środa, 26 listopada 2014

26 listopada 2014 r. Belize

26 listopada 2014 r. Belize

Za wcześnie się cieszyłam . W nocy zaczęło lać. Początkowo myślałam, że to szum morza i liści palm, które rosną wokół. Niestety Lidka przeprowadziła nocną kontrolę na dworze stwierdziła "pada". Rano też padało. Zrobiło się pochmurnie i zdecydowanie chłodniej, co nie znaczy że zimno. Poszłyśmy na śniadanie i rozważałyśmy co robić. Decyzja podstawowa kupić bilet na piątek do Meksyku. Szukamy biura. Jest zamknięte. Trafiamy do drugiego, ale oni sprzedają bilety tylko na czwartek. Dowiadujemy się o wycieczki na rafy i tu klops. Ze względu na wiatr dzisiaj moooooże będzie po południu. Łazimy po wyspie. Bardzo nam się podoba. Jest to wyspa koralowa. Nie mam tu asfaltu tylko zbita rafa koralowa. Jeżdżą tylko rowery i meleksy. Jest nawet napis na drodze chodź powoli, bo psy tu przechodzą po ulicy. Wyspa typowo turystyczna. Wokół niej plaża i rafy. Obeszłyśmy wyspę dookoła. Odkryłyśmy nawet lotnisko. Nawet wylądował samolot, by wziąć trzy pasażerki. Wracamy do naszego biura turystycznego. Niestety dziś, a nawet jutro z wycieczki na rafy nici. Pogoda ma się poprawić dopiero od soboty. Postanawiamy opuścić Caye Caulner i jechać do Meksyku. Kupujemy bilety. W biurze z nami jest Polak. Będziemy jutro miały towarzystwo. Obserwujemy tubylców. Bardzo duża część z nich to Rastafarianie. Tak sądzimy po wyglądzie – dredy, czapki z włóczki na głowach. Ale wszyscy są niezwykle mili. Każdy nas pozdrawia, a przecież nie jesteśmy jedynymi turystkami na wyspie. Gdy idziemy oglądać zachód słońca facet pokazuje nam gdzie powinnyśmy wejść by był najlepszy widok. Głodne jak psy idziemy na kolację. Wybrzydzamy , nie możemy się zdecydować. W końcu kusi nas stek z barakudy i filet ze snipera. Oczywiście jak to zwykle bywa jak się wybrzydza to się źle trafia. ale ryby były wspaniałe. Dodatkowo gratis drink mohito, ale nawet Lidka stwierdziła że porcja dla krasnoludków. Odgraża się, że pójdziemy jeszcze do innej knajpy. Idziemy, ale do sklepu. Wydajemy resztę dolarów belizyjskich i wracamy do pokoju. Jutro rano Meksyk


główna ulica na wyspie

stary cmentarz

taki widok to tu standard

jedna z wielu plaż

mieszkaniec wyspy

kotek ukrył się w trawie

mała mieszkanka wyspy

koleżanka mojej Franki

terminal lotniczy

jakiś  ptak w gnieździe (rybołów)

ptak brodzący

wyspa  zbudowana jest z rafy koralowej
na wybrzeżu

na wyspie jest mnóstwo ptaków

każdy ptak ma swój pal

jakiś ptak brodzący

statek rastafarian zapraszający na wycieczki
kempingi przy morzu


plaże są wszędzie

typowa fryzura

meleks to oprócz roweru jedyny rodzaj pojazdu na wyspie

tu jest lotnisko
droga do świątyni dumania
Wejście na plażę

Mały mieszkaniec wyspy

Nasz hotel

plaże są wszędzie


błękitna dziura
.
zachód słońca na Karaibach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz