sobota, 12 stycznia 2013

21 listopada 2012 Madagaskar


Madagaskar
21 listopada 2012 r 
Teluar- Antananarywa


O szóstej przyjeżdża nasz kierowca z Gilbertem .i dalszy ciąg awantury. Postanawiamy pospacerować po plaży. Gdy wracamy do hotelu   czeka nas kolejna  wizyta pseudo policjantów. Wyjaśniamy im nierzetelność Gilberta. Jednak policjanci żądają byśmy poszły na komisariat. My odmawiamy. Okazuje się że godzina odlotu naszego samolotu  została przesunięta na późne popołudnie. Przychodzi następny policjant, tym razem w mundurze, któremu wydaje się że rozmawia po angielsku. Wyjaśniamy mu sytuację on stwarza pozory iż podziela nasze stanowisko. Również proponuje nam wizytę w komisariacie. My odmawiamy. Kontaktujemy się z polskim konsulatem. Radzą nie odwiedzać komisariatu i uprzedzają że zawsze policja stanie po stronie Malgaszy. Jest już południe. Oświadczamy że zapłacimy Gilbertowi  na lotnisku. Policjant ma nam towarzyszyć obiecuje pomoc. Lidka oświadcza że nie pojedzie z Gilbertem samochodem, bo nie ma do niego zaufania. Bierzemy taksówkę i ruszamy wraz z policjantem na lotnisko a Gilbert ma jechać za nami. Okazuje się że podjeżdżamy na komisariat. Blokujemy drzwi od samochodu. Wychodzą policjanci i żądają naszych paszportów. Odmawiamy.  Sytuacja staje się napięta. Płacimy Gilbertowi 150 euro, a on  kwituje odbiór ale chce dopisać iż należy mu się jeszcze 240 euro. Policjanci nie chcą nas puścić. Gilbert żąda dodatkowo 240 euro. Trzyma drzwi i nie pozwala nam odjechać. Przełażę z tyłu samochodu na przednie siedzenie. Chcę zamknąć drzwi samochodu i odjechać szarpię drzwi ale on je blokuje. Policjanci są oczywiście po stronie Gilberta. Ja dzwonię do ambasady. Policja chyba się przestraszyła bo puszczają nas wolno. Jedziemy na lotnisko i koczujemy  same na pustym lotnisku. Nie ma żywego ducha. Dopiero po dwóch godzinach pojawia się obsługa. Która położyła się na posadzce i śpi. O 18.30 wylatujemy. Po godzinie lądujemy w Tanie. Jedziemy do hotelu Ivato- tego w którym byłyśmy już poprzednio. Umawiamy się z kierowcą na jutro. Teraz tylko piwko i do spania. Po dzisiejszych emocjach  jesteśmy wykończone. Szkoda że wspaniałą wycieczkę na Madagaskar popsuł taki nieprzyjemny incydent. Wprawdzie czytałam o nierzetelności przewodników na Madagaskarze ale  wydawało się że ten ma rekomendację i wszystko będzie w porządku. Ale mimo wszystko jesteśmy zachwycone Madagaskarem, przyroda jest niespotykana , a przygody które przeżyłyśmy są bezcenne. A sprawa Gilberta to łyżka dziegciu w beczce miodu. Pokazało to jaka jest mentalność Malgaszy, chcieliby zarobić dużo bez zbytniego wysiłku a  turystów traktują jak bankomaty, które mają dużo pieniędzy by im dawać za nic.


kląskający gekonik biegał po ścianach pokoju

przed naszymi drzwiami pięknie kwitło drzewo

rybacy łowią ryby


droga z hotelu na plażę

spacer po plaży w kultowych klapkach

spacer po plaży

ganiałyśmy kraby
Lidka chce uciekać przed Gilbertem


kompletnie puste lotnisko


czas trochę nam się dłużył



taka pustka była przez 4 godziny

przyjęłam wygodna pozycje i czekałam

wreszcie jest nasz samolot

obsługa lotniska przyszła 0 16 i odpoczywała



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz