5 listopada
Hurra dzisiaj mamy śniadanie w hotelu. Jajka, boczek, jajecznica, i mnóstwo innych frykasów. Załatwiamy wycieczkę na jutro na rafy. Facet proponuje nam obwiezienie po Mascacie. Monika jest za więc ja też się zgadzam. Ustalamy trasę i w drogę. GPS który źle podaje komendy powoduje, że tracimy czas i paliwo. Oczywiści cenniejszy jest czas. Ruszamy najpierw do fortu Jalali . Widok z wieży niesamowity. kolor morza szmaragdowy. Żadne zdjęcie tego koloru nie oddaje. fort jest doskonale utrzymany. Z góry oglądamy budynek budynek byłej ambasady w której obecnie jest muzeum francuskie. z muzeum jedziemy do stojącego obok pałacu sułtana Al Alam. Pałac prezentuje się wspaniale. Cały plac wyłożony marmurem błyszczy tak jakby był polany wodą. Ale nie jest ślisko. Jesteśmy pod wrażeniem elegancji tego miejsca. Naprzeciwko pałacu znajduje się nowy budynek muzeum Narodowego. Wchodzimy i nie żałujemy. Kolekcja doskonale wyeksponowana. Szczególnie część przedstawiająca eksponaty pochodzące sprzed naszej ery. Kamienne tabliczki pokryte drobnym pismem , prymitywne narzędzia sprzed 2500 lat prze naszą erą. I na dodatek porównanie co w tych latach działo się na innych kontynentach. Europa i Ameryka Północna daleko za nimi. Monikę zauroczyła z kolei biżuteria sułtanów i ich żon. Napompowane wiedzę ruszamy dalej. Kierowca czeka więc po zwiedzaniu jedziemy do portu sułtana Qubosa. W porcie stoi mnóstwo żaglówek . Oczywiście nie są to Azory więc żaglówek jakby mniej. Jedziemy na punkt widokowy plaży Jissah . Plaża otoczona skałami piasek. Widok z góry wspaniały. Niestety nie mamy czasu na kąpiel. Przed nami wizyta w operze. Tu szok. Ogromny budynek wybudowany w stylu arabskim, chociaż nowoczesny ale jakość budynku powala na kolana. Najwyższej klasy marmury i drewno. Wnętrza rzucają na kolana. Elegancja to mało powiedziane. Wszystko zrobione z takim smakiem, a jednocześnie luksusowo . Sala koncertowa w drewnie . Wszystko zdobione, ale dyskretnie. Nasi potomkowie będą się zachwycać tak jak my operą wiedeńską. Wracamy do hotelu. Zapomniałam zapytać kierowcę gdzie jest poczta żeby wysłać kartki, W hotelu wysyłają mnie 8 kilometrów od hotelu. Oczywiście znając GPS na pewno wypalę pół baku paliwa i nie znajdę. Postanawiamy pojechać na promenadę przy bazarze. Widziałam jak kierowca wyjeżdżał z hotelu i poszłam za jego śladem i oczywiście nie słuchałam GPS. Udało się. Bez pudła dojechałyśmy do Corniche czyli promenady. Parkujemy przy Riyam Park. Stoi w nim ikona Muscatu ogromna kadzielnica. Stanowi doskonały punkt widokowy. Jest cudowna pogoda. Przyjemnie ciepło, bezwietrznie, zaczyna zachodzić słońce. Spacerujemy promenadą , która ciągnie się przez 3 kilometry. Promenada wyłożona jest kolorowymi marmurowymi płytkami. Gdzie nie gdzie stoją rzeźby ryb i delfinów. Dziś jest sobota więc sporo osób spaceruje. Spacer kończymy w restauracji. Pokarm dla ducha był więc dla ciała też się coś należy. Idę jeszcze na bazar zapytać faceta, u którego kupowałam kartki i znaczki gdzie mam wyrzucić je. A on żebym mu dała to wyśle. Szukam w plecaku, nie ma. Jak ten Hilary wyrzucam wszystko. No diabeł przykrył ogonem. Trudno nic z jego pomocy. Spacerkiem wracamy do samochodu. Jakoś bez większych problemów wróciłyśmy do hotelu.. Kartki się znalazły. Były jednak w plecaku. Szykujemy się na jutrzejsze rafy., więc śniadanie o wpół do siódmej.
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
| kadzielnica symbol Muscatu |
Widoki przepiękne 😇😎 A wnętrza należy spuentować cytatem z klasyki, czyli sięgnąć do naszego Kogla Mogla: „Marian, tu jest jakby luksusowo…” 😂😂😂 Tylko w tym przypadku „jakby” staje się absolutnie zbędne 🌷🌷🌷
OdpowiedzUsuńTW