niedziela, 9 listopada 2025

Oman 8 listopada 2025

 8  listopada 2025 

Pobudka o 4 . Jak się nie chce wstawać. Ubierać właściwie nie mamy co, bo praktycznie śpimy w tym w czym chodziłyśmy. Ruszamy w drogę . Wczoraj Monika wyliczyła, że droga zajmie nam 45 minut więc jak wyjedziemy  15 po czwartej to zdążymy. Gdy odpalam GPS on pokazuje że będziemy po 5.15. Nie mogę przyspieszyć, bo  pełno  wałków na drodze i jak nie zdążę wyhamować to wyrzuca nas w górę. Docieramy na miejsce o 5.03. Nikogo niema ale słyszę jakieś głosy. Wchodzi też dwóch facetów, którzy pokazują nam drogę. Idziemy za nimi.. Tam stoi autobusik Wsiadamy razem z nimi i ruszamy. Najpierw na jedną plażę. Niestety tu żółwice już zakończyły swoją działalność . Jedziemy na drugą plażę. Zaczyna się rozwidniać, Tu ślady żółwicy świeżutkie, ale zawróciła. Widocznie coś ją  zaniepokoiło. Wokół pełno gniazd żółwich. Niestety żółwic nie ma. Cieszymy się pięknym wschodem słońca  Podchodzi do nas Rosjanka, którą wczoraj spotkaliśmy. Zdecydowali się dzisiaj też przyjechać.. W pewnym momencie widzę, że jedna kobieta nad czymś się pochyla i robi zdjęcia. Zaintrygowało to mnie. Podchodzę, a tam malutki żółwik podąża do morza. Ciężko mu to idzie. Wokół już czają się mewy. Asekurujemy go. Jest  zmęczony. Za chwilę widzimy, że drugi malec wyłazi z gniazda. Ten jest dużo silniejszy i  posuwa jak traktorek. Asekurujemy obydwa.  Kierowca woła nas do autobusu, ale my zaaferowani nie reagujemy. Mamy misję  uratowania żółwików. Wreszcie szczęśliwie jednego porywa fala. drugiego też, ale za chwilę wyrzuca go z powrotem na brzeg i on pada na grzbiet. pomagam mu się odwrócić i już fala zabiera go w morze. Po chwili kierowca wraca po nas. W holu częstujemy się daktylami i kawą. Ruszamy do hotelu. Wracamy do hotelu  i idziemy na śniadanie. Miała być jajecznica . trochę to tylko przypominało jajecznicę. Moja z cebulą jakieś grudki ,a Moniki z pomidorami . Nawet smaczne. Szczególnie jak człowiek głodny. Nie mamy żadnej informacji o naszym bagażu. Powinien już dotrzeć. Próbuję się dodzwonić  do biura ale to marzenie ściętej głowy. Chłopak w recepcji pomaga mi, bo zablokowałam sobie telefon. Jak wjechałam do Omanu wyłączyłam swoją kartę SIM . Chciałam włączyć . Prosili o PIN do Karty. Ja  blondynka wbiłam 3 razy PIN do telefonu. Trzeba znać PUK . Mam zapisany ,ale chyba nie ten lub wprowadzili system że jest to PUK jednorazowy, bo dostaję informację że mam się skontaktować z operatorem. Nic nie zrobię. Na razie mam Internet w Omanie i wi-fi w hotelach. Jakoś muszę sobie radzić. Dowiedziałam się w końcu, że bagażu jeszcze nie mają. Jedziemy zwiedzać SUR. Najpierw do portu. Tu jest małe muzeum  budowy łodzi. Można obejrzeć etapy budowy łodzi, wchodzić na różne eksponaty .Jedna łódź jest ogromna. Potem jedziemy do fortu. Wszyscy mówią łącznie z przewodnikiem, że zamknięty. Postanawiamy obejrzeć go z zewnątrz. Wjeżdżamy na parking. Widzimy stojące autokary, Pomyślałam, że może jednak otwarte. Obchodzimy fort dookoła.  harmonijna budowla z 4 wieżami. Gdy już  wracałyśmy widzimy , że idzie wycieczka młodzieżowa. Wracamy i wchodzimy na teren fortu. Nie kupiłyśmy biletu. zwiedzamy fort. Wchodzimy wszędzie gdzie się da. . Zwiedziłyśmy fort bez biletu. Możemy zaliczyć po stronie oszczędności. Po drodze zajeżdżamy do supermarketu. Kupujemy chleb omański, owoce mango, winogrona, pomidory masło i jogurt. Za wszystko zapłaciłyśmy 24 zł.  Aż dwa razy sprawdzałam.  Wracamy do hotelu. Monika ucina sobie drzemkę ja układam na nowo plan , bo niestety przez brak bagażu nie możemy opuszczać hotelu, a poza tym wytracamy czas. Po południu spacerkiem promenadą nad morzem i prze wiszący most wędrujemy do restauracji  Sahari polecanej przez portale. Zamawiamy rybę z sałatką i chlebem. Przynoszą nam ogromną rybę  do tego  gorący placek chlebowy. Pycha. Najadłyśmy się jak bąki. Potem spacerek do hotelu. Doszłyśmy jednak do wniosku, że nie byłyśmy na bazarze. Więc  ruszyłyśmy na bazar, który zresztą jest tuż obok hotelu. Tam  głównie ubrania dla kobiet. Nieprawdopodobne kolory i zdobieni.. Tyko szkoda, że na ulicy kobiety chodzą w czerni. Mężczyźni na biało. Zmęczone wracamy do hotelu.

































1 komentarz:

  1. To za uratowanie żółwików spotkała Was nagroda w postaci darmowego zwiedzania fortu 🌷 Brawo Wy 👏
    TW

    OdpowiedzUsuń