7 Listopada Filipiny
Znowu nie możemy spać w nocy a pobudka o piątej, bo autobus podobno o 6. Szybko pakujemy się i ruszamy na dworzec. Tu okazuje się że autobus jest o 6.30. Nie jest to taki komfort jak poprzedni, ale jest czysty. Droga zapiera dech w piersi zarówno z powodu widoków jak i przepaści przy których jedziemy. Dowiedziałam się, że jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych dróg świata Podróż trwa 5 godzin. Lądujemy w hotelu st Joseph.. Bardzo przyjemny hotel. Zjadamy tu szybki lunch. Zjadamy to za dużo powiedziane. Zamówiłam rybę z warzywami a otrzymałyśmy zimną tłustą wieprzowinę. Kelner rzekomo nie zrozumiał Było to fatalne jedzenie. Załatwiamy wycieczkę do wiszących grobowców. Tutaj ludzi chowa się w trumnach zawieszonych wysoko na skałach. W ten sposób też chowają zmarłych w Indonezji na wyspie Sulawezi i w chińskim Seczuanie. Wycieczka trwa 3 godziny. Wędrujemy do doliny w której fantastycznie odbija się echo. Na pionowych skałach doliny wysoko wiszą trumny. Niektóre są stare a część z obecnego wieku.. Wędrując wąwozem docieramy do podziemnej rzeki. Wypływa ona w pewnym miejscu na powierzchnię po to by znowu schować się w szczelinach górskich. Idziemy jeszcze do wodospadu ale po wodospadach Iguazu i Wiktorii trudno żeby mógł mnie zachwycić. Po powrocie z wycieczki idziemy na kolację jesteśmy strasznie głodne. Trafiamy na fantastyczną restaurację Zajadamy wreszcie porządny posiłek. Dzień był piękny. Bardzo ciepło mimo że jesteśmy w górach. Tylko prze chwilę przeleciał deszczyk. Przy kominku i herbatce planujemy dzień jutrzejszy
 |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz