9 listopada 2025
Dziś śpimy długo. Około 9 wstajemy. Śniadanie we własnym zakresie. , ser i pomidor. W sprawie bagażu nic nie przyszło Denerwuję się, ale za chwilę na whatsappie zdjęcie naszego bagażu z informacją ,że za pól godziny wyjeżdża do nas. Wreszcie ulga. Podaję jeszcze raz adres hotelu. Postanawiamy iść na plaże. Chwile spacerujemy. Znowu spotykamy Rosjan. Kobieta opowiada nam, że wczoraj rano zrobiła awanturę w rezerwacie, że zapłaciła i nie widziała żółwi i dali jej bilet na wieczór i pojechali wieczorem Weszli z grupą 2 i widzieli jak żółwica składa jajka. Ona pojechała rano w pierwszej turze autobusem. My zostałyśmy pilnować żółwików. Ale i tak jestem szczęśliwa, że widziałam żółwiki. Żółwice składające jajka widziałam na Sri Lance. Teraz mam komplet. Żałuję, że Monika nie widziała. Bagaże przywożą o 13. Szybko się pakujemy i jedziemy do Wadi Tivi. Wadi to wąwozy w Omanie w których płynie woda, i tam jest życie i zieleń. Trochę się denerwuję, bo wszędzie jest napisane że ostatnie 10 kilometrów to nie tylko trzeba mieć napęd na 4 koła, ale droga hardkorowa, wąska tylko dla jednego samochodu , stroma i jeszcze z zakrętami. No może jakoś sobie poradzę. Po drodze tankujemy się. 40 litrów benzyny za 100 zł . Wjeżdżamy do Tiwi. To rozległa wioska. Droga stroma , kręta , ale z da się jechać, szczególnie że nic z przeciwka nie jedzie. Ale momentami jest tak stromo ,że przed sobą nic nie widzę. Dojeżdżamy do wypłaszczenia. Tam Omańczyk pokazuje nam chorągiewką, żebyśmy się zatrzymały i tłumaczy, że zawiezie nas i zaprowadzi do wodospadów, bo tam trudno trafić. Czytałam na ten temat, że droga na piechotę jest nieoznakowana i trudno trafić. Monika zapaliła się do tej propozycji. Nie pozostaje mi nic innego jak się zgodzić. Mamy mu zapłacić 15 riali. Wydaje mi się to trochę drogo , ale Monika nie widzi problemu. Przesiadamy się do jego Toyoty. Droga straszna. Wąsko, z zakrętami za którymi nic nie widać. Kierowca cały czas trąbi żeby zasygnalizować że jedzie. Mijanki to śmierć w oczach. W pewnym momencie przed nami stoi Toyota malutka i nie daje rady podjechać. Zablokowała całą drogę. Kierowca wysiada stara się pomóc turyście. Wreszcie cofamy się toyota tyłem zjeżdża kawałek i skręca w maleńki wolny placyk. Wsiadają do naszego samochodu Jedziemy dalej. Droga taka, że oczy zamykać ze strachu .Podjazdy nadzwyczaj strome i na dodatek na końcu zakręt za którym nic nie widać. Wreszcie dojeżdżamy. Przebieramy się w toalecie i spacer do wodospadu. rzeczywiście trudno trafić. jak się nie zna drogi to trudno dotrzeć. Idziemy wzdłuż faladży, albo środkiem faladzy jak jest bez wody. Faladż to system nawadniający. Takie korytka którymi płynie woda. Jeszcze ze 100 schodów i widok cudo. Przepiękny wodospad wpadający do turkusowego jeziorka. Szybko ściągam ubranie i próbuję zejść do wody. Przewodnik pokazuje mi drogę. jest kilka stopni, potem trzeba zeskoczyć na kamień i wejść do wody. W wodzie jest nieprawdopodobnie ślisko. Nie wzięłam butów do chodzenia po wodzie. Zostały w samochodzie. Prześlizguję się na brzuch przez śliską powierzchnie i już jestem na głębszej wodzie. Woda słodka o przyjemnej temperaturze, Jest super. Monika robi mi zdjęcie i też wchodzi do wody. Widzę że jednak po chwili wychodzi. Ja pływam z ludźmi z którymi przyjechaliśmy. To Filipińczycy. Niestety trzeba wracać. Powrotna droga to również przygody. Jestem zadowolona, że uniknęłam stresu związanego z przyjazdem tą drogą. Naprawdę trzeba mieć nerwy i znać drogę. Lepiej zaufać miejscowym. Żegnamy się z naszym przewodnikiem na dole. Rezerwuję hotel przez booking w Tiwi. Jedziemy do restauracji. Zamawiamy rybę i wołowinę w sosie masala z sałatką i chlebem. Znowu porcje ogromne. Zapłaciłyśmy za dwie 50 zł. Jedziemy do hotelu. GPS podaje nam jesteś u celu. Cel po prawej stronie. A tu puste pole. Jedziemy kawałek dalej. Ustawiam jeszcze raz GPS. Każe zawrócić. Zawracam jedziemy 100 metrów - dotarłeś do celu. Twój cel po prawej stronie. A tu ciemności. Nagle widzę jakąś wąską drogę po tej stronie, Skręcam, nie bardzo mi się podoba , ale przejechałam kawałek widzę dużą zamkniętą bramę. Chcę się wycofać. Ale za bramą widzę cień człowieka, który otwiera bramę , Widzę budynek taki jak na zdjęciu bookingu. W porządku. Dotarłyśmy.. Pokój duży do tego salon. jadalnia basen. Siedzimy w salonie, Ja piszę bloga w Monika majstruje przy telewizorze. Nic jej nie wychodzi więc idzie spać. Dzwonię do Stasie i okazuje się, że po raz pierwszy udało mi się dodzwonić prze whatsappa. Jutro kolejne wadi.
![]() |
























































Krajobrazy niezwykłe 👍 Jestem przekonany, że Halina dojechałaby do celu sama 😇 W końcu kto, jak nie Ona 🌷🏆
OdpowiedzUsuńTW