wtorek, 16 grudnia 2014

7 grudnia 2014 r. Kuba

7 grudnia 2014 r. Kuba
 
Hawana Warszawa

Rano z niewielkim opóźnieniem lądujemy w Paryżu. Mamy bardzo mało czasu na przesiadkę. Pamiętam sytuację z 2009 r gdy nie zdążyliśmy z Bartkiem na samolot do Polski. Nerwowo wyskakujemy z samolotu i biegiem przez korytarze terminala. Musimy przejść odprawę paszportową i kolejne prześwietlenia. Na szczęście jest już oddzielna bramka dla obywateli Unii i szybko i bezboleśnie przekraczamy granicę. Za to kontrola bezpieczeństwa już nie tak łatwo.  Na bramkach prześwietlenie i  musimy zdjąć buty. Ale wyrabiamy się w czasie i o dziwo  Lidka może jeszcze pobiegać po strefie wolnocłowej. Teraz  tylko  półtorej godziny i witamy w Warszawie. Samolot z dużym opóźnieniem ląduje we mgle. Na lotnisku czeka cała Rodzina wraz ze Stasiem i Alusiem. Dzieci stały z karteczkami informującym, i że czekają na Mamę a nawet  dwie Mamy. To zapewne  fajny pomysł Monisi. Cieszymy się z powrotu do domu, ale trochę żal że to już koniec.

w oczekiwaniu na samolot

tak witały nas dzieci

Witajcie w domu

1 komentarz: