wtorek, 28 kwietnia 2026

Uzbekistan 27 kwietnia Morze Aralskie


27 kwietnia.

Wstajemy o piątej . Jeśli zważyć że poszłam spać o 1;00 to się nie naspałam. Szybko wychodzimy z pokoju. Wołam taksówkę wbijam lotnisko. Wyskakuje międzynarodowe. Poprawiam na  krajowe. Wydaje mi się że nie potwierdziłam, ale wychodzimy z hotelu a taksówka już czeka. Wsiadamy jedziemy. Kierowca podjeżdża na międzynarodowe. Oczywiście przekonujemy się o  miejscu docelowym. Nie mam co dyskutować bo muszę dojechać. Zada podwójnej zapłaty bo to rzekomo daleko. Oczywiście zdaję sobie sprawę że terminal krajowy musi być  przy tym samym lotnisku bo  poprostu innego nie ma. Podjeżdżamy do terminalu krajowego. Oczywiście z drugiej strony lotniska. Płacę mu  dwa dolary więcej i jesteśmy kwita. Oddajemy bagaże i czekamy. Widziałam że  przed nami są samoloty do Urgencz i Buchary. Czekamy spokojnie. Zagadałyśmy się . W pewnym momencie słyszę przez głośniki swoje nazwisko.po uzbecku. Gdy powtarzają po rosyjsku nie mam wątpliwości. W terminu prawie nikogo nie ma. Podchodzę do wyjścia gdzie  moim zdaniem odprawiała się Buchara. Facet mówi że tylko na mnie czekają i oczywiście na Monikę. Monika twierdzi że tylko my będziemy w samolocie. Gdy wchodzimy do samolotu samolot pełen. Lot półtorej godziny. Dają bułkę z jakąs wędliną. Dobrze bo jestem głodna. Gdy wylądowałyśmy rozglądam się po terminalu. Nie widzę nikogo z kartkę. Trochę się denerwuję. Obmyślam plan awaryjny czekając na walizkę. Wypłynęła ostatnia. Szukam kogoś w terminalu by zadzwonić do firmy w której zarezerwowałam  wycieczkę nad morze Aralskie. W końcu Monika mówi żebym podeszła do miejsca gdzie stoją taksówki. Jest ono oddalone od terminalu jakieś  100 metrów. Gdy podchodzę widzę faceta z kartkę z moim nazwiskiem opartego o płot.Okazuje się że nie można przekraczać płotu gdy nie ma się biletu.Teraz już wszystko idzie gładko. Ruszamy nad morze aralskie. Toyota  duża wygodna. Przewodnik sympatyczny, wesoły. najpierw odwiedzamy cmentarz muzułmański,.Mizdakhan  Tu znajduje się dziwne mauzoleum Szamun Nabi w którym trumna ma długość około 30 metrów. Dodatkowo zwieńczone jest  siedmioma kopułami.Przewodnik opowiada nam legendę o tym grobie. Podobno zbudowano taki długi grób bo  ten prorok rósł  o cal każdego roku. Inna wersja mówi że tu pochowany jest biblijny Samson.Potem oglądamy inne mauzolea.Najpiękniejsze to mauzoleum Suli-Chana . Ozdobione piękną niebieską majolika z przepiękną błękitną kopuła . jest to podziemne mauzoleum.. W tym miejscu znajduje się też niewielki wzgórek który jest zoroastryjską  nekropolią Na szczycie wzgórza  znajdowała się wieża milczenia . Obecnie wygląda jak kopiec., Dużo grobów zniszczonych starych, ale na wszystkich leżą drewniane mary. Drugi etap naszej podróży to symboliczny pomnik Monyaq. W tym miejscu stoi pomnik  gdzie rybacy wypływali na ryby. Teraz też symbolicznie robią zawody. Oczywiście nie ma wody a tym bardziej ryb.. Lunch mamy w domu Uzbeczki. Dom udostępniony turystom. Nawet łazienka do wspólnego użytku. Dostajemy  potrawy uzbeckie, Pieróg z ziemniakami, zupę pyszną. Bardzo ciekawa. Bulion bardzo aromatyczny a w nim ziemniak marchewka i papryka nadziewana mięsem z ryżem. Bardzo smaczna.Na drugie  pierożki z mięsem. bardzo smaczne. Tak posileni ruszamy dalej.Docieramy na cmentarzysko statków. W sumie jest icj 12. Stoją zardzewiałe wraki nikomu niepotrzebne. Świadkowie głupoty ludzkiej i dowody katastrofy ekologicznej. Również latarnia morska  stoi zbyteczna. Wody nigdzie nie widać. Na górze muzeum .Tam oglądamy film o morzu aralskim i jego zniszczeniu. Film zrobiony w 1997 r. Moje pytanie jest jedno. dlaczego przez 30 lat nic rząd Uzbekistanu nic nie zrobił by ratować morze.Wystawa zdjęć   potwierdza  moje zdanie. Teraz długa droga nad morze. Mamy do pokonanie kupę kilometrów. Droga  tragiczna. Jak utwardzona to  z dziurami jak  bita to rozjechane koleiny  i też  rzuca, Nad morze dojeżdżamy około siódmej . Najpierw widok z góry potem jedziemy nad sam brzeg. Przewodnik pokazuje nam jak w ciągu roku ubywa jeziora. W ciągu roku  brzeg cofa się kilka metów. Zatrważające. Słońce świeci, ale jest silny wiatr. Przewodnik mówi że możemy się kąpać, ale woda jest zimna po zimie . Nie jestem morsem więc rezygnuję. W nagrodę jedziemy jeszcze na szczyt klifu do ruin karawanseraju.Stoi na szczycie i stanowił  wieżę informacyjną dla podróżnych i rybaków. Widać z jak dużą precyzją zbudowano wieżę informacyjną. Sam karawanseraj jest  poniżej. Oczywiście są to ruiny. Wreszcie jedziemy na kemping . Jest tu 10 jurt, Dostajemy   jedną z nich. Monika ma minę nietęgą.  Łazienki na zewnątrz. Martwi się  że w nocy będzie musiała iśc do kibla  jakieś zwierzę ją napadnie. Kolacja we wspólnej restauracji.Dużo Polaków. Myślę że z stanowimy większość.. Kolacja  mięso z ryżem sałatki herbata. Siedzimy w restauracji i piszę bloga. Polacy siedzą i klną. Nie można tego słuchać. Przesiadam się dalej. Też Polki..Są głośne.. Jutro pobudka o wpół do szóstej.

grób  świętego

długi  grób































1 komentarz:

  1. Ciekawe legendy, niezwykłe miejsca, dużo ciekawostek, fajne smakołyki 😎😇 To dla równowagi odrobina „prawdziwej polszczyzny” też się przyda 😂😂😂
    TW

    OdpowiedzUsuń