1 maja
1 maja
wstajemy dużo za wcześnie. O siódmej idziemy na kolację. Okazuje się że przygotowano dla nas suchy prowiant bo śniadanie jest od ósmej, Ale chłopak z recepcjo zaproponował nam kawę. Gdy zeszłyśmy wszystko było gotowe więc ze stołu szwedzkiego wzięłyśmy to na co miałyśmy ochotę. Kierowca już czekał. Zapłaciłam za taksówkę w hotelu i wio na lotnisko w Urgenczu. Terminal malutki. odprawiamy się szybko i sprawnie. Przelot? Zanim wystartowaliśmy już lądowaliśmy. 50 minut lotu to naprawdę więcej czasu na start i lądowanie niż przelot. Buchara powitała nas chmurami. Leciała z nami jakiś ważna osoba, bo stał komitet powitalny . przez Yandex zamawiam taksówkę . Przyjeżdża za 6 minut. Dostaję informację że jest taksówka, ale jej nie widzę, Dzwonię do kierowcy. Po chwili podjeżdża. Okazało się że stanął gdzie indziej. Jedzie jak wariat. Oświadcza nam że do hotelu nie da się dojechać. Ja mu na to że mnie to nie obchodzi. Nie wiem gdzie jest hotel i on ma z nami iść i zanieść walizki. Zgadza się. .Uliczki wąskie jakieś dziurawe. Zastanawiam się jak ja mogłam w takim miejscu zarezerwować hotel. Ale po chwili widzę ze w każdym budynku jest jakiś hotelik. No może jest nadzieja że Monika mnie nie zabije. Docieramy do hotelu. Pokój jeszcze nie jest gotowy ale pan przynosi nam kawę i orzeszki. To umila nam czekanie. Gdy pokój jest gotowy zaczynam się upierać że miał być z trzema łózkami. Daję za wygraną . Pokój fajny. Prz y samym patio/ Gdy czekałyśmy na pokój Monika poszła zobaczyć okolicę. Przybiega zachwycona. Nasz hotel jest 100 m od deptaku. Wychodzimy na miasto. Niestety zaczyna padać. Optymistycznie przyjęłyśmy, że jak zjemy lunch to przestanie. padać. Ja wzięłam baranie szaszłyki z mielonego mięsa a Monika pilaw. Dania smaczne ale bardzo tłuste. Wychodzimy z restauracji a tu pada. Wracamy do hotelu. Monika ucina sobie drzemkę a ja walczę z blogiem. Gdy przestało padać ruszamy na miasto. Monika chce objechać je meleksem. Jak tak chce to nie ma sprawy. Mamy objechać w godzinę wszystkie obiekty i zobaczyć je z zewnątrz. Jedziemy do wiezienia potem pod cytadelę. Napnie piękne medresy. na jednej z nich znajduje się gniazdo bocianie, a w nim bociany. Okazuje się że to atrapy bazar i koniec wycieczki/ Łazimy jeszcze chwilę wokół centrum miasta . Kupujemy sobie różne rodzaje sezamków i wracamy do hotelu. herbatka parę sezamków i chwila relaksu. Monika o siódmej stwierdza że idziemy zwiedzać miasto nocą. Nie bardzo mi się chce bo czuję się jakoś zmęczona, ale ruszam bez słowa. Podchodzimy do restauracji przy jeziorku. A tam gra muzyka ludzie tańczą. Potem idziemy trochę na oślep. Trafiamy na bazar. I się zaczęło Zobaczyłam piękną apaszkę. Uznałam że jest za droga i odłożyłam. Monika szuka kubraczka,który nam się spodobał w Chiwie. Wreszcie znajduje. Ja szukam straganu z szalem który mi się spodobał, ale nie znajduję. Zbliża się 22 i bazar zamykają. Wracamy do hotelu. Trochę błądzimy ale w końcu docieramy na miejsce. Jutro można pospać.
![]() |
![]() |
![]() |
| więzienie |
![]() |
| mury cytadeli |
![]() |
| pomnik w urgenczu |
![]() |
![]() |
| komitet powitalny |
![]() |
| wejście do cytadeli |
![]() |
![]() |
| fontanna w centrum Buchary |
![]() |
| restauracja w parku |
![]() |
| biały kot |
![]() |
![]() |
| Monika w szynszylach |














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz