środa, 4 listopada 2026

Południowy Pacyfik, Fidzi

 2- 3 listopada 2026 r.

Dziś wielki dzień . Po 9 latach znowu jadę ze Zbyszkiem na włóczę. Lecimy na Fidżi potem Tuwalu, Samoa, Kiribati i  powrót przez Sydnej. Od rana  gorączka przedwyjazdowa. Aluś zamawia  Ubera i ruszamy. Po drodze kolejny rachunek sumienia czy wszystko zabrałam. jedziemy wcześniej na lotnisko, bo chcę jeszcze zmienić    miejsca w samolocie na przelot z Abu Dabi do Hong Kongu. Lot trwa 7 godzin i nie chcemy siedzieć po środku. Najlepsze miejsca  to przy przejściu. Udaje nam się załatwić sprawę. Siedzimy w jednym rzędzie ale każde przy przejściu. Ruszamy punktualnie z Warszawy do Abu Dzabi.  Tu krótka przerwa na kawę i mały spacer po przepięknym terminalu . Linie Etihad którymi lecimy to linie arabskie. Wszystko na najwyższym poziomie. Do Hongkongu  ruszamy punktualnie. Przelot 6, 5  godziny. Lądujemy rano. bo różnica w czasie to już 7 godzin. Tu mamy 8 godzin czekania. Gdy wychodzimy z samolotu czeka na nas stewardesa  z informacją ze pomoże nam załatwić karty  boardingowe na przelot z Hongkongu do Nadi. Ja już karty  pobrałam z fidżyjskich  linii przed wylotem. Na lotnisku w Warszawie  chłopak stwierdził że nie ma możliwości ich wystawić. Nie przejmowałam.się tym bo karty były już mojej  komórce. Ale bardzo nas zaskoczyła troska linii lotniczych.Postanawiamy ruszyć do miasta, Szybką kolejką lotniskową  docieramy na Koowlon w 20 minut. Wędrujemy po ulicach  miasta. Tłok niesamowity. Stare budynki mają się dobrze. Na dodatek mieszczą się  w nich sklepy topowych marek. Docieramy do nabrzeża. Podziwiamy  panoramę miasta pijąc kawkę i przekąszając rybkami i kalmarami w panierce. Wracamy po drodze na lotnisko. Oczywiście  pogubiliśmy drogi i zaczęło się szukanie. Niestety  mieszkańcy Hongkongu  nie  znają angielskiego. Jakoś koniec końców docieramy do  letniskowego pociągu. Uff Znowu nam się udało. Gdy przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa mój plecak    do dodatkowej kontrolo. Okazuje się że mam 4 powerbanki a wolno tylko 2. Na szczęście Zbyszek nie ma  żadnych i przepuścili nas.Idziemy na lunch do saloniku lotniskowego. jest sporo ludzi, ale można zjeść   lunch i wypić wino, piwo lub inny napój. Oczywiście super szybki internet i możliwość   odpoczynku w miarę kameralnej atmosferze. Wylot do Nadi  o 16.10.Lot 10 godzin. Będziemy rano w Nadi. Niestety tu już nie ma takiego komfortu jak w liniach Etihad ale nie ma się co czepiać . Dolecieliśmy o czasie i to jest najważniejsze. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz