13 września
Wstajemy wcześnie, lecimy na śnaidanie i z buta do przystanku autobusowego, by dojechać na lotnisko, Kupuję bilety w automacie. Na lotnisku kolejka Odbieram kluczyki do samochodu i ruszamy w drogę miał być mały suv a dosatłam Cuprę limuzynę. Ruszamy do Sassari. Walczymy z GPS bo się niechce słuchać, ale pokonujemy go i juz prowadzi dobrze, Dojeżdżamy po niecałej godzinie do Sassiere. Przyjechałyśmy tu by zobaczyć śliczną fontanne. faotanna rzeczywiście śliczna. Ale otoczenie pozostawia wiele do życzenia. Zarośniete, wejście na plac przez zardzewiała bramę. Taki włoski bałagan, albo urok.Postanawiamy darować sobie liczne kościoły w Sassiere i riszamy do Castesardo. Droga niezła z wyjątkiem jednego odcinka, którym poprowadził nas GPS. Była tak wąska że dwa samochody nie mogły się minąć. A ciągnęa się parę kilometrów. jechałam z duszą na ramieniu. Widoki miasteczka, ktore wyłóniło się zza zakrętu to był jeden okrzyk radości. Wysoka góra na niej mnóstwo kolotorych domków z czerwoną cegła a na szczycie zamek z wysoką wieżą. Wjeżdżamy do maisteczka. Parkujemy w pierwszym możliwym miejscu i wspinamy się do góry. Bożenka dzielnie pokonuje trudności. Widzę że nie ma siły zwalniamy tempo. Ogladamy piękną biżuterie z koralowców zcerwonyc. W końcu docieramu do zamku Doriów. Chodzimy po komnatach wypełnionych eksponatami wikliniarstwa Sróżimnomorskiego . Największe wrazenie zrobił na nas widok ze szcytu zamku. Widok na zatoki oszałamiający. . Po zwiedzeniu zamku czas na coś dla ciała. Idziemy do restauracji z widokiem na zatokę. Tu szaleństwo owoców morza. Najpierw na start przegrzebki, tuńczyk coś do czego lepiej się nie przyznawać bo można starcić stanowisko czyli ośmiorniczki ,i wspanaiły łosoć. Potem z grillla kalmary langustynki jakieś rakowate, ryba nie wiemy jaka, kałamarnica i wiele innych. Wszystko pycha, Najadłyśmy się i dalej w drogę. wchocdimy do kościołaMatki Boskiej łaskawej gdzie znajduje się krucyfiks czarnego Jezusa. Teraz droga prowadzi do katedry Antoniego Pustelnika Ma ona kolorową majolikna kopule. Tu też z tarasu widok marzenie. Przyy katedrze znajduje się przeniesione z katedry krypty oraz rzeźby z nagrobków. Wracamy zadowolone . Jedziemy do skały słónia. jest to skała powulkaniczna , którą natura wyrzeźbiła w kształcie słonia. Z daleka robi niesamowite wrażenie. Po tych przygodach postanawiamy pojechać jeszce na plażę la Pelosa. Jest to jedna z najpiękniejszych plaż. Trudno się na nią dostać bo ilośc osób jest limitiwana i trzeba zamawiać biety z wypzredzeniem. Sprwdzilam. Dziś mogłam kupić bilet na 30 września. Ale po 18 mozna wejśc za darmo. Pojechałyśmy więć żeby się wykąpać. rzeczywiście piasek mięciutki jasny wejscie do morza cudowne długo płytkie sam piasek na dnie. Woda cudownei przejrzysta i ciwpła. Wykąpałyśmy się chwilę odpoczęłyśmy i trzba wracać. Dojechałyśmy na 8.30 do hotelu. Miałam kopot ze znalezieniem miejsca parkingowego ale udał się. Idziemy bezpośrednoi na kolację a potem pokój blog i wieczorne podsumowanie dnia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz