13 listopada 2014 r. Nikaragua Leon
Noc jak w horrorze. Klimatyzacja raz
się włącza i szumi jak wściekła a potem zasypia na jakiś czas, by
się z wściekłością obudzić. Siebie i nas. Dobrze, że człowiek
na urlopie i nie musi wcześnie wstawać. Rano śniadanko w miłych
okolicznościach przyrody wśród zieleni ogródka hotelowego
i z żółwiem jako maskotką. Zażyczyłyśmy sobie jajka gotowane.
Dostałyśmy jajka w koszulkach. Mnie pasowało. Lidce nie bardzo.
Ruszamy na zwiedzanie miasta. To miasto pełne kościołów. Zwiedzamy
kilka. Katedrę- największy kościół w Ameryce Środkowej, Kościół
świętego Franciszka, Jezusa z Kalwarii i parę innych. Budowane są w
podobnym stylu. Wszystkie 16-17 wiek. Największe wrażenie robi
katedra. Potem wpadamy do Muzeum Sztuki Fundacji Ortiz Guardin.
Znajduje się tu kolekcja obrazów od średniowiecza po współczesną.
Nam najbardziej podobają się obrazy średniowieczne oraz obrazy z kolekcji Chagala i Picassa, Potem długo i namiętnie szukamy Galerii
Bohaterów i pomordowanych. Są tu zdjęcia i życiorysy osób które
od 1959 r zostały zamordowane z powodów politycznych. Robi to na
nas przygnębiające wrażenie. By poprawić sobie humor zjadamy
tartę cytrynową . Niestety nie pomogło. Mało tego rozbolał mnie
po tym żołądek. Wracamy do hotelu na herbatę. Postanawiamy
pojechać obejrzeć wykopaliska miasta Leon zasypanego przed 300 laty,
a odkrytego w latach 60 XX wieku. Wszyscy radzą jechać autobusem, ale gdy tłumaczą jak mamy dojechać po trzeciej przesiadce mamy
dość i bierzemy taksówkę. Jazda około godziny po wertepach –
właśnie budują porządną drogę. W Leon Vieho czyli starym Leon
dostajemy przewodnika, który z zapałem opowiada o plemionach
indiańskich żyjących na tym terenie. Ale pozostałości to budowle
hiszpańskie. Ruiny to odkrywka właściwie fundamentów budowli
które stały w tym miejscu i zostały zrujnowane przez trzęsienie
ziemi wywoływane przez wulkan Momotombo. Wulkan jest śliczny
idealny stożek z dymkiem na szczycie. Wędrując wśród wykopalisk
spotykamy ślicznego ptaszka symbol Nikaragui. Nazywa się motmot.
Jest zielony z żółtym i czerwonym brzuszkiem oraz długim
ogonkiem zakończanym kółeczkami. Na drzewach wiszą dziwne owoce.
Wyglądają jak przyklejone do gałęzi pomarańcze. Nazywają
się Hicaro. Są podobno halucynogenne. Miąższ maja jak krochmal. W
drodze powrotnej podjeżdżamy do jeziora i wulkan mamy jak na dłoni.
Widok wspaniały. Głodne, ale zadowolone wracamy do hotelu. Ruszamy
na poszukiwanie porządnej restauracji. Trafiamy do el Sesteo.
Restauracji na placu przy katedrze. Zamawiamy rybę. Dostajemy super
porcje z frytkami ryżem i wspaniałymi warzywami lekko marynowanymi.
Na dodatek kielich wina gratis. WSZYSTKO PYCHOOTA. Objadamy się jak
nieprzytomne. Okazuje się że w Leon trwa festiwal 8 Dicimbre. Po
ulicach chodzą ogromne przebrane postaci kobiet około 2,5 metra
wysokości z chłopcami walącymi w bębny. Taki festiwal trwa przez
cały listopad.. Robimy zdjęcia i po ciemku wracamy do hotelu. Miasto
jest bardzo przyjazne i spokojne. Zaczepiają nas ludzie pytają skąd
jesteśmy. Jest bardzo sympatycznie. Jutro ruszamy do El Salwador w
San Salwdorze. Wczoraj w nocy zarezerwowałam bilety z Cancun do Havany. Dziś przysłali mi e-maila żebym potwierdziła swoją
rezerwację. Muszę to zrobić o świcie. Jednak różnica 7 godzin
stanowi nieraz problem.
 |
| kościół Jezusa z Kalwarii |
 |
| ciekawie ozdobiony sufit |
 |
| katedra |
 |
| murale są tu powszechne |
 |
| w kościele św. Franciszka |
 |
| wyobrażenie Trójcy Świętej |
 |
| figurka z galerii sztuki |
 |
| Matka Boska z Cuzco |
 |
| obraz Velazqeza i Picassa razem |
 |
| a to Chagal |
 |
| niska zabudowa Leon |
 |
| kolorowe domki |
 |
| odkryte fundamentu kościoła w Leon Vieha |
 |
| dostojny Momotombo |
 |
| odkryte fragmenty budowli są pod dachami |
 |
| piękna ixora |
 |
| owoce hikaro |
 |
| symbol Nikaragui motmot |
 |
| w oddali Momotombo |
 |
| góra jedzenia wino tylko pozazdrościć |
 |
| lalka z 8 Dizimbre |
 |
| lalki chodzące po ulicy |
 |
| nocna kuchnia przed bazarem |
 |
| obraz Picassa w galerii sztuki |
 |
| odkryte fragmenty starego Leon |
 |
| żółwik z ogrodu śniadaniowego w hotelu |
 |
| wnętrze katedry |
 |
| pokolonialna zabudowa Leon |
 |
| mauzoleum los Heroses |
 |
| kolejny ładny domek |
 |
| pomiędzy ulicą a domem jest część wypoczynkowa |
 |
| zadowolone z wycieczki do Leon Vieho |
 |
| ruiny pałacu |
 |
| motmot w całej okazałości ale bez ogonka |
 |
| a tu z ogonkiem |
 |
| co za maska |
 |
| lalka wędrująca po ulicy przy dźwiękach bębna |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz