7 - 9 października 2009 r.
Opuwo - Epupa Falls (Region Kaokoland) - Sesfontein
7 października
Rano robimy sobie śniadanie . Wszędzie jest mnóstwo ptaków. Czekają na poczęstunek Ruszamy do Opuwo. Opuwo
jest stolicą Kaokoland, zamieszkałej głównie przez ludy Himba. Napotkać
również można ludzi z innych plemion takich jak Herera oraz Dzemba, czyli plemiona z Angoli. Każdy z
nich prezentuje inną kulturę. Dojeżdżamy do miasta. Droga trudna ale według przewodnika i tak dobra Zatrzymujemy się na campingu w mieście. Jest bardzo fajny i pusty. Miejsca campingowe też usytuowane, tak by każdy czuł się kameralnie. W Opuwo zrobiliśmy niezbędne zaopatrzenie
na dalszą podróż. W markecie w pewnym momencie czujemy jakiś dziwny zapach jakby zjełczałego masła. Okazuje się że po drugiej stronie regału stoją mieszkanki z plemienia Himba i one tak"pachną' Oczywiście wszyscy jesteśmy podekscytowani spotkaniem tych kobiet w sklepie w strojach jak najbardziej oryginalnych. Postanawiamy po wyjściu ze sklepu zaczaić się na nie i zrobić im zdjęcia. Po wyjściu ze sklepu podszedł do nas mężczyzna, który
zaproponował nam zorganizowanie wizyty w wioskach wspomnianych wyżej
plemion. Mężczyzna twierdził, że jest mieszkańcem jednej z wiosek.
Uzgadniamy warunki i umawiamy się na następny dzień. Spacerujemy po
Opuwo i widzimy wielką różnorodność kulturową mieszkańców. Mieszkanki
miejscowych ludów ubrane w swoje tradycyjne stroje wzbudzają nasze
zainteresowanie. Oczywiście staramy się dyskretnie robić zdjęcia. W sklepie kupujemy wino w kartonie. Chłopaki oszukują mnie, że to 3 litry. Wieczorem przy kolacji wypijamy wino. W pewnym momencie okazuje się, że panowie odwracają moja uwagę i nalewają sobie kolejne porcje wina. Oczywiście w odwracaniu mojej uwagi przoduje Mikołaj. Nawet opowiada mi o księżycu, który nadzwyczaj pięknie świeci tej nocy. Oczywiście skończyło się na tym, iż wydało się, że karton był 5 litrowy. Panowie gęgali do późnej nocy. Samochód zostawili otwarty.
![]() |
| afrykański busz |
![]() |
| Dodaj napis |
![]() |
| na kempingu |
![]() |
| pokarm dla gepardów |
![]() |
| tu ja pilnuje |
![]() |
| farma gepardów |
![]() |
| na ulicy w Opuwo |
![]() |
| ulice w Opuwo |
![]() |
| Opuwo |
![]() |
| Opuwo |
![]() |
| chwila wytchnienia w cieniu |
![]() |
| na ulicach Opuwo |
![]() |
| w sklepie monopolowym |
![]() |
| w sklepie monopolowym |
![]() |
| dostawa piwa |
![]() | ||||||||
| na campingu w Opuwo |
8 października 2009 Namibia
u plemienia Himba i Herrero i Dzemba
Himba są ludem żyjącym w bardzo trudnych warunkach, bowiem na ich terenach niemal nie ma wody. Muszą ją przeznaczać do spożycia przez siebie i zwierzęta. Mycie się wodą uchodzi tu za marnotrawstwo, dlatego też kobiety Himba zastosowały inną metodę pielęgnacji ciała i smarują się mieszanką masła i startej na pył czerwonej skały. Nakładają ją również na specyficznie plecione warkocze. Mężczyzn praktycznie nie ma w wiosce, gdyż wypasają bydło na odległych pastwiskach, tam gdzie znajduje się woda. Jedziemy do wioski Herreros. Spotykamy tam kobiety, które lepią chałupę. Budulcem jest mieszanina gliny i krowich odchodów. W tych pracach pomagają im dzieci. Kobiety Herero mają bardzo specyficzne stroje, obszerne stroje i kapelusze skręcone z przodu jak krowie rogi. Jest to pozostałość po niemieckich misjonarkach z XIX wieku. Lud ten przybył do Namibii ze środkowej Afryki. Niemieccy osadnicy wyparli ich na tereny Botswany. Plemiona Dzemba przybyły z Angoli. Mieszkają w chatach z patyków, zaś we włosy wplatają paciorki. Popołudniu docieramy do osady Epuppa Falls by zobaczyć miejscowy wodospad. Jedziemy nierówną, szutrową drogą prawie 180 km. Droga jest poprzecinana wyschniętymi rzekami, które nie zapełniały się od wielu lat. Widzimy pasących bydło mężczyzn Himba. Śpimy pod palmami przy samym wodospadzie, nad brzegiem rzeki Kunene. W ciągu dnia temperatura przekroczyła 35 stopni, zaś wilgotność wynosiła 19%. Wiejący nocą wiatr przenosi pył wodny znad wodospadu nad nasze namioty.
Himba są ludem żyjącym w bardzo trudnych warunkach, bowiem na ich terenach niemal nie ma wody. Muszą ją przeznaczać do spożycia przez siebie i zwierzęta. Mycie się wodą uchodzi tu za marnotrawstwo, dlatego też kobiety Himba zastosowały inną metodę pielęgnacji ciała i smarują się mieszanką masła i startej na pył czerwonej skały. Nakładają ją również na specyficznie plecione warkocze. Mężczyzn praktycznie nie ma w wiosce, gdyż wypasają bydło na odległych pastwiskach, tam gdzie znajduje się woda. Jedziemy do wioski Herreros. Spotykamy tam kobiety, które lepią chałupę. Budulcem jest mieszanina gliny i krowich odchodów. W tych pracach pomagają im dzieci. Kobiety Herero mają bardzo specyficzne stroje, obszerne stroje i kapelusze skręcone z przodu jak krowie rogi. Jest to pozostałość po niemieckich misjonarkach z XIX wieku. Lud ten przybył do Namibii ze środkowej Afryki. Niemieccy osadnicy wyparli ich na tereny Botswany. Plemiona Dzemba przybyły z Angoli. Mieszkają w chatach z patyków, zaś we włosy wplatają paciorki. Popołudniu docieramy do osady Epuppa Falls by zobaczyć miejscowy wodospad. Jedziemy nierówną, szutrową drogą prawie 180 km. Droga jest poprzecinana wyschniętymi rzekami, które nie zapełniały się od wielu lat. Widzimy pasących bydło mężczyzn Himba. Śpimy pod palmami przy samym wodospadzie, nad brzegiem rzeki Kunene. W ciągu dnia temperatura przekroczyła 35 stopni, zaś wilgotność wynosiła 19%. Wiejący nocą wiatr przenosi pył wodny znad wodospadu nad nasze namioty.

Himba z dzieckiem

przygotowanie do oblucji


![]() |
| Dodaj napis |
![]() |
| Z kobietami Himba |
![]() |
| u plemion Herrera |

ulepiona chatka

![]() |
| Dodaj napis |
![]() |
| Dodaj napis |
![]() |
| Dzemba |
![]() |
| Mała Himba |
![]() |
| piękność Himba |
![]() |
| Himba z dzieckiem |
![]() |
| młoda dziewczyna z plemienia Himba |
![]() |
| przygotowanie do oblucji |
![]() |
| kobiety Himba |
![]() |
| Himba |
![]() |
| w wiosce Himba |
![]() |
| kobiety Himba |
![]() |
| Himba |
![]() |
| kobiety z plemienia Herrero remontują dom |
![]() |
| kobieta z plemienia Herrero |
![]() |
| kobieta Herrero |
![]() |
| Dzemba z dzieckiem |
![]() |
| dzieci z plemienia Herrera |
![]() |
| kobieta z plemienia Dzemba |
![]() |
| przywitanie z wodzem wioski |
![]() |
| kobieta Himba w dziećmi |
![]() |
| najstarsza kobieta pełni rolę wodza |
![]() |
| w chacie Himba |
![]() |
| w wiosce Himba |
![]() |
| w wiosce Himba |
![]() |
| Kobiety Himba przed chatą |
![]() |
| kobieta z plemienia Himba |
![]() |
| w wiosce plemienia Himba |
![]() |
| wioska Himba |
![]() |
| w wiosce Dzemba |
![]() |
| kobiety z plemienia Dzemba |
![]() |
| wnętrze chaty |
![]() |
| Dzemba lubia koraliki |
![]() |
| piękność z wioski Dzemba |
![]() |
| dziewczynka z plemienia Dzemba |
![]() |
| droga I klasy |
![]() |
| w wiosce plemienia Dzemba |
![]() |
| baobab |
![]() |
| Do Himba można przylecieć samolotem |
9 października
Rano
jedziemy kilka kilometrów do następnej wioski zamieszkałej przez
plemię Himba. Przed zagrodami przywitały nas dzieci. Po złożeniu
podarków zostaliśmy zaproszeni za ogrodzenie. Wieś otoczona jest
szczelnym płotem z gałęzi, drugi znajduje się w centrum wsi. W nim
przebywały krowy z cielętami. Pomiędzy pierścieniami znajdowały się
chaty i inne budynki mieszkańców wioski. Budowle wznosi się tutaj z
gałęzi pokrytych gliną pomieszaną z krowim łajnem. Mężczyźni przebywają
głównie na pastwiskach poza
wioską i w domach są rzadkimi gośćmi. Tutejszy lud dodatkowo do
okadzania używa traw z pobliskiego wodospadu. Mogliśmy oglądać sposób
nakładania mazideł na splecione włosy. Kobiety zajmują się dziećmi.
Robimy mnóstwo zdjęć. Kolory włosów i stroje kobiet są niesamowite. Na
szyi noszą naszyjniki zrobione z metalu. Na rękach i nogach też mają
ozdoby zrobione ze skóry bądź metalu. Noszą fajne spódnice zrobione ze
skóry. Są całe pokryte mazidłem. Kończymy wizytę i ruszamy na
południe. Dojeżdżamy do Opuwo. Tam zatrzymujemy się przy poczcie by
wysłać kartki. W pewnym momencie Mikołaj stwierdza, iż jest tu sygnał
internetowy. Zbyszek chce przestawić samochód, by był lepszy sygnał.
Cofając zahacza o samochód stojący za nami. Przybiega właściciel
samochodu. Okazało się że nam nic się nie stało, natomiast jego samochód
jest lekko draśnięty. Nie możemy się z nim dogadać, bo on chce zapłaty
za uszkodzenie. My mamy ubezpieczenie, więc nie widzimy powodu, by mu
płacić. Facet nie bardzo rozumie o co chodzi. Przyjeżdża policja i
wspólnie jedziemy na posterunek. Tam wyjaśniamy sprawę. Dodatkowo
dzwonimy do wypożyczalni. Wszystko uzgadniamy i jedziemy dalej dotrzeć
do Sesfontein. Droga prowadzi przez góry z najwyższym
szczytem 1723 m.
Samo miasto leży w dolinie Hoanib, zamieszkałej przez ludy Damra i
Herera. Nazwa miejscowości pochodzi od 6 gorących źródeł znajdujących
się pod miastem. Do miasta dojeżdżamy późnym popołudniem. Oglądamy
miejscowy fort, który jest nieco mniej okazały, niż pierwotnie sobie
wyobrażaliśmy, jednak nadal był ciekawostką na tle pustynno-górskiego
krajobrazu. Tu według przewodnika można było zjeść obiad. Gdy
zajechaliśmy było wczesne popołudnie, Wszędzie pusto. W końcu pojawił
się kelner, który poinformował nas, że obiad może być za 4 godziny.
Musze nadmienić, iż cały czas chłopakom trułam, że czeka nas dzisiaj
wspaniały obiad. Bałam się na nich spojrzeć, bo by mnie zabili
wzrokiem. Ruszyliśmy w kierunku Ongongo Camp, aby tam zanocować. Po drodze
zaglądamy do sklepu spożywczego, by coś kupić.(jedyny po drodze). Z
artykułów spożywczych miał tylko cebulę. Przed zachodem słońca głodni
docieramy na camping.
Camping okazał się położoną między malowniczymi skałami odosobnioną oazą
nad małym, ale pięknym wodospadem. Camping znajduje się na dnie wąwozu.
Żeby dotrzeć do niego trzeba pokonać strome zbocze o bardzo nierównym
podłożu. Bartek jako kierowca sprawdził się znakomicie. Zjeżdżamy powoli, bo stromizna ogromna. Ale to nie koniec. Trzeba jeszcze pokonać rzeczkę
. Dobrze że samochód z napędem na 4 koła. Camping jest cudny. Wokół
wapienne białe skały . Poszczególne stanowiska campingowe wspaniale
ukryte pomiędzy skałami. Nie ma tu wygód. Brak jest światła. Ale jest
łazienka- prysznic zbiornik z wodą na górze i kibelek. Jest też
stanowisko do gotowania i grilowania Ze skał oglądamy niesamowity
zachód
słońca nad górami. W międzyczasie przyjeżdżają na parking Francuzi
małym Peugeotem. Nie mogą zjechać na dół. Zawiśli na jednym z występów.
Pomagamy im ściągnąć auto. Zrobiło się ciemno. Obsługa ustawiła wszędzie
gdzie potrzeba lampy naftowe. Teraz dopiero zaczynamy przygotowywać
obiad, albo kolacje jak kto woli. Niestety, ale dość wybiórcze
zaopatrzenie miejscowych
sklepów zmusza nas do wyciągnięcia własnych, już dość skromnych
zapasów. Znajdujemy czaka lakę hinduską i odgrzewamy ją z makaronem.
Mikołaj nazwał to jedzenie "hindus na miarę możliwości". On to ma
talent. Kolejny "własnoręczny" obiad można jednak uznać za udany. Jest
już ciemno nie bardzo można coś robić. Siedzimy przy winku i
postanawiamy wszystkim naszym dotychczasowym obiadokolacjom nadać
charakterystyczna nazwę. Oczywiście Mikołaj przoduje w wymyślaniu nazw.
Bawimy się świetnie przez cały wieczór.
![]() |
| nastolatka |
![]() |
| przy piersi |
![]() |
| przed domkiem |
![]() |
| dzieci jak wszędzie bezpośrednie |
![]() | |
| drzewo chlebowe |
![]() |
| zapraszam do środka |
![]() |
| chałupka Himba |
![]() |
| nastolatka |
![]() |
| w chatce |
![]() |
| dobrze mieć cycek pod ręką |
![]() |
| Dodaj napis |
![]() |
| pogawędka |
![]() |
| pielęgnacja włosów |
![]() |
| maluch przy piersi |
![]() |
| włosy Himba |
![]() |
| taką drogą dotarliśmy do wioski |
![]() |
| w chatce |
![]() |
| dwa maluchy |
![]() |
| Himba w codziennym stroju |
![]() |
| Sesfontain |
![]() |
| Fort Sesfontain |
![]() |
| Otoczenie kampingu |
![]() |
| Piękny zachód słońca wśród skał |
![]() |
| zachód słońca |
![]() |
| dla mnie najpiękniejszy kamping |
![]() |
| Dodaj napis |
![]() |
| na dnie kanionu była rzeczka |
![]() |
| kolacja Hindus na miarę naszych możliwości |
![]() |
| kultowy kubek z Namibii |
![]() |
| wodospad na końcu kanionu |
![]() |
| Dodaj napis |
dumna Himba ![]() |
| w wiosce |

































































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz