Madagaskar
12 listopada 2012 r.
Wielkie Tsingi
Wstajemy wcześnie. Dziś ruszamy na Grand Tsingy. Są to niezwykłe formacje skalne. Powstały w trzeciorzędzie . Jest to rafa koralowa która na skutek ruchów tektonicznych i obniżenia poziomu wód wypiętrzyła się.. Na skutek erozji górna część wykształciła się w ogromne szpiczaste ostre iglice a część dolne to mnóstwo jaskiń i grot. Cały zespół to dwa okręgi dużych Tsingów i małych Tsingów. Przejście przez duże Tsingy zajmuje ponad 4 godziny. Idziemy z przewodnikiem. To obowiązkowy punkt programu. Przewodnik ubiera nas w uprząż zabezpieczającą przed upadkiem i ruszamy. Początkowo wspinamy się po stromym wzgórzu. Po drodze spotykamy bialutkie jak śnieg sifaki z czarnymi pyszczkami, kolorowe ptaki, stonogi, gekony, rude mangusty, ogromne szczury leśne. Widać jak bogata jest fauna Madagaskaru. Dochodzimy do miejsca gdzie trzeba się dopiąć do liny za pomocą karabińczyka. Wspinany się po stromych zboczach, wiszących mostkach , przechodzimy nad przepaściami. Podłoże jest dosyć tępe , natomiast stromizny wielkie ale dzięki uprzęży czujemy się bezpiecznie. Ostre jak brzytwa skały kaleczą ręce i nogi ale nas to nie zraża. Wchodzimy na platformę widokową. Widok nieziemski. Sterczące obok siebie setki iglic z robią niesamowite wrażenie. Przechodzimy na drugą platformę tu też widok niesamowity. Czasami musimy przedzierać się przez tak wąskie korytarze że trzeba iść bokiem, czasem na czworaka bo jest tak nisko. Mimo tych niedogodności jesteśmy zachwycone. Wczesnym popołudniem wracamy do naszego lodgu. Tam prysznic i lunch zamówiony wcześniej – tuńczyk z grila pycha. Wracamy do Bello. Znowu 110 kilometrów i 4 i pół godziny jazdy po wertepach. Zatrzymujemy się w zarezerwowanym wcześniej hotelu – znowu brak bieżącej wody . To zmora małych miejscowości. Przewodnicy przynoszą nam w kanistrach 60 litrów wody do mycia . Powinno starczyć. Na kolację zjadamy pyszne krewetki – olbrzymy i banany w sosie imbirowym. Wszystko pyszne. Jutro jedziemy do alei baobabów
 |
| Lidka w pełnym rynsztunku |
 |
| białe sifaki |
 |
| wyglądają jak maskotki |
 |
| śniadanko? |
 |
| W tsingach są jaskinie |
 |
| Lidka alpinistka |
 |
| widok na szczyty |
 |
| wspinaczka nawet nam się podoba |
 |
| ten mostek trzeba pokonać |
 |
| strach ma wielkie oczy |
 |
| Lidka też dzielna |
 |
| skały są ostre jak brzytwy |
 |
Tu na szczycie niektórzy dopatrują się
Matki Boskiej |
 |
| fajna stonoga |
 |
| Dzielnie kroczymy |
 |
| Ciągle jakieś niespodzianki |
 |
| Malutki lemurek |
 |
| szczurek przyszedł po resztki naszego lunchu |
 |
| teasę wzdłuż tej liny trzeba pokonać |
 |
| Widok z wiszącego mostku |
 |
| nieraz trzeba przeczołgiwać się |
 |
| trzeba się przecisnąć |
 |
| śliczna jaszczurka |
 |
| troche podobny do perliczki |
 |
| widok na tsingi duże |
 |
| siedzi sobie lemur i myśli |
 |
| droga powrotna też dostarczała emocji |
 |
| Miejscowy bus |
 |
| wspaniały lunch po wycieczce |
 |
| zamyślona dziewczyna |
 |
| splecione ze sobą baobaby |
 |
| czerwień ziemi niepowtarzalna |
 |
| zagajnik baobabów |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz