12 listopada 2025
Wstajemy o 6 rano, by zobaczyć wschód słońca na pustyni. Siadamy na fotelach i czekamy, aż wyjdzie zza wydmy. Jest już widno. najpierw pojawia się niewielka łuna, a potem powiększa się , by nagle zza wydmy zaczęło wysuwać się słońce. Ku naszemu zaskoczeniu bardzo szybko ukazało się w całej okazałości. Zaczęło nas oślepiać.. Po spektaklu poszłam spać, a Monika na basen. Śniadanie o ósmej i w drogę. Ruszamy do Birkat al Mouz. Zatankowałyśmy 40 litrów za 100 zł. Tu znajduje się faladż wpisany na listę UNESCO i ruiny opuszczonego miasta. Gdy sułtan podarował mieszkańcom nowoczesne domy oni opuścili stare wioski i przenieśli się do nowoczesnych, a stare popadają w ruinę. Wjeżdżamy do Birkat al Mouz. Nigdzie żadnego znaku. Wreszcie znajdujemy kierunek do faladżu al Kathmain. Skręcamy w drogę, jedziemy, a dalej nie ma mowy naszym faladżu. Jedziemy coraz wyżej i nic. W końcu dojeżdżamy do miejsca gdzie jest kontrola dokumentów, Pytam chłopa o faladż i wymarła miejscowość Harat Burj maqaseer. On pokazuje, że trzeba jechać w górę,. Sprawdza dokumenty i jedziemy. Gdy już wyjechałyśmy na drogę, to okazało się, że wiedzie cały czas pod górę. Ostra jazda bez z trzymanki. Bez napędu na 4 koła nie ma co marzyć o jeździe. Wtedy zorientowałam się, że facet sprawdzał czy mamy samochód z napędem na 4 koła. Nie możemy się zawrócić. Jedziemy ostro w górę. Samochód wyje jak na safari. Dobrze że droga asfaltowa. Gdy wjechałyśmy na szczyt 2009 m.n.p.m. zawróciłyśmy. zjeżdżamy w dół. Teraz widzę, że dla zjeżdżających którym zagrzeją się hamulce są co kawałek pasy do hamowania. My szczęśliwie zjeżdżamy na dół. Skręcam w szutrową drogę i jedziemy parę kilometrów, ale nic nie widzimy. Znowu powrót. Zjeżdżamy do znaku wskazującego kierunek na faladż. Pytam faceta. On mi mówi, że faladż jest za meczetem. Idę nic nie widzę. Idę dalej. Nikogo nie ma żeby się zapytać. Ale idziemy wzdłuż gaju palmowego. W końcu poddaję się . Gdy wracamy facet pokazuje nam przy meczecie częściowo przykryty. Jesteśmy zawiedzione. Zmarnowałyśmy kupę czasu i nic z tego nie wyszło. Jedziemy do Bahli. Monika nie może sobie darować, że straciłyśmy tyle czasu. Dojeżdżamy do Bahli. Denerwujemy się że zamkną nam fort. W przewodniku jest napisane że czynny do 16,w Internecie że do 19. Dojeżdżamy do fortu. Na szczęście czynny i informacje z Internetu jest prawdziwa. Obchodzimy fortecę z XIII wieku zapisaną na listę UNESCO. To fort i cytadela. Fort jest ogromny. Zbudowany z cegły zrobionej z gliny i słomy. Ma kolor piaskowy. Zaglądamy w każdą dziurę. Wokół fortu są gaje palmowe. . Z Bahli jedziemy do drugiego fortu Jabreen Castle. Masywna budowla z XVII w. ma piękne stropy i jest w stylu arabskim. Komnat jest ogrom. W piwnicach są specjalne miejsca do przechowywania daktyli. Przez środek zamku przechodzi faladż. Ten zamek bardzo nam się podobał. Gdy wychodzimy z zamku jest już ciemno. Szukamy hotelu. Monika decyduje się na etnikę. Ruszamy w drogę. Po drodze zatrzymujemy się na kolację. Znów ogromne porcje, których nie zjadamy. Jedziemy do hotelu. Długo nie możemy znaleźć hotelu. W końcu wysiadam z samochodu i pytam ludzi. Tu okazuje się, że czeka chłopak, żeby nas zaprowadzić. Jadę za nim. Parkingu nie ma . Na styk parkuję na ulicy. Idziemy do hotelu, a tu etnika. Pokój siermiężny i na dodatek z jednym łóżkiem. Żądam innego pokoju. Nie mają. Chcą wstawić dodatkowe łóżko. Nie zgadzam się, bo pokój i tak jest już ciasny. W końcu facet mówi ,że coś znajdzie dla nas innego. Znajduje nam hotel . Bardzo nam się podoba. Jedyna wada to brak Internetu. Pokój duży przed pokojem kanapy, palmy, basen. Jest bardzo ładnie.. Pijemy herbatkę w miłych okolicznościach przyrody. W pokoju piszę bloga i sobie gadamy, planując jutrzejszy dzień.
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |


































Dużo przygód jak na jeden dzień, nawet jak na standardy Haliny 😇 Nie ma to jak drzemka po wschodzie słońca 🌷
OdpowiedzUsuńAle aż mnie korci i muszę zapytać o to miejsce w piwnicy do „przechorowywania” daktyli? To dla tych, którzy za dużo skonsumują? 😂😂😂
TW
oj tam oj tam przechowywania czy przechorowywania . jaka różnica. dzialalam pod presja czasu
OdpowiedzUsuńTo tylko takie przekomarzanki 🌷 Żeby poczytać Haliny relacje z podróży mogę nawet zjeść dwa kilo daktyli i posiedzieć w piwnicy 😂😂😂
OdpowiedzUsuń