17 września
Po śniadaniu (te same produkty codziennie na dodatek nie ma faceta od smażenia jajek) a Bożenka zasadzała się dzisiaj na omlet. Ruszamy najpierw do Argentiery. Jest to górnicza wioska widmo w ktorej kiedyś wydobywano srebro - stad jej nazwa. Pozostałości kopalni domki górników wszystko opuszczone smutne, chociaż leży nad piękna zatoką z ładną plażą. Chodzimy chwilę po tym opuszczonym miejscu. Nie jesteśmy same . jest trochę turystów. Potem ruszamy do Parku Capo Cachia. Jest to obszar chroniony. Docieramy na parking. Jest bardzo gorąco. Kupujemy bilety. Kobieta na mapie wpisuje nam kod do wejścia przez bramę i ruszamy. Dróżka pomiędzy różnymi ciekawymi roślinami, endemitami prowadzi na wybrzeże. Po pół godzinie marszu docieramy nad morze. I tu okrzyki zachwytu. Z morza wyrastają wielkie białe klify wysokości około 150-180 metrów. Woda rozbija się o klify z wściekłością . W zatoce dodatkowo sterczy wyspa Isola Pina o którą teą rozbija się woda o kolorze ciemnego lazuru z białą grzywą piany. Podziwiamy ten spektakl natury. Wracamy do samochodu mokre tak jak byśmy się kąpały. Acha jeszce w kasie dostałam numerek , ktory po powrocie miałam zwrócić . Chyba liczą ilość wchodzących i wychodzących.. Przy bramie kamery kontrolujące ilość wchodzących. Z parku jedziemy do Nuragi Palmawera . Jest to licząca około 5 tysięcy lat wioska plemion pierwotnie zamieszkujących Sardynię. Kompleks nuragów składa się z dwóch wież wzniesionych z wapienia i kilkudziesięciu chat oraz ogromna chata spotkań z tronem wodza. Chodzimy po wiosce i zastanawiamy sie jak oni 5000 lat temu obrabiali tak wielkie bloki skalne. Wędrówka nas wykończyła. jesteśmy głodne ale w barku na miejscu nie ma nic specjalnego. Ruszamy do ostatniego na dzień dzisiejszy obiektu nekropolii powstałej jeszcze przed okresem nuragijskim. Neolityczny kompleks wykutych przez człowieka jaskiń jest jednym z największych i najstarszych na świecie. Wykute w skale jaskinie pochodzą z okresu 4200 r.p.n.e. jedna z jaskiń ma aż 11 pomieszczeń przeznaczonych na grobowce. Znajdują się w nich filary schody fałszywe okna. Nawet są dekoracje w postaci rogów byka. Te domy zmarłych mieściły kości wielu osób. Nekropolia została odkryta prze przypadek w trakcie budowy domy. Jesteśmy zmęczone i głodne. Postanawiamy pojechać do Alghero zjeść mało co nie co i oddać samochód na lotnisku. Gdy zajechałyśmy do miasta trzeba było zapłacić za parkowanie. Mimo pomocy Włochów, Anglików nie udałó się. W końcu po straconym czasie jedziemy oddać samochód. Tu na szcęście idzie sprawnei. Czekamy na autobus do miasta. Gdy wchodzę do autobusu podchodzi do mnie młody mężczyzna i pyta czy potrzebuję bilety na autobus. Mówię że tak. Daje mi dwa bilety. Konduktor sprawdza. Dą dobre. W ten sposób po stronie oszcędności mamy 2 euro. W pokoju szybka kąpiel Mam tak brudne nogi że nie mogę ich domyć. Po kolacji odpoczynek i pogawędka..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz