niedziela, 6 stycznia 2013

11 listopada 2021 Madagaskar


11 listopada 2012 r. Madagaskar
jakaś wioska-Bekopaka

Rano nastroje nieco lepsze. Śmiejemy się z naszej podróży wózkiem po bezdrożach. Stwierdzamy że nasz domek stoi pod baobabem. To pierwszy baobab widziany z tak bliska .A w ogóle jest tu bardzo ładnie, w nocy tylko wyglądało strasznie. Przyjeżdża nasz samochód Nissan Patrol którym pojedziemy na Tsingy de Bemaraha. Ruszamy w drogę najpierw do  Bello. Po drodze zjadamy śniadanie w przydrożnym „zajeździe”. Zajazd to trzy stragany serwujące placki kawę i herbatę. Zjadamy po placu ryżowym – to  taki słodki naleśnik. Ja wypijam kawę. z obtłuczonego emaliowanego kubka Lidka pozostaje przy wodzie  butelkowej .Jeżeli chodzi o jakąś higienę to  stwierdzamy całkowity jej brak. Naczynia myte są w miednicy z wodą wątpliwej czystości ale placek jest usmażony na  patelni może nie zaszkodzi. Droga czerwona , niebo  błękitne wokół zieleń. żadnych oznak cywilizacji. TO cały  urok Madagaskaru. Po drodze mijamy pierwsze baobaby. Jest ich tutaj bardzo dużo. . Przeprawiamy się promem na drugi brzeg Tsibirinhii i dojeżdżamy do Bello. Rezerwujemy pokój.na jutro. Tu Lidce się lepiej podoba, bo więcej cywilizacji. Zjada wreszcie cos konkretnego to znaczy smażone banany w sosie  imbirowym z coca colą.. Ruszamy w kierunku Tsingów. Wreszcie mamy łączność ze światem tą łącznością to lekka przesada. Jest tylko łączność komórkowa. Zaraz po wyjeździe ze wsi wszystko wraca do normy czyli brak łączności. Jedziemy drogą czerwoną jak cegła. Zresztą ten czerwony pas trudno nazwać drogą. Okropne wertepy. Za to zieleń  poboczy czerwień drogi i błękit nieba rekompensują wszystkie niedogodności. Po drodze mijamy mnóstwo baobabów. Mamy przejechać 110 kilometrów. Zajmuje to 4 godziny. Z nieba leje się upał. W tym kraju  nie ma klimatyzacji i samochodów z klimatyzacją.  Przejeżdżamy promem przez rzeką Marambolo i dojeżdżamy do wioski Bekopaka  Zatrzymujemy się w pięknym  lodgu z basenem. Trochę luksusu też się nam należy. 


Nasz hotel
baobab sprzed naszego domku
Wioska restauracyjna
Przy jednym stole kuchnia i jedzenie
Lidka i Gilbert czekają na śniadanie
Od wczoraj nasz ulubiony środek transportu
przeprawa przez Tsiribinhię
Wozy zaprzężone w krowy przejeżdżają wpław
w drodze z zakupami
Jakaś fasolowata roślina
 piekny owad  wpadł do naszego samochodu
Sprzedawczynie na bazarze
Te koszyki pojadą do Warszawy
Nazwa czerwony Madagaskar nie bez przyczyny
Po drodze mijamy liczne baobaby

Jeśli już jedzie samochód to wypchany


sjesta w cieniu drzewa
tym razem przeprawa przez Marambolo
nic to że wertepy ciężarówka załadowana na full

ruch tak duży że mrówki zrobiły kopiec

Ten brzeg to początek Tsingów
drzewo i owoce papaji

owoce mango tu dojrzeją za miesiąc


pięknie pachnące kwiaty
uwieńczenie pięknego dnia pyszna kolacja




























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz