13 listopada
Wyspane wstajemy przenosimy bagaże i czekamy na faceta z poprzedniego hotelu żeby zabrał nas na śniadanie. Przysyła wiadomość, że śniadanie gotowe. Idziemy. Nikogo nie ma . Okazuje się, że on przyszedł po na s z drugiej strony. Zjadamy szybko śniadanie i w drogę. A to to nie takie proste. Wyjazd z parkingu to zadanie trudne. Muszę się tak ustawić, by pod odpowiednim kątem wjechać na wąziutką jezdnię . Droga tylko dla jednego samochodu. Dalej wpada się 2 metry niżej w pole. Droga to taka półka doklejona do budynków. Problem polega na tym, że stoją jeszcze inne samochody i nie można specjalnie manewrować. Wreszcie udało się . Teraz tymi wąziutkimi uliczkami najpierw prosto, a potem skręt 90 stopni i ostro pod górę . Z jednej strony budynki a z drugiej strony betonowy mur faladżu. Jakoś się udało. Nastawiam GPS na wioskę z której rusza trasa zwana " balkony walk".Po pól godzinie zaczyna się. Stromo z zakrętami. Cały czas włącza się napęd na 4 koła. Droga jeszcze asfaltowa. Do przejechania jeszcze 40 kilometrów. Zakręt za zakrętem i stromo pod górę. Nie mam pojęcia jak ja dojadę. W pewnym momencie asfalt się kończy. Jest szutrowa droga. Pył unosi się wszędzie. Na dodatek droga jest węższa. Jadę z duszą na ramieniu. Roboty drogowe zwęziły drogę do jednego pasa. Widzę, że z góry jedzie samochód. Moje nerwy uderzyły już w sufit. Cały czas stromo . Szczęśliwie samochód się zatrzymał, a my przejechałyśmy. Ręce mam mokre z nerwów. Droga wraca do swojej szerokości. Jest nadal wąska stroma i z zakrętami, ale małe samochody się miną. Niestety jadą z góry ciężarówki . zjeżdżam maksymalnie na bok i modlę się żeby nie spaść w przepaść . Ciężarówki powoli przejeżdżają. Uff, ale ulga. Taka droga aż do wioski gdzie zaczyna się szlak zwany balkony walk. Szlak wiedzie poziomo wzdłuż kanionu. Spadek około 200 metrów. Ścieżka wąska. Trzeba iść pojedynczo. Przy mijance ktoś musi się zatrzymać, żeby druga osoba przeszła. Tylko w jednym miejscu jest zabezpieczenie. Ale nie odczuwam strachu. Z daleka widzę jakąś białą plamę na stoku. Gdy dochodzimy okazuje się, że to rozbity motocykl. Dosłownie szczątki. Droga którą chcemy przejść zajmuje nam w dół 1,5 godziny. Kanion jest niesamowity. Bardzo głęboki , Jeden z najgłębszych na świecie. Skały pomarańczowe, czarne brunatne, Są bardzo ostre. Powrotna droga zajmuje nam trochę więcej czasu. Wsiadamy do samochodu zmordowane, bo upał robi swoje. Przed nami jeszcze powtórka drogi. Tym razem obeszło się bez spotkań z ciężarówkami. Jakoś dojechałyśmy. Poczułam wielką ulgę, że dałam radę. Postanawiamy pojechać do wioski Misfat AL Abriyeen.. Jest to wioska oaza, która istnieje podobno ponad 2000 lat. Jest samowystarczalna. Ze źródła pobierana jest woda i faladżami doprowadzana do domów i na poletka. System poletek tarasowy. Rosną tu bujnie palmy, bananowce i inne owoce. Domy w wiosce to plątanina uliczek. Oczywiście wszystko w górę albo w dół. Trochę mamy dosyć dziś wędrówek. Dochodzimy do jednego faladżu i widzimy, że przy nim wybudowany jest betonowy basen, Mieszkańcy zrobili sobie nawet to. Domy są 3 poziomowe. Na dole żyły zwierzęta, wyżej trzymano zapasy, a na ostatnim poziomie mieszkali ludzie.. Chodzimy ścieżkami wokół wioski wzdłuż faladży i podziwiamy piękne gaje. Wioska zrobiła na nas ogromne wrażenie. Ruszamy do hotelu. Nastawiam GPS z adresem z bookingu i w drogę. Gdy dojeżdżamy do Nizwy w pewnym momencie GPS mówi dotarłeś do celu, a stoję na skrzyżowaniu . Przejeżdżam skrzyżowanie, ale nie mogę się zatrzymać, bo to trasa szybkiego ruchu. Zawracam, gdy dojeżdżamy do tego miejsca znowu informacja, że jesteś na miejscu. Po przeciwnej stronie widzę jakiś hotel. zastanawia mnie tylko to, że wyświetla mi się inna nazwa hotelu, a przecież ja pobrałam adres z mojej rezerwacji. Gdy docieram do hotelu który zobaczyłam okazuje się że to nie to.Facet z recepcji pomaga mi ustalić właściwy adres i w końcu dojeżdżamy do hotelu. Nówka sztuka. Pokój duży tylko kontaktów ma mało. Monika śpi a ja walczę z blogiem.
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
|
 |
| koniec trasy |
 |
| basen kąpielowy |
 |
| feladź |
Wyrazy szacunku i uznania za pokonanie takiej trasy 👏👍 Halina wygrałaby Rajd Dakar, gdyby tylko znalazła czas żeby wystartować 🏆 A widoki niezwykłe 😇😎
OdpowiedzUsuńTW
Wow też jestem pod wrażeniem
OdpowiedzUsuń