11 listopada
Pobudka o siódmej. Wreszcie mamy śniadanie w hotelu. Jest jakiś makaron ryż pomidory z ogórkami, jajka smażone, parówki. Wreszcie najadłyśmy się do syta. Pakujemy się i ruszamy do małej miejscowości przy Ibirze . Po drodze zahaczamy o zamek . Monika się wkurza, że przy zabytku nastawiali pełno potworków architektonicznych. Jedziemy do AL Mudayrib .Po drodze skręcamy na widok znaku stary zamek. W remoncie Jedziemy dalej do Al Mudajrib. Początkowo nie wiedziałyśmy jak trafić . Kręciłyśmy się wkoło. GPS zwariował i kazał nam jeździć dookoła. Wreszcie pomógł nam chłopak. Zalazłyśmy stare wieże strażnicze. Były widoczne z daleka, ale reszta niekoniecznie. Przyjechała w międzyczasie wycieczka i trochę się pod nich podpięłyśmy. Oglądamy stare dwory kupieckie, gdzie były ich spotkania .. W międzyczasie załatwiam nocleg na pustyni. Chcę wykupić od razu wycieczkę na pustynię. Dogaduję się z facetem jak głuchy ze ślepym , ale w końcu porozumiewamy się. Najpierw napisał, że odbierze nas z Campingu, potem żebym przyjechała na miejsce wskazane pinezką i pojedziemy na pustynię. Ja się nie zgadzam, bo po nocy nie będę jeździła po pustyni. W końcu okazało się, że mam dojechać do miejsca wskazanego pinezką, on nas zaprowadzi na camping na pustyni, a potem przyjedzie po nas na wycieczką. Tak to rozumiem, może być. Umówiliśmy się o 16. O 14,30 piszę czy możemy już przyjechać, bo jesteśmy 3 kilometry od pinezki. On nie odpowiada. Po pół godzinie pyta gdzie jestem. My w międzyczasie dojechałyśmy do Bidaiji i znalazłyśmy włoską kawiarnię z prawdziwym włoskim espresso. Zjadłyśmy ciastko, wypiłyśmy sok pomarańczowy i wytracałyśmy czas. Gdy facet napisał, gdzie jesteśmy szybko się zebrałyśmy i w drogę. GPS doprowadził nas na miejsce. Facet czekał w samochodzie i podążałyśmy za nim na pustynię. Sands House ma namioty i domek. Oczywiście wszystko ucywilizowane. Rozgościłyśmy się i w drogę na pustynię, Najpierw do namiotu Beduinów. Tu Monika zaznała radości z jazdy na wielbłądzie.. Potem poczęstunek w namiocie Beduinów. Kawa herbata z mlekiem wielbłądzim i daktyle z sezamem. Idziemy na jazdę po wydmach. Facet wozi nas jak szalony. Samochód przechyla się na krzywiznach , znów jazda pod górkę, potem szybko w dół. Myślał że nas przestraszy, a my cały czas go zachęcamy do szybkiej jazdy. Stwierdził, że jesteśmy szalone kobiety. Na szczycie wydmy czekamy na zachód słońca. Monika jest zaskoczona, że słońce tak szybko spada za horyzont. robimy mnóstwo zdjęć. Monika zjeżdża na tyłku z wydmy. Myślała, że piasek jest śliski i szybko się zsunie. Po zachodzie słońca wracamy na camp. O ósmej kierowca przyjeżdża i zabiera nas na kolację. Jedziemy z pięcioma Francuzkami. Musze jechać swoim samochodem. No trudno . Zawsze mam pecha. Kolacja w jego domu. Szaszłyki z wielbłądziego mięsa i koźliny, kurczak pyszne placki sałatka z ogórków i pomidorów humus. Najadłyśmy się do syta. Wracamy na camping. Zostawiam samochód i samochodem właściciela jedziemy oglądać niebo. Znowu jazda po wydmach bez trzymanki. To w górę to w dół. Super zabawa. Dziewczyny są zachwycone. Ja mniej. Widoczne są światła z miasta i jak się widziało niebo w Australii gdzie w zasięgu 200 kilometrów nie było cywilizacji to było niebo. Ale też fajnie . Szczególnie jazda nocą po wydmach. Wracamy na camp. Zmieniamy plany na jutrzejszy dzień. Postanawiamy jutro zwiedzać forty i inne ciekawe miejsca wokół Nizwy a pojutrze jechać na Balkony walk. Wieczór cudny. Przyjemny chłodek. Jutro trzeba wcześnie wstać, by zobaczyć wschód słońca.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |





















Teraz rozumiem tę polemikę w sprawie osiołka, po prostu Panie wybrały wielbłądy jako środek lokomocji 👍 A tak na marginesie, to Oman chyba pozostawał jedynym państwem, w którym nie wiedzieli, że Halina jest szalona 😂😂😂
OdpowiedzUsuńTW