poniedziałek, 7 stycznia 2013

13 listopada 2012 r Madagaskar

Madagaskar 

Morondawa

13 listopada 2012 Morondawa

Po śniadaniu w hotelu Karibo ruszamy w kierunku Morondawy. Chcieliśmy kupić znaczki na kartki. Pan na poczcie najpierw zginął na dłuższy czas. Potem przyniósł nam ogromny pakiet znaczków. Oświadczył nam że znaczek na pocztówkę do Europy kosztuje 2700 ariarów, a on ma tylko znaczki nominale 100 ariarów. Musiałybyśmy więc nakleić 27 znaczków na pocztówkę. Bardzo nas to ubawiło Może kupimy w Morondawie. Droga wyboista. Przeprawiamy się przez Tsibirinhie. Trasa pomiędzy rzeką a Morondawą to kraina baobabów. Z każdym kilometrem widzimy ich coraz więcej. Oczywiście każdy nas zachwyca i każdy chciałoby się sfotografować, ale  jest ich tak dużo i każdy inny. Zatrzymujemy się przy świętym baobabie. Jest to podobno największy i najstarszy baobab na Madagaskarze. Związana jest z nim legenda iż pewne małżeństwo, które nie mogło mieć dzieci i szukało pomocy u różnych znachorów będąc w drodze spało pod tym baobabem. Mężczyźnie przyśniło się że będzie miał dziecko jeśli złoży pod tym baobabem ofiarę z czerwonego zebu. Rano kupił zebu i złożył z niego ofiarę. Po 10 miesiącach jego żona urodziła  dwójkę dzieci chłopca i dziewczynkę. od tej pory drzewo to uznawane jest za święte, a pary które starają się o dzieci przybywają tu z pielgrzymką baobab jest imponujący. Następnym ciekawym egzemplarzem jest baobab miłości. Jego pień w pewnym miejscu się rozdwaja i jest skręcony jak para w miłosnym uścisku.. Po drodze mijamy dziesiątki baobabów. Każdy godny uwiecznienia na zdjęciu. Gilbert pokazuje nam baobab kobietę i baobab mężczyznę. Po obejrzeniu ich pni  z cechami charakterystycznymi dla kobiety i mężczyzny wiemy skąd wzięła się ta nazwa. Na koniec docieramy do alei baobabów. Jest to aleja wzdłuż której rośnie kilkadziesiąt ogromnych baobabów. Jest to najbardziej rozpoznawalne miejsce na Madagaskarze. Chociaż widziałam to miejsce wielokrotnie na zdjęciach w rzeczywistości jest jeszcze piękniejsze. Nasz zachwyt nie ma końca. Robimy dziesiątki zdjęć by uwiecznić to co nas tak zachwyciło. Wszędzie gdzie okiem sięgnąć  widać baobaby. Kupujemy owoce baobabu na pamiątkę. Po południu docieramy do Morondawy. Zatrzymujemy się w hotelu nad samym kanałem mozambickim. Hotel nosi nazwę Bougenvilla. Ruszamy na plaże. piasek jaśniutki tak drobny i miękki jak aksamit woda cudownie ciepła. Plaża szeroka długa jak okiem sięgnąć aż po horyzont. Jest po prostu bosko. W tym garnku miodu jest łyżka dziegciu. Gilbert zawiadamia nas że na jutro nie mamy samochodu na przejazd do Antsirabe. Proponuje nam wynajęcie samochodu za 400000 ariarów. My nie godzimy się. Zdecydowaliśmy że on poszuka samochodu busa  z turystami tak by koszt był niższy i byśmy jurto dotarły do Antsirabe. My też  postanowiłyśmy włączyć plan „B” Idziemy na dworzec i dowiadujemy się że możemy jechać busikiem. Gilbert załatwia dużego busa sprintera i jak oświadcza 4 turystów i 2 Malgaszy jako pasażerów. W ten sposób koszt przejazdu zostanie  zmniejszony. Musimy mu jednak dać 150000 ariarów czyli około 60 euro.
Oglądamy cudny zachód słońca nad kanałem mozambickim. Zjadamy kolacje siedząc w restauracji praktycznie  na plaży. Ryby które zamówiłyśmy świeżutkie i pyszne. 

Ciekawe kto dzwoni z tego telefonu

żeglarze na Manombolo

Groby u Malgaszy są zdobione

Raczej głodu nie cierpi
drzewo zwane płomieniem
wygląda jak bawełna
Na targu


Dodaj napis




święty baobab


ten baobab to dziewczynka

a to chłopczyk

Lidka próbuje objąć święty baobab
Baobaby są wszędzie




Na Madagaskarze jest 8 gatunków baobabów

Jeszcze inna grupa baobabów

Aleja baobabów

Baobab miłości

pamiątkowe zdjęcie

Fajny grubasek

Gałęzie mają nieprawdopodobnie powyginane
i nieprawdopodobna zieleń
kameleony też są wszędzie
ale jestem ciekawa

 w alei baobabów

jeszcze inny gatunek
malownicze nad stawem
na plaży w Morondavie

i zachód słońca


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz