poniedziałek, 14 września 2026

Sardynia 12 września 2026

 12 września

Dziś z Bożenką wywlatujemy na Sardynię. Planowałysmy na Rodos ale ostatecznie padło na Sardynię. Wylot z Modlina  5.45. Planuję  o którejmusimy wyjechać z domu. Padło że parę minut przed 4. W nocy się budze i postanawiam jeszcze raz sprawdzić informację o odlecie. W ulotce  jest napisane, ze odprawa zaczyna się  dwie godziny przed wylotem. Postanawiam  jednak wyjechać wczesniej. Ruszamy troche po trzeciej. Droga pustaa, ale remont utrudnia jazdę. Docieramy przed czwartą na lotnisko. Przed terminalem zosatwiamy samochód. Odprawa jest w trakcie. Oddajemy walizki i  czekamy na samolot. Wszystko odbywa ssię o zcasie . Jestem zadowolona, że przyjechałyśmy wcześnjiej, bo  wszystko odbyło się na spokojnie. W samolocie natychmiast padam ze zmęczenia. Właściwie budzę się tuż przed lądowaniem. Busikiem dojeżdżamy do hotelu.. Tu okazuje się że zakwaterowanie dopiero o 14. a spotkanie z rezydentką o 11.30. Idziemy  do baru. Kupujemy po kawału  pizzy i kawę. . Idziemy na spotkanie z rezydentką.. Nazywanie tej pani rezydentką to  wielka przesada.Jej przekaz był taki. Macie szcęście miszkacie w najładneijszym mieście Sardynii.  Proponuje dwiewycieczki. Na inne się nie zapisujcie, bo i tak ich nie zrealizuję. Nie ma co podróżować po Sardynii bo komunikacją jest  byle jaka drogi też, i można mieć kłopoty z powrotem  do hotelu. Gdy zapytałam o dojazd do lotniska odesłała mnie do google. Zostawiamy walizki i idziemy z Bożenką na spacer po Aghero. . Jesst bardzo ciepłó. Idziemy zacienionym chodnikiem . ktory jest promenadą wzdłuż wybrzeża.Wchodzimy do kościoła sw. Michała, oglądamy wieże pozostałości murów obronnych.kościół Sw Michała zpiękną majolikową kopuła jednym z symboli miasta i katedrę z wysoką dzwonnića Idziemy na obiad. zamawiamy  makaron i  bruschetę. Zapychamy żołądki i wracamy  się zakwaterować.Szyba kąpiel i z powrotem do lghere. Po zakwaterowaniu ruszamy do Alghero jeszce raz. Teraz idziemy  nad morze. Tu piękna marina i dlugi falochron. Zdziemy  molem  przy falochronie. Wiaterek i cień  daja nam komfort w temperzeturze ponad 30 stopni. Szukamy ulicy via Kaledonia , bo stamtąd odjeżdżają autobusy na lotnisko. Ustalamy wszystko na następny dzień. Chodzimy po wąskich uliczkach. Zaglądamy do slkepików. próbujemy pysznych serów. Miasteczko jest urocze. Wracamy na kolację. zaskakuje nas mały wybór potraw. Ale są samczne, Woda i inne napoje niestety dodoatkowo płatne. Trochę nas to dziwi że w restauracji nie można dostać wody za darmo ale trudno. Wracamy do pokoju. Tu  pogawędka  na balkonie przy lampce wina. Jest cudownie ciepło. i fajnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz