wtorek, 26 listopada 2013

Filipiny 26 listopada 2013 r.

Filipiny 26 listopada 2013r.
Bohol
Wczesnym rankiem jemy śniadanie -okropne. W dalszym jesteśmy niezadowolone z pokoju. W nocy dodatkowo w wannie były karaluchy. Rano pytamy  kelnerkę o obłożenie hotelu. Zgodnie z naszymi przewidywaniami pustki, a nam w przymusowej sytuacji wciśnięto drogi brudny pokój. Postanawiamy to zmienić. Podejmujemy decyzje o zmianie hotelu. Decydujemy się tez na wynajęcie samochodu z kierowcą by zwiedzić wyspę. Dzwonimy do kierowcy. który nas przywiózł wczoraj do hotelu. Negocjujemy cenę 1800 peso. Najpierw jedziemy do sanktuarium wyraków. Po drodze mijamy zawalone domy skutek niedawnego trzęsienia ziemi. Dojeżdżamy do kościoła, którego dach i przednia ściana uległy zawaleniu. Dojeżdżamy do wyraków. To są najmniejsze ssaki. Ważą około 20 gramów i mają tylko 20 centymetrów długości. Ale za to oczy maja jak filiżanki. Jesteśmy zachwycone mamy ochotę je pogłaskać, niestety nie można. Wyraki mieszkają tylko na Filipinach i na Borneo. W sanktuarium zajmują się badaniem i rozmnażaniem tych naczelnych.
Z sanktuarium wyraków jedziemy dziewiczym lasem . Drzewa ogromne, przepiękna droga. Zatrzymujemy się by robić zdjęcia. Nie bardzo wiemy dlaczego kierowca zatrzymuje się na zakręcie , no ale zdjęcia robimy. Jedziemy na czekoladowe wzgórza. Jest to ponad 1200 pagórków pochodzenia koralowego bardzo foremnych pokrytych roślinnością. W porze suchej stają się brunatne przypominając kolor czekoladowy. Oglądamy z góry czekoladowe wzgórza. Nie możemy jednak dotrzeć do najciekawszego miejsca widokowego, bowiem dojazd został zniszczony przez trzęsienie ziemi. Teraz  trwa jego odbudowa. Wzgórza bardzo się nam podobają. Wyglądają jak usypane przez dziecko wielkoluda kupki. Jedziemy nad rzekę Lobok. Tu czeka na nas łódź, która popłyniemy. Na lodzi czeka na nas wspaniały lunch. Rzucamy się na jedzenie, którego jest pod dostatkiem i jest pyszne. Same filipińskie i dalekowschodnie przysmaki. Zupa desery. Opychamy się niesamowicie. W scenerii przepięknego wybrzeża lunch smakuje podwójnie. Rzeka i widoki wspaniałe. Soczysta zieleń roślin i zielona woda wokół. Widok niesamowity. Do tego na pokładzie na gitarze grajek Kolejny John Lenon tym razem w filipińskim wydaniu. Wycieczka statkiem trwa ponad godzinę, dla nas to za krótko. Wracamy do naszego samochodu i jedziemy do najstarszego kościoła na wyspie. Niestety jego też nie oszczędziło trzęsienie ziemi. Jest właściwie zrujnowany. Szkoda. Wracamy do Tagbilaran. Szukamy z kierowca innego hotelu. Trafiamy do pensjonatu Tawers. Bardzo czysty miły pensjonacik. Zostajemy. Idziemy do portu by kupić bilety na prom na jutro. Niestety nie ma przedsprzedaży. Zaglądamy do miejscowych sklepów. Kupujemy miejscowe przysmaki – ciastka uwe mają kolor jagodowy. Są smaczne. Wieczorem stały rytuał rozliczenia wydatków, herbatka i blog. Podsumowując naszą wycieczkę przede wszystkim największe wrażenie zrobiły na nas szkody spowodowane trzęsieniem ziemi które miało miejsce w październiku. Trzy kościoły zostały praktycznie  zniszczone, mnóstwo zniszczonych dróg i mostów. Widać jak szybko usuwają szkody, ale  nie da się odbudować szybko kościołów które wybudowano przed wiekami. Oczywiście wyraki, czekoladowe wzgórza i rzeka Loboc  pozostaną w naszej pamięci


dziewiczy las


fragmenty zniswzczonego kościoła

zniszczony kościół

zniszczenia wewnątrz kościoła

zniszcony murowany dom

spotkanie Magellana z przywódcą plemiennym

nie będę się na was patrzył

pod liściem jestem bezpieczny

i tylko te oczy

ale jestem ciekawski


nie będę podnosił głowy i już

spać mi się chce

nasz pierwszy kopczyk

widok na czekoladowe wzgórza

jak kopce

tu wzgórza żółkną

z powodu koloru mają nazwę czekoladowe

przy czekoladowym wzgórzu

rzeka nas zachwyciła

malownicza rzeka

i mały wodospad


rzeka Loboc

widok zniszczonych potężnych budowli

ta konstrukcja ledwo się trzyma

zniszcony przez trzęsienie ziemi najstarszy kościół

czekoladowe wzgórza

dzieci tańczyły tańce wysp Visayas

jeszcze raz czekoladowe wzgórza

z dziećmi zaczął tańczyć dziadek

widać że taniec to przyjemność

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz