26 kwietnia
Wstajemy o wpół do dziewiątej . szybko zbieramy się na śniadanie. Niestety nie spełniło moich oczekiwań. jajecznicy i omletów w hotelach nie lubię bo smażone na oleju. Myślałam, że będzie duży wybór serów a tu niestety brak. Wędliny też nie zachęcające.Ale nic to . Ważne co przed nami. Wołamy przez Yandex Go taksówkę i jedziemy na plac Timura.. Opłata dwa dolary. Na placu oglądamy hotel Uzbekistan pamiątka po okresie Związku Radzieckiego. Hotel jest symbolem miasta.Budowla wielka, ale ażurowa siatka jakby oplatająca hotel dodaje mu lekkości. Pomnik Timura w pięknym parku. Wkurza nas tylko to że wszystko pogrodzone i trzeba narobić mnóstwo metrów by wejść na teren. Pomnik Timura okazały na koniu . Tu też znajduje się muzeum Timurydów w bardzo ładnym budynku. Niestety mimo,ze powinien być otwarty jest zamknięty. Idziemy do metra, Zapomniałam napisać że temperatura 30 stopni. Wejście przytykam kartę revolut i bramka się otwiera, Stacja metra pięknie zdobiona. Gdy jedziemy proponuję Monice zwiedzanie stacji metra. Dojeżdżamy do stacji kosmonautów. Jest piękna. W niebieskiej kolorystyce i portrety najważniejszych postaci związanych z kosmosem Ciołkowskiego, Koralewa, Gagarina Tiereszkowej. Potem stacja Uzbekistan Tu też oświetlenie i dekoracje piękne. Urzekła nas stacja Alisher nawoi. Cała z kopułami pięknie zdobionymi. Zresztą większość stacji na których byliśmy zachwycała nas pomysłem i jakością materiałów z których zostały wykonane. . Dojeżdżamy do bazaru Chorsu Bazar. Budynek już nas zachwycił . Hala w postaci półkuli. Ogromna. Dach przepięknie zdobiony w kolorze turkusowym. W hali sprzedaż wszystkiego. Przede wszystkim artykuły spożywcze. Mięso takiej jakości że nie wiem czy widziałam w Polsce.Piękne świeże. To samo kiszonki, warzywa,sery, słodycze, przyprawy. Od tego wszystkiego kręci się w głowie. Wchodzimy na galerię by spojrzeć z góry na całość. TU sprzedaż słodyczy , orzechów, przypraw. Wszędzie pełno ludzi. Wokół bazaru sprzedaż wszystkiego co się da sprzedać. Dodam,ze wszędzie czysto zaglądamy do piekarni by zobaczyć jak się piecze ich chleb. To okrągły puszysty placek. Oczywiście pieczony na ogniu. Kupujemy jeden jeszcze gorący. Monika skubie go cały czas..Wychodzimy z bazaru. szukamy drogi do medresy Kukuldesz. Szukamy jakiś czas. Wreszcie chyba piąty człowiek wskazuje nam prawidłową drogę. Gdy dochodzimy do medresy jestem zaskoczona. Oczekiwałam jakiejś ruiny a tu piękne wejście zdobione a jakże . Płacimy po 20000 sumów czyli po około 1,75 dolara. Wybudowana w XVI wieku po remoncie znajduje się w doskonałym stanie.. Dziedziniec zadbany . Zagląsdamy do sal wykładowych . Drzwi pinie zdobione. Wchodzimy na górę by spojrzeć jeszcze z góry na piękny dziedziniec. Potem meczet piątkowy z 3 zielonymi kopułami. Wchodzimy do niego bez problemów. Jest kilku mężczyzna modlących się ale kilku leży sobie i odpoczywa. . Jest to najstraszy meczet w Taszkiencie i jeden z największych w Uzbekistanie. Wnętzre oczywiście zdobione pięnymi płytkami w kolorze turkusu. Po wyjściu wołam przez Yandex Go taksówkę. Podają mi numer rejestracyjny. Po chwili wydaje misię że taka przejechała, ale się nie zatrzymała. Komórka mi pkazuje ze taksowka będzie za minutę więc czekam . Po chwili dostaję wiadomośc że taksówka czeka. Wsiadmy i za dwa dolary dojeżdżamy do białego meczetu. jest to nowy meczet, Wybudowany w ciagu roku przez władze Uzbekistanu.Wnętzre bardzo bogato zdobione. Przed meczetem wiszą galabije dla kobiet. Są bezplatne. Wchodzimy do meczetu ten wydaje się jeszcze większy od poprzedniego. Bardzo nam się podoba. Teraz kolej na wieżę telewizyjną. Jest w zasięgu naszego wzroku, Idziemy na azymut.. Ptyam faceta o drogę ten wskazuje nam w lewo . Idziemy a to teren kliniki. Wracamy idziemy według naszych przeczuć. Pytamy kolejengo. Pokazuje nam drogę idziemy wzdłuż płotu . Wieża coraz bliżej. Wchodzimy na teren parku Expo. Strażnik każe nam iść prz park. Coś mi jednak nie pasuje. Pytam faceta . On sprawdza w google maps i twierdzi że tędy nie pzrejdziemy . Dobra wracamy na ulicę. Znowu niekończące się płoty. Jakieś szkoły, kluby sportowe. W końcu wi8idzimy że już wieżę minęłyśmy. Pytam dwójkę ludzi, którzy szli obok nas. On mówi ze tez tam idą. W końcu jakimiś skrótami docieramy do wieży. Płacimy za bilety po 100000 sumów czyli około 8 dolarów. Wjeżdżamy na gę. Widok może nie jest imponujący ale pokazuje ogrom miasta i to ze miasto ma generalnie niską zabudowę i mnóstwo zieleni. Wjeżdżamy jeszcze wyżej do restauracji. Tu przed wejściem siedzi dziewczyna i oznajmia nam że wszystko zajęte. Ja pytam ile trzeba czekać. Ona ze godzinę. Ja się upieram ,żeby poszła i sprawdziła. Nie ma niestety na to ochoty . Jestem głodna i nie chce mi się szukać jakiejś innej knajpy. Ale postanowiłam wejść i zapytać kelnerki jak sytuacja. W tym momencie wychodzi kelnerka o na moje pytanie o wolny stolik oświadcza, ze ma wolny. Podaje nam kartę po rosyjsku i znika, Po angielsku możemy sobie zeskanować z kodu QR. Z tym sobie nie poradziłam ,ale z kartą po rosyjsku tak. Decydujemy się na jagnięcinę. Po długich oczekiwaniach przychodzi kelner. Pomaga zeskanować kod QR chociaż nie idzie mu to łatwo. Jagnięciny nie ma. Biorę uzbecką zupę . Monika łososia. Moja zupa super Moniki łosoś tez. Najedzone i zadowolone ruszamy do metra. Pytamy o drogę.Stoi dwóch facetów. jeden pokazuje w lewo drugi w prawo. Wreszcie ustalają że w lewo bliżej. Chyba jednak stracili miarkę. Bo stację metra widziałam niedaleko wieży telewizyjnej, a my szłyśmy i szłyśmy. Metrem dojeżdżamy do Przed wieżą facet sprzedaje balony w kształcie serc. zapomniałam napisać że restauracja to ulubione miejsce zakochanych. Większość klientów to pary z bukietami kwiatów, stoiki obsypane płatkami róż, . Metrem dojeżdżamy do City Park. Po drodze chłopak wskazuje nam drogę. Rozmawiam z nim. On oczywiście mówi o Lewandowskim . Dzisiaj chyba trzeci facet jak słyszy że jesteśmy z Polski to od razu Lewandowski. Miło że ten piłkarz jest taką wizytówką naszego kraju. Szkoda że u nas tak go hejtują. W city Park są wielkie hotele ogromne centrum handlowe i śpiewające fontanny. Czekamy pół godziny na rozpoczęcie spektaklu. Opłaciło się . Trochę nas polały fontanny ale pokaz był super. Taksówką Yandex wracamy do domu. Taki sposób poruszania się jest doskonały. W hotelu nie mogę uruchomić internetu w komputerze. Chłopak z recepcji mi pomaga. Piszę bloga a Monika śpi. Jutro pobudka o 5 rano.


































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz