12 września
Dziś z Bożenką wywlatujemy na Sardynię. Planowałysmy na Rodos ale ostatecznie padło na Sardynię. Wylot z Modlina 5.45. Planuję o którejmusimy wyjechać z domu. Padło że parę minut przed 4. W nocy się budze i postanawiam jeszcze raz sprawdzić informację o odlecie. W ulotce jest napisane, ze odprawa zaczyna się dwie godziny przed wylotem. Postanawiam jednak wyjechać wczesniej. Ruszamy troche po trzeciej. Droga pustaa, ale remont utrudnia jazdę. Docieramy przed czwartą na lotnisko. Przed terminalem zosatwiamy samochód. Odprawa jest w trakcie. Oddajemy walizki i czekamy na samolot. Wszystko odbywa ssię o zcasie . Jestem zadowolona, że przyjechałyśmy wcześnjiej, bo wszystko odbyło się na spokojnie. W samolocie natychmiast padam ze zmęczenia. Właściwie budzę się tuż przed lądowaniem. Busikiem dojeżdżamy do hotelu.. Tu okazuje się że zakwaterowanie dopiero o 14. a spotkanie z rezydentką o 11.30. Idziemy do baru. Kupujemy po kawału pizzy i kawę. . Idziemy na spotkanie z rezydentką.. Nazywanie tej pani rezydentką to wielka przesada.Jej przekaz był taki. Macie szcęście miszkacie w najładneijszym mieście Sardynii. Proponuje dwiewycieczki. Na inne się nie zapisujcie, bo i tak ich nie zrealizuję. Nie ma co podróżować po Sardynii bo komunikacją jest byle jaka drogi też, i można mieć kłopoty z powrotem do hotelu. Gdy zapytałam o dojazd do lotniska odesłała mnie do google. Zostawiamy walizki i idziemy z Bożenką na spacer po Aghero. . Jesst bardzo ciepłó. Idziemy zacienionym chodnikiem . ktory jest promenadą wzdłuż wybrzeża.Wchodzimy do kościoła sw. Michała, oglądamy wieże pozostałości murów obronnych.kościół Sw Michała zpiękną majolikową kopuła jednym z symboli miasta i katedrę z wysoką dzwonnića Idziemy na obiad. zamawiamy makaron i bruschetę. Zapychamy żołądki i wracamy się zakwaterować.Szyba kąpiel i z powrotem do lghere. Po zakwaterowaniu ruszamy do Alghero jeszce raz. Teraz idziemy nad morze. Tu piękna marina i dlugi falochron. Zdziemy molem przy falochronie. Wiaterek i cień daja nam komfort w temperzeturze ponad 30 stopni. Szukamy ulicy via Kaledonia , bo stamtąd odjeżdżają autobusy na lotnisko. Ustalamy wszystko na następny dzień. Chodzimy po wąskich uliczkach. Zaglądamy do slkepików. próbujemy pysznych serów. Miasteczko jest urocze. Wracamy na kolację. zaskakuje nas mały wybór potraw. Ale są samczne, Woda i inne napoje niestety dodoatkowo płatne. Trochę nas to dziwi że w restauracji nie można dostać wody za darmo ale trudno. Wracamy do pokoju. Tu pogawędka na balkonie przy lampce wina. Jest cudownie ciepło. i fajnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz