niedziela, 6 stycznia 2013

12 listopada 2012 Madagaskar

Madagaskar
12 listopada 2012 r.
Wielkie Tsingi
Wstajemy wcześnie. Dziś ruszamy na Grand Tsingy. Są to niezwykłe formacje skalne. Powstały w trzeciorzędzie . Jest to rafa koralowa która na skutek ruchów tektonicznych i obniżenia poziomu wód wypiętrzyła się.. Na skutek erozji górna część wykształciła się w ogromne szpiczaste ostre iglice a część dolne to mnóstwo jaskiń i grot. Cały zespół to  dwa okręgi dużych Tsingów  i  małych Tsingów. Przejście przez duże Tsingy zajmuje ponad 4 godziny. Idziemy z przewodnikiem. To obowiązkowy punkt programu. Przewodnik  ubiera nas w uprząż zabezpieczającą przed upadkiem i ruszamy. Początkowo wspinamy się po stromym wzgórzu. Po drodze spotykamy bialutkie jak śnieg sifaki z czarnymi pyszczkami, kolorowe ptaki, stonogi, gekony, rude mangusty, ogromne szczury leśne. Widać jak bogata jest fauna Madagaskaru. Dochodzimy do miejsca gdzie trzeba się dopiąć do liny za pomocą karabińczyka. Wspinany się po stromych zboczach, wiszących mostkach , przechodzimy nad przepaściami. Podłoże jest dosyć tępe , natomiast stromizny wielkie ale dzięki uprzęży czujemy się bezpiecznie. Ostre jak brzytwa skały kaleczą ręce i nogi ale nas to nie zraża. Wchodzimy na platformę widokową. Widok nieziemski. Sterczące obok siebie setki iglic z robią niesamowite wrażenie. Przechodzimy na drugą platformę tu też widok niesamowity. Czasami musimy przedzierać się przez tak wąskie korytarze że trzeba iść bokiem, czasem na czworaka bo jest tak nisko. Mimo tych niedogodności jesteśmy zachwycone. Wczesnym popołudniem wracamy do naszego lodgu. Tam prysznic i lunch zamówiony wcześniej – tuńczyk z grila pycha. Wracamy do Bello. Znowu 110 kilometrów i 4 i pół godziny jazdy po wertepach. Zatrzymujemy się w zarezerwowanym wcześniej hotelu – znowu brak bieżącej wody . To zmora małych miejscowości. Przewodnicy przynoszą nam w kanistrach 60 litrów wody do mycia . Powinno starczyć. Na kolację zjadamy pyszne krewetki – olbrzymy i banany w sosie imbirowym. Wszystko pyszne. Jutro jedziemy do  alei baobabów



Lidka w pełnym rynsztunku
białe sifaki

wyglądają jak maskotki

śniadanko?
W tsingach są  jaskinie




Lidka  alpinistka

widok na szczyty

wspinaczka  nawet nam się podoba


ten mostek trzeba pokonać
strach ma wielkie oczy 
Lidka też dzielna
skały są ostre jak brzytwy




Tu na szczycie niektórzy dopatrują się
Matki Boskiej
fajna stonoga


Dzielnie kroczymy
Ciągle jakieś niespodzianki


Malutki lemurek

szczurek przyszedł po resztki naszego lunchu

teasę wzdłuż tej liny trzeba pokonać

Widok z wiszącego mostku
nieraz trzeba przeczołgiwać się

trzeba się przecisnąć

śliczna jaszczurka
troche podobny do perliczki
widok na tsingi duże
siedzi sobie lemur i myśli
droga powrotna też dostarczała emocji
Miejscowy bus
wspaniały lunch po wycieczce

zamyślona dziewczyna
splecione ze sobą baobaby
czerwień ziemi niepowtarzalna
zagajnik baobabów



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz