czwartek, 5 listopada 2026

Południowy Pacyfik Fidżi 202

 

5 listopada 2026

Mimo, ze praktycznie od  nocy z niedzieli  na poniedziałek nie przespaliśmy  żadnej nocy to znowu nie było nam dane się wyspać. Wczoraj gdy chciałam wysłać  bloga zaczęły się dziwne działania mojego ukochanego laptopa. Oczywiście Zbyszek zaczął pomagać. Potem okazało sę że  nie mogę na komputerze otworzyć zdjęć  z aparatu.  Męczyliśmy się  ze dwie godziny. W końcu telefon do naszego guru od aparatów fotograficznych Marcina. On nam podpowiedział co  jak. Też nie wypaliło  , ale wskazał nam drogę  . No i w końcu bingo. Udało się przynajmniej na  przyszłość,. O drugiej poszliśmy spać. Marzyłam że pośpimy do 9 i potem spokojny dzień. Niestety obudziłam się o 5.30  i koniec spania. Zbyszek też wstał o 6.00.  Zarabialiśmy  się do dalszej pracy. Śniadanie raczej skromne.  Ruszamy  do Garden of sleeping Giant.  Pytamy w hotelu o możliwość  dojazdu. Znowu pomocna okazuje się pani z  recepcji, a właściwie biura turystycznego  mającego swoje biurko przy recepcji. Uzgadniamy cenę i ruszamy w drogę. Ogród znajduje się około 20 kilometrów od Nadi. Jest bardzo gorąco. Gdy zobaczyliśmy gdzie  park się znajduje umówiliśmy się że kobieta będzie na nas czekać. Małe szanse były żeby na takim odludziu złapać taksówkę. Wchodzimy do parku. Opłata jak za ogrody w Wersalu 70 dolarów fidżyjskich  to około 70 zł. Ale cóż jak się już przyjechało to trzeba tę żabę połknąć, Dostajemy mapkę i krążymy po parku przez około 2 godziny. W parku mnóstwo endemitów. Piękne storczyki. Wprawdzie Zbyszek wybrzydza, że za mało kwiatów . Ale to nie wystawa kwiatowa tylko żyjące w parku rośliny. Storczyki niesamowite kształty i kolory. Niektóre wyglądają jakby siedział w nich robak, inne przypominają motyla. Zresztą   wszystko sprawa wyobraźni.  Park fajnie utrzymany. Mnóstwo drzew , krzewów i ogromnych kamieni . Właściwie to kule  zbudowane z kamieni skał połączone magmą. Wchodzimy na szczyt  wzgórza skąd roztacza się przepiękny widok na dolinę otoczoną górami. Powoli schodzimy na dół. Zastanawiamy się skąd  Fidżyjczycy mają tyle radości życia. Wszędzie witają nas kultowym słowem Bula. Ogród bardzo ładny , położony na zróżnicowanym  terenie . mnóstwo najróżniejszych  roślin. Pięknie utrzymany. Oczywiście nie są to ogrody Luwru tylko naturalnie rosnący park. Wychodzimy z parku i jedziemy  do Labeto hot springs.  Tu też ceny jak na zachodzie Europy. Przebieramy się w kostiumy. Dostajemy wiadro błota, żeby się wysmarować. Teraz spacer po ośrodku, żeby wyschnąċ. Gdy robimy się szarzy, bo błoto wyschło wchodzimy do pierwszego basenu by zmyć muł. Woda w basenach jest ciepła, w niektórych nawet gorąca. Terapia to  moczenie się w czterech basenach. Trzeci najbardziej gorący. Gdy kończymy seans terapeutyczny  widzimy że nasza skóra jest sprężysta i super gładka. Odpoczywamy po tym seansie. Jesteśmy bardzo zmęczeni. Daje o sobie znak czterodniowy brak snu i dodatkowo upał, wędrówka po wzgórzach parku no i te gorące kąpiele.  Wracamy do hotelu. Planowaliśmy wysiąść  po drodze i iść na kawę w centrum ,ale  kierująca powiedziała, że przy hotelu jest dobra kawa.  Zatrzymujemy się na poczcie by kupić kartki i znaczki. Kartki kupujemy bez problemu, natomiast za znaczkami musimy czekać w długiej kolejce. Jakież było nasze zdziwienie gdy okazało się przy okienku, że do Europy nie sprzedają znaczków, o nie  wysyłają tam korespondencji. Wracamy pod hotel. Straszne nas rozbawiła sytuacja ze znaczkami. W kawiarni wypijamy  pyszną kawę. Niestety nie postawiła nas na  nogi. Wracamy do pokoju. Ja walczę ze Zbyszka komputerem, a on śpi. . Wreszcie pokonałam tego smoka. Postanowiłam dać.  Zbyszkowi pospać i sama też się położyłam. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się po 3 godzinach, a Zbyszek jeszcze spał. Przed siódmą zrobiłam mu pobudkę i poszliśmy do  indyjskiej restauracji też przy hotelu. Rekomendowała ją nam kobieta, z  którą jeździliśmy. Jedzenie naprawdę pyszne. Spacerkiem  minutowym wracamy do hotelu. Mnie dalej się chce  spać. Jeszcze muszę zrobić check-in na jutro. Samolot na Tuvalu mamy jutro o 9.00.




to są damskie paznokcie

na szczycie 

panorama ze szczytu



kraje do  których Fidżi nie wysyła listów

poczta

zombie

ciekawe drzewo

mural w ogrodzie



fajnedrzewo

kamienie w ogrodzie

ogrodowy duszek

lilia wstawie

jackfruit

to niebieskie jest naturalne



w srodku aniołek?


dynia?

aniołek w środku

różowe banany

storczyk tygrysek z ofiarą a na dole pszczoły


czy to robak siedzi w środku?

ośmiornica?



1 komentarz:

  1. Storczyki niezwykłe, można puścić wodze fantazji i świetnie się bawić, podziwiając jednocześnie nieskończoną różnorodność natury 🌷🌷🌷 Ale Halina i Zbyszek w tej błotnej wersji też się wpisują do katalogu cudów natury 👍😇
    TW

    OdpowiedzUsuń