| widoki były przecudne |
 |
| Tutaj jakieś okrągłe skały |
 |
| powygryzane przez wiatr i deszcz mienia się w słońcu |
 |
| szliśmy ścieżką w prażącym słońcu |
 |
to mapa Madagaskaru naturalnie
wyrzeźbiona w skale |
 |
| skały miały różne kolory |
 |
| Imponujący widok |
 |
| Zdarzały się też ostańce |
 |
| trumna pozostawiona w grocie |
 |
| mrowisko na drzewie |
 |
| Po wędrówce to miejsce to raj |
 |
| mogłyśmy się wykapać w przyjemnej wodzie |
 |
| to ta rzeczka dostarcza wody rosnącym wokół roślinom |
 |
| ten owad żywi się trującymi dla ludzi roślinami |
 |
| wędrówka wzdłuż rzeki |
 |
| ukryty wśród liści owad |
 |
| pająk ze swą misterna pajęczyną |
 |
|
| poszarpane skały wyglądały groźnie |
widoki były wspaniałe |
 |
| rude lemury |
 |
| mała przekąska |
 |
| błagam już dość tych zdjęć |
 |
| lemury były wszędzie |
 |
| zarzucony z gracją ogon |
 |
| a potem wypiły rozlaną Colę |
 |
| całkiem wygodnie jest tak siedzieć |
 |
| w wąwozie było mnóstwo wodospadów |
 |
| na dnie kanionu leżały ogromne głazy |
 |
| kolorowy ptaszek przyleciał się napić |
 |
| wąwóz to wspaniała roślinność i mnóstwo wody |
 |
| wąż ukryty wśród liści |
 |
na 100 metrowych skałach do połowy
były rośliny a wyżej goła ściana |
 |
| a ten zażywa kąpieli |
 |
| słynny kukul |
 |
| musiałyśmy pokonywać głazy leżące na drodze |
 |
| na dole zielono a wyżej gołe skały |
 |
| droga dnem wąwozu |
 |
| bogactwo przyrody oszołomiło nas |
 |
| wszędzie z góry ściekała woda |
 |
| niebieski basen |
 |
| ogromny głaz na dnie kanionu |
 |
| tutaj kanion jest wąski |
 |
| pozycja horyzontalna czemu nie |
 |
| to są tańczące lemury |
 |
| bialutki lemurek jak maskotka |
 |
| lekka przekąska |
 |
| na koniec pojawiły się lemury katta |
 |
| do samochodu wpadł taki owad |
 |
| punkt wydawania wody |
 |
| jeden z domów we wiosce |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz