niedziela, 13 stycznia 2013

24 listopada 2012 r. Reunion

choinka w sklepie uświadomiła nam
że  zbliża się Boże Narodzenie 


24 LISTOPADA 2012 r.
Mayotta -Reunion

Dziś mamy przelot na Reunion. Z biletu wynika  że możemy wziąć bagaż 25 kilogramów. Przepakowujemy  nasze walizki. Dokładamy co nieco z bagażu podręcznego. Ruszamy jeszcze raz na zakupy. Szukamy miejscowego piwa w butelce. Niestety mają tylko w puszkach. Piwo nazywa się hipo i ma znaczek konika morskiego. Niestety nigdzie nie znaleźliśmy butelkowego. Znowu żar się leje z nieba i jest bardzo duża wilgotność powietrza. Jesteśmy mokre jak po kąpieli. O 11 taksówką za 1 euro dojeżdżamy do promu. Tym razem za prom musimy zapłacić. Na wyspie znów taksówka i jesteśmy na lotnisku. Taksówkarz tak szybko chce nas  przewieść że na pierwszym zakręcie gubi moją walizkę. To jej trzeci upadek. Stara ale mocna . Wyszła z upadku bez szwanku. Samolot zgodnie z przyjętymi tu obyczajami odlatuje z opóźnieniem. Na lotnisku okazuje się że Lidka ma w podręcznym bagażu scyzoryk. Chciałyśmy go przekazać do muzeum socrealizmu bo miał napis 40 lat ORMO ale niestety został skonfiskowany na Mayotcie. Lidka jest przerażona, bo zapisano jej nazwisko w jakiejś kartotece. Ja się nabijam że to na pewno kartoteka terrorystów. Czeka nas 2 godzinny lot. Reunion wita nas chmurami, ale jest ciepło. Przy odbiorze walizki okazuje się że został uszkodzony uchwyt. Jakoś ten tydzień muszę przetrzymać. Mamy kłopot ze znalezieniem hotelu. Wszystko zajęte. Wreszcie znajdujemy pokój ale z jednym ogromnym łóżkiem, Nie mamy wyboru. Decydujemy się. Po drodze do hotelu mamy jeszcze przeprawę z kierowcą, który chce nas oszukać. Twierdząc że za włożenie walizek do bagażnika należy mu się 5 euro. W hotel chcemy załatwić jakąś wycieczkę na wulkan i na cyrki ale  recepcjonista uświadamia nas że takie rzeczy załatwia się od poniedziałku do piątku. Proponuje nam przejazd na wulkan za 300 euro. Decydujemy, że jutro wynajmiemy samochód i same będziemy sobie radzić. Na kolację idziemy do najbliższej restauracji. Jest  to restauracja chińska. Jesteśmy bardzo głodne więc nam wszystko jedno. Wracamy do pokoju. Za oknami słychać muzykę. Jest jakaś zabawa. Rytmy bardzo skoczne. Bardzo przypominają mi zabawy w Brazylii i Meksyku. Ludzie tańczą i śpiewają. Dochodzi północ a zabawa trwa tylko my przez to nie możemy spać. Dobrze że jest urlop i możemy dłużej spać rano

widok na zatokę

port lotniczy Mayotta

w wodzie odbija się cień naszego samolotu

samolot Austral airlines na Reunion

piękne kolory oceanu

zbliżamy się do Reunionu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz